Przed siedzibą zarządu dróg przy ulicy Centralnej zebrało się kilkaset osób. Przybyli również małopolscy politycy, na przykład poseł Prawa i Sprawiedliwości Łukasz Kmita oraz poseł Konrad Berkowicz i Piotr Bartosz z Konfederacji. Wszyscy sprzeciwiają się nowym zasadom wjazdu do miasta i domagają się uchylenia strefy. Kierowcy twierdzili między innymi, że miasto wprowadziło opłaty za wjazd starych aut, bo chce w ten sposób załatać dziurę budżetową.
"Jeśli można wjechać dowolnym autem, które nawet smrodzi, ale zapłaci się 100 złotych na miesiąc, to po prostu nie ma sensu. To jest po prostu skok na kasę", "to jawna dyskryminacja osób, które są z biedniejszych środowisk. Po drugie, masa ludzi, która mieszka poza Krakowem, utrzymuje Kraków, pracuje tutaj, przyjeżdża po to, żeby utrzymać turystykę, czyli gastronomię" - mówili Radiu Kraków protestujący.
Druga pikieta odbyła się na placu przed Muzeum Narodowym. Protestujący skandowali między innymi "Cała Polska śpiewa z nami, Miszalskiego dziś zwalniamy" oraz "Ręce przecz od naszych aut".
W czasie trwania demonstracji urząd miasta opublikował w mediach społecznościowych komunikat, w którym podał „mity i fakty” na temat SCT. Zaznaczył m.in., że strefa ogranicza wjazd tylko pojazdów, które najbardziej zanieczyszczają powietrze, natomiast większość samochodów używanych w Krakowie według urzędu spełnia wymagane normy lub korzysta z wyjątków np. dla mieszkańców. Napisał też, że pieniądze ze strefy będą wykorzystane przy rozwoju parkingów Park&Ride i przy wymianie starych pieców w metropolii krakowskiej.
Wprowadzenie SCT władze miasta uzasadniają chęcią poprawy jakości powietrza, co w konsekwencji ma prowadzić do polepszenia zdrowia mieszkańców. Powołują się też na nowelizację ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych, zgodnie z którą miasta ponad 100-tysięczne z przekroczonym poziomem dwutlenku azotu w powietrzu są zobowiązane do wprowadzenia SCT.
Zapisy SCT od początku budzą wiele emocji wśród kierowców. W pierwszych czterech dniach funkcjonowania strefy przeciwnicy zniszczyli lub skradli 20 znaków drogowych informujących o SCT. W sumie zdewastowanych lub zniszczonych zostało już ok. 40 znaków ze wszystkich 180.
W piątek władze miasta poinformowały, że od 1 do 8 stycznia strażnicy miejscy zatrzymali ponad 800 samochodów, odnotowali 116 wykroczeń, 113 pouczeń, nałożyli trzy mandaty, które były związane nie z samym funkcjonowaniem SCT, a zachowaniem kierowców.
SCT w Krakowie objęła większą część miasta – w przybliżeniu wnętrze IV obwodnicy. Do strefy bezpłatnie mogą wjechać samochody spełniające normy emisji spalin określone w uchwale. W przypadku aut benzynowych i LPG jest to co najmniej Euro 4 lub produkcja w co najmniej 2005 r., a w przypadku diesli co najmniej Euro 6 (auta osobowe i ciężarowe) lub produkcja nie wcześniej niż w 2014 r. (osobowe) lub 2012 r. (ciężarowe).
Strefa Czystego Transportu w Krakowie - najważniejsze informacje
Miasto prowadziło intensywną informację i przygotowania przed startem strefy – w tym uruchomienie punktów obsługi mieszkańców oraz systemu rejestracji pojazdów, który miał działać jeszcze przed wejściem przepisów w życie. Po uruchomieniu systemu odnotowano duże zainteresowanie kierowców (ponad 77 tys. wniosków o wjazd, z czego ponad 40 tys. rozpatrzono pozytywnie) oraz pierwsze działania kontrolne Straży Miejskiej. Wokół SCT narosło wiele mitów i kontrowersji, a miasto argumentuje, iż celem zmian jest walka o zdrowie mieszkańców, nie „walka z kierowcami”. W pierwszych dniach funkcjonowania strefy doszło też do dewastacji oznakowania SCT – zniknęło lub zostało uszkodzonych wiele znaków drogowych wskazujących strefę, co stało się jednym z elementów szerszego sporu społecznego.