Około 150 rodzin z Zaborza koło Oświęcimia będzie musiało zrezygnować z ogrzewania systemowego i zamontować własne źródła ciepła; na razie zrobiła to niecała połowa. Po 35 latach gmina Oświęcim zdecydowała o likwidacji ciepłociągu. Wójt tłumaczy, że instalacja jest wyeksploatowana i wymagałaby kosztownej przebudowy. Mieszkańcy nie rozumieją jednak, dlaczego decyzję podjęto bez konsultacji i dlaczego po latach mają zrezygnować z ogrzewania systemowego na rzecz indywidualnych źródeł ciepła, w dodatku mniej ekologicznych.
Jak podkreśla wójt gminy Oświęcim Mirosław Smolarek, samorząd długo szukał możliwości modernizacji sieci:
Zastanawialiśmy się, jak rozwiązać ten problem tak, żeby mieszkańców nie zostawić bez dostaw ciepła, a jednocześnie wyremontować ciepłociąg i dostosować go do współczesnych standardów. Chodziło również o poprawę estetyki, bo dziś instalacja przebiega nad ziemią i nie jest ozdobą tego miejsca.
Remont połowy domu?
Problemem okazał się jednak stan prawny infrastruktury. "Żaden projektant nie chciał podjąć się realizacji tego zadania. Ciepłociąg przebiega przez ponad 300 działek, a na wielu z nich nie ustanowiono ani służebności przesyłu, ani służebności gruntowej" – tłumaczy Smolarek.
Mieszkańcy są rozgoryczeni decyzją rady gminy.
Uchwała została przyjęta w kilkadziesiąt sekund. Czujemy się upokorzeni. Przez lata płaciliśmy za dostarczane ciepło, a dziś słyszymy: radźcie sobie sami. Nikt nie rozmawia o mieszkańcach, mówi się tylko o stanie technicznym rurociągu, jego długości i kosztach
- żalą się Leszek Śpiewak i Bogdan Połącarz z Zaborza.
Mieszkańcy mają dwa lata na zmianę sposobu ogrzewania. Problem polega na tym, że wiele domów projektowano z myślą o korzystaniu z ciepła systemowego. "Nie mamy odpowiednich kominów ani instalacji przystosowanych do ogrzewania gazowego. Dla wielu rodzin oznacza to bardzo poważną ingerencję w budynki" – podkreślają mieszkańcy.
Podobne obawy ma Agata Jezior, też mieszkanka Zaborza:
Musiałabym wymienić okna, instalację i część grzejników. Koszt takiej inwestycji oszacowano na około 50 tysięcy złotych. To oznacza właściwie remont połowy domu.
"Problem dotyczy dwóch procent mieszkańców"
Dodatkowym problemem jest brak możliwości uzyskania części dotacji ekologicznych. Mieszkańcy zwracają uwagę, że przechodzą z ogrzewania systemowego na indywidualne źródła ciepła, co utrudnia korzystanie z niektórych programów wsparcia.
Wójt odpowiada, że gmina musi patrzeć na sytuację całościowo:
Problem dotyczy około dwóch procent mieszkańców gminy. Tymczasem modernizacja sieci kosztowałaby około 10 milionów złotych ze środków własnych. Rada uznała, że nie może przeznaczyć tak dużych pieniędzy na utrzymanie systemu dla tak niewielkiej grupy odbiorców.
Samorząd deklaruje, że osoby znajdujące się w trudnej sytuacji finansowej będą mogły liczyć na pomoc Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. To jednak nie uspokaja mieszkańców, bo chodzi o spore koszty - wymiana źródła ciepła to nawet 30 tys. zł.
Sprawa trafiła już do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Mieszkańcy powołali także Stowarzyszenie Aktywne Zaborze i zapowiadają kolejne działania. "Skoro nikt nie chce nas reprezentować, bierzemy sprawy w swoje ręce. Będziemy dążyć do przeprowadzenia referendum w sprawie przyłączenia Zaborza do miasta Oświęcimia" – zapowiada Bogdan Połącarz.