Akcja ratowników była bardzo trudna. Z powodu złych warunków na miejsce nie można było wysłać śmigłowca - zarówno od strony słowackiej, jak i polskiej.
TOPR wysłał tam helikopter, ale musiał ona zawrócić po pół godzinie. Ratownicy wyszli pieszo w kierunku turysty. Mężczyzna zaczął też schodzić o własnych siłach. Gdy zszedł w niższe partie został zabrany przez śmigłowiec i ewakuowany na Łysą Polanę.
Maciej Skowronek/ko