Jak zapewnia Krzysztof Wojdowski z ZDMK, zniszczenia są na bieżąco naprawiane, a wszystkie przypadki zostały zgłoszone policji.
– To jest po prostu okradanie samego siebie. Pieniądze, które musimy przeznaczyć na odtwarzanie zniszczonych znaków, to nie są pieniądze prywatne urzędników, tylko nasze wspólne środki. Liczymy na to, że policja podejmie stosowne kroki
– podkreśla Wojdowski.
Zarząd Dróg szacuje, że od początku roku straty związane z dewastacją infrastruktury Strefy Czystego Transportu sięgnęły już około 41 tysięcy złotych.
W tle sprawy trwa akcja referendalna dotycząca odwołania prezydenta Krakowa. Aleksander Miszalski zapowiedział korektę zasad funkcjonowania Strefy Czystego Transportu.
W najbliższych tygodniach mają zostać zebrane uwagi mieszkańców, które następnie zostaną uwzględnione przy wprowadzaniu zmian.