Miszalski zwraca uwagę, że groźby publikowane w sieci stanowią realne zagrożenie, nie tylko dla konkretnych osób, ale także dla standardów debaty publicznej.
– Jeżeli ktoś grozi śmiercią, zachęca do strzelania, to nie chodzi już o moje osobiste bezpieczeństwo, ale o to, że takie zachowania nie mogą być akceptowane. Pamiętamy, co wydarzyło się w Gdańsku z prezydentem Adamowiczem. Zaczyna się od „głupich wpisów”, od emocji, ale później ktoś może sięgnąć po nóż czy broń i faktycznie kogoś zabić – mówi prezydent Krakowa.
Sprawa dotyczy 50-letniego mieszkańca województwa mazowieckiego, który miał zamieścić w mediach społecznościowych wpis zawierający groźby wobec władz Krakowa, w tym prezydenta miasta oraz jego zastępcy. Zgłoszenie o możliwości popełnienia przestępstwa wpłynęło w czwartek do Wydziału do Walki z Przestępczością Przeciwko Życiu i Zdrowiu krakowskiej policji.
Po analizie zgromadzonych materiałów funkcjonariusze ustalili tożsamość autora wpisu. Informacja została przekazana policji na Mazowszu, która zatrzymała mężczyznę i przewiozła go do Krakowa.
50-latek z Mazowsza może usłyszeć zarzut kierowania gróźb karalnych. Za ten czyn grozi kara do 3 lat więzienia.