Przeciwnicy wprowadzenia w Krakowie SCT organizują w sobotę dwa protesty w Krakowie - przed siedzibą Zarządu Dróg Miasta Krakowa przy Centralnej 53 i przed gmachem Muzeum Narodowego. Pikiety wspierają lokalni politycy Konfederacji.
Sobotnie demonstracje to eskalacja niezadowolenia kierowców. 1 stycznia w Krakowie zaczęła obowiązywać Strefa Czystego Transportu i właściwie codziennie media informują o kolejnych aktach wandalizmu dotyczących "strefowej" infrastruktury - kradzieżach, zamalowywaniu i niszczeniu znaków informujących o granicach strefy.
Stanisław Kracik. wiceprezydent Krakowa, przekonuje, że to jednak "chęć zaistnienia":
To nie jest kwestia samego faktu wprowadzenia tej strefy. Kłamstwem jest powiedzenie, że prezydent chciał strefy. Kłamstwem jest powiedzenie, że rada miejska chciała strefy, bo mieliśmy do wyboru nie wprowadzać jej i podziękować również za pieniądze z KPO. Gdyby ta prawda do tych, którzy niszczą znaki, dotarła lub gdyby chcieli ją przyjąć, to by tego nie robili. A tak, to można zaistnieć.
Każdy znak informujący o wjeździe do krakowskiej Strefy Czystego Transportu jest wart - wraz z montażem - około sześciuset złotych. Policja i urzędnicy przestrzegają, że wystarczy ukraść bądź zniszczyć dwie takie tablice i już nie mamy do czynienia nie z wykroczeniem, ale z przestępstwem.
Mamy na to przepis - artykuł 85 kodeksu wykroczeń, który mówi, że kto uszkadza taki znak, niszczy go, kradnie, podlega karze aresztu, grzywny bądź ograniczenia wolności. Sprawcy będą ścigani
mówi Rafał Wawrzuta z krakowskiej policji.
Od momentu wejścia SCT w życie, z ulic miasta zniknęła już mniej więcej jedna trzecia tablic informujących o wjeździe do strefy.
Warto dodać, że oba krakowskie demonstracje przeciwko strefie czystego transportu to nie wszystko. Jutro o g. 11 już po raz kolejny protestować będą mieszkańcy południa Krakowa oraz gmin sąsiednich - a to w sprawie planowanej budowy trasy S7 do Myślenic. Przez dwie godziny protestujący będą blokować Zakopiankę w Głogoczowie, w rejonie zjazdu do miejscowości Bęczarka. Kierowcy nie będą mieć tam łatwo - spodziewane są wyjazdy pod Tatry nie tylko na zimowy weekend, ale również na zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich.