"Szpital to nie fabryka samochodów"
Protest położnych i pielęgniarek z wadowickiego szpitala przeciw zamknięciu oddziałów ginekologiczno-położniczego i noworodków odbył się przed starostwem w Wadowicach. "Położne zwalniane = kobiety same" - napisały na jednym z transparentów.
Jesteśmy zmuszone wyjść na ulicę. Dyrekcja w bezduszny sposób pozostawiła nas w sytuacji, w której my, kobiety, matki, żony zostaniemy niebawem pozbawione opieki. Opieki, która nam się należy ustawowo. Gdzie będziemy rodzić? Gdzie będziemy się leczyć? Gdzie będą operacje?
- mówi jedna z położnych z wadowickiego szpitala.
Szpital to nie jest fabryka samochodów. To nie jest miejsce, które ma przynosić zyski finansowe. To jest miejsce, które ma przynosić zyski społeczne. Ma dbać, ratować ludzkie życie
- dodaje Agata Kaczmarczyk z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Region Małopolski.
Ile osób straci pracę?
Pacjentki będą teraz odsyłane do szpitali w Suchej Beskidzkiej, Oświęcimiu, Chrzanowie czy Żywcu. Dyrekcja szpitala informuje, że powodami likwidacji porodówki jest spadek dzietności, straty finansowe, które generują oddziały oraz planowany remont części ginekologicznej.
W czwartek rano z przedstawicielami związków zawodowych spotkała się dyrektorka wadowickiego szpitala. Część pracowników likwidowanych oddziałów będzie jeszcze w tym miesiącu zwolniona. Część usłyszała propozycje podjęcia pracy na innych oddziałach. Położne dostaną rekomendacje do zatrudnienia w innych placówkach medycznych. Na likwidowanych oddziałach ginekologiczno-położniczym i noworodków pracowało blisko 100 osób.
W tym miesiącu, jeżeli chodzi o zatrudnienie na umowę o pracę, 25 osób dostanie wypowiedzenie bezwzględne, 20 osób dostanie propozycję pracy w innych komórkach organizacyjnych szpitala. Pozostałe osoby, które pracowały w szpitalu, były na kontraktach. Niektóre z tych kontraktów to pojedyncze dyżury, te kontrakty wygasną
- wyjaśnia Barbara Bulanowska, dyrektorka szpitala w Wadowicach.
Związki zawodowe mają 5 dni na przedstawienie swojego stanowiska.
Kolejne rozmowy, analizy, narady
Pracownice szukają ratunku dla oddziałów ginekologiczno-położniczego i noworodków w starostwie. Starosta wadowicki Mirosław Sordyl wskazuje, że do podjęcia konkretnych decyzji potrzebne są kolejne rozmowy i analizy. Odbędą się kolejne rozmowy z dyrekcją, a na przyszły wtorek zaplanowano specjalną sesję rady powiatu. Starosta zapowiada też zwołanie na wtorek konwentu wójtów i burmistrzów.
W piątek ma się odbyć następne spotkanie pielęgniarek i położnych z posłem Filipem Kaczyńskim, który wystosował już w tej sprawie pismo do ministerstwa zdrowia. Na piątkowe popołudnie zaplanowano kolejne zgromadzenie przed biurem poselskim.