Korekta strefy i „korekta personalna”
W środę 11 lutego prezydent Krakowa poinformował w mediach społecznościowych, że Łukasz Franek przestał pełnić funkcję szefa ZTP. Podczas konferencji prasowej podkreślał jednak, że ceni go jako fachowca. Jak zaznaczył, decyzja personalna ma związek z planowaną korektą zasad funkcjonowania strefy.
– Uchwała pojawiła się w czerwcu. Mieliśmy pół roku na przygotowanie tej strefy. Popełniliśmy pewnie trochę błędów. Uważam, że konieczna jest korekta, również personalna. Nowe kierownictwo powinno te błędy naprawiać – mówił prezydent.
Za dwa tygodnie ma być gotowy raport z uwagami zgłoszonymi przez mieszkańców. Dokument ma wskazać obszary wymagające zmian i stać się punktem wyjścia do – jak określił Miszalski – „nowego otwarcia”.
Prezydent zapewnił, że odwołanie dyrektora ZTP nie oznacza zmiany polityki transportowej miasta. Nie wiadomo jednak, czy na stanowisko zostanie ogłoszony konkurs. Obowiązki dyrektora przejęła dotychczasowa zastępczyni – Magdalena Musiał.
Aktywiści zaskoczeni dymisją
Odwołanie Łukasza Franka komentują także środowiska transportowe. Platforma Komunikacyjna Krakowa przyznaje, że były dyrektor ZTP od dawna mierzył się z ostrą krytyką części mieszkańców, jednak sama decyzja prezydenta była dla aktywistów zaskoczeniem.
– Powszechnie wiadomo, że Łukasz Franek zbierał dość ostrą krytykę za swoje decyzje. Mimo to jego odwołanie jest dla nas dużym zaskoczeniem – mówią przedstawiciele organizacji –komentuje Jacek Mosakowski (PKK).
Prezydent Aleksander Miszalski tłumaczył dziś, że powodem dymisji były błędy popełnione przy tworzeniu Strefy Czystego Transportu. Jakie konkretnie – tego nie doprecyzował.
Zdaniem aktywistów, niezależnie od kontrowersji wokół SCT, Franek miał także wyraźne osiągnięcia w polityce transportowej miasta. Jacek Mosakowski z Platformy Komunikacyjnej Krakowa podkreśla, że za jego kadencji zwiększono częstotliwość kursowania tramwajów, które – jak przypomina – jeszcze kilka lat temu w wielu relacjach jeździły co kilkanaście czy nawet co dwadzieścia minut przez cały rok.
Aktywiści zwracają też uwagę na rozwój sieci połączeń w rejonach wcześniej pozbawionych komunikacji miejskiej oraz uruchomienie pilotażu biletu metropolitalnego. Jak zaznaczają, integracja z koleją wciąż jest niepełna, ale wykonano pierwszy krok i oczekiwane są kolejne.
Strefa Czystego Transportu w centrum sporu
Strefa Czystego Transportu od początku budziła kontrowersje. Uchwałę w tej sprawie radni przyjęli w czerwcu ub. roku, a od 1 stycznia 2026 roku strefa zaczęła obowiązywać na większości obszaru miasta – wewnątrz IV obwodnicy.
Kierowcy pojazdów niespełniających norm emisji spalin muszą płacić za wjazd – w tym roku 5 zł dziennie lub 100 zł miesięcznie. W kolejnych latach opłaty mają rosnąć, a od 2029 roku planowany jest całkowity zakaz wjazdu najstarszych aut. Mieszkańcy Krakowa posiadający starsze pojazdy przed 26 czerwca zostali zwolnieni z opłat, pod warunkiem rejestracji auta w systemie.
Największa krytyka społeczna w trakcie prac nad SCT oraz po jej wprowadzeniu koncentrowała się wokół Łukasza Franka, który był jednym z głównych autorów założeń strefy.
Polityczne tło i referendum
Odwołanie dyrektora ZTP wywołało podzielone reakcje wśród radnych. Część uznała je za próbę przerzucenia odpowiedzialności za kontrowersyjne rozwiązania, inni ocenili decyzję jako potrzebną, choć spóźnioną.
Wprowadzenie SCT stało się także jednym z argumentów inicjatorów referendum w sprawie odwołania prezydenta. Politolog dr Łukasz Stach zwracał uwagę w rozmowie z Radiem Kraków, że strefa była raczej katalizatorem szerszego niezadowolenia części mieszkańców.
Na razie nie wiadomo, w jakim kierunku pójdą zapowiadane korekty – czy obejmą granice strefy, stawki opłat, czy katalog wyjątków. Odpowiedzi ma przynieść zapowiedziany raport.