Od współpracy z Joaquin Phoenixem i Julianne Moore po „Stranger Things” i film, który właśnie przyniósł jej oscarową nominację. Małgosia Turzańska – jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich kostiumografek pracujących w międzynarodowych produkcjach – została nominowana do Nagrody Akademii za kostiumy do filmu „Hamnet” w reżyserii Chloé Zhao, adaptacji powieści Maggie O’Farrell.
W rozmowie z Tadeuszem Markiem mówi nie tylko o procesie twórczym, ale też o osobistej relacji z filmem. Jak podkreśla, „Hamnet” – choć osadzony w XVI wieku – nie jest opowieścią historyczną. To historia miłości, straty i trwania we wspólnocie, a kostiumy pełnią w niej rolę jednego z języków opowieści.
„Reakcje widzów są dla mnie bardzo ważne” – przyznaje Turzańska. Zwraca uwagę, że praca nad filmem zaczęła się jeszcze zanim powstał scenariusz. Pierwszym impulsem była lektura samej książki. „Od razu zaczęły pojawiać się obrazy” – mówi. Jednym z najsilniejszych okazał się kolor.
Czerwień towarzyszyła jej od początku pracy nad postacią Agnès. Jak tłumaczy, był to kolor życia, cielesności i połączenia z naturą – coś pierwotnego, dzikiego, ale też bardzo emocjonalnego. Zanim jednak pojawił się kolor, kluczowe było „opakowanie”.
Turzańska zwraca uwagę na rodzinne rzemiosło Shakespeare’ów – rękawicznictwo – które stało się ważnym punktem odniesienia. Rękawiczka pojawia się jako symbol ochrony i dystansu wobec świata. Agnès jest wobec tego przeciwieństwem: osobą, która dotyka bezpośrednio, „bez rękawiczek”, sięgając w głąb emocji i doświadczeń.