Śledztwo jest w toku. Czekamy na dokumenty związane z czynnościami biegłych. Skupiamy się na zgromadzonych dowodach, które badamy. (…) Będziemy zlecali wykonanie kolejnych opinii. (…) Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to jeszcze w grudniu śledztwo może zostać zakończone, ale trzeba brać pod uwagę margines, iż stanie się to w styczniu lub lutym
– powiedziała w piątek w rozmowie z PAP prokurator rejonowy w Wadowicach Marta Łuczyńska.
Podejrzani o zbrodnię są Mateusz R. i Piotr G. Obaj w czerwcu br., czyli tuż po tym, jak zostali sprowadzeni do Polski z Niderlandów, dokąd uciekli po przestępstwie, usłyszeli m.in. zarzuty zabójstwa. Nie przyznają się do winy.
Prokurator Łuczyńska dodała, że śledczy postawili zarzuty w tej sprawie także trzem innym osobom. Dotyczą one pomocy w ucieczce i opuszczeniu Polski przez R. i G. "Ci podejrzani częściowo przyznali się do zarzutów" – powiedziała.
Ogień w jednorodzinnym domu w Stryszowie wybuchł po południu 5 grudnia ub.r. Podczas akcji gaszenia w jednym z pomieszczeń strażacy znaleźli dwa ciała – kobiety i mężczyzny. Z budynku wyniesiono trzecią osobę, która trafiła do szpitala.
Śledczy ustalili, że sprawcami zdarzenia byli Mateusz R. i Piotr G. Obaj uciekli za granicę. Byli ścigani Europejskim Nakazem Aresztowania. Wydano wobec nich postanowienie o przedstawieniu zarzutów zabójstwa, usiłowania zabójstwa i rozboju. Krótko potem zostali zatrzymani w Niderlandach i wydani Polsce. Do kraju przywieziono ich w połowie maja br.