Łukasz Franek odwołany ze stanowiska dyrektora Zarządu Transportu Publicznego
Prezydent Krakowa nie podał przyczyny swojej decyzji w oficjalnej komunikacie i jak poinformowali jego najbliżsi współpracownicy, w środę Aleksander Miszalski nie będzie tej sprawy komentował.
Wiele wskazuje jednak na to, że powodem odwołania jest Strefa Czystego Transportu. Na etapie jej tworzenia, prac w radzie miasta, konsultacji społecznych oraz już po jej wprowadzeniu największa krytyka mieszkańców spadała właśnie na Łukasza Franka. Były już dyrektor Zarządu Transportu Publicznego był jednym z głównych twórców założeń SCT, ale również autorem wielu zmian w krakowskiej polityce transportowej. Przy każdej decyzji dotyczącej na przykład komunikacji miejskiej głównym winnym w oczach krakowian przeważnie był właśnie Łukasz Franek.
"Ponadto, po zapoznaniu się z wszystkimi głosami i zastrzeżeniami dotyczącymi zakresu i zasad wjazdu do Strefy Czystego Transportu postanowiłem przystąpić do prac nad ich korektą. Poleciłem przygotowanie w ciągu dwóch tygodni szczegółowego raportu. Zaproponuję rozwiązanie, które pozwoli dalej dbać o zdrowie mieszkańców i powietrze w Krakowie, ale także będzie wyjściem naprzeciw zgłoszonym uwagom" - napisał na Facebooku Miszalski.
Krakowscy radni podzieleni wobec decyzji prezydenta Krakowa
Radny opozycyjnego klubu Kraków dla Mieszkańców Łukasz Maślona uważa, że prezydent zrobił z Łukasza Franka kozła ofiarnego:
To próba zrzucenia odpowiedzialności przez prezydenta za nieudolność urzędu we wprowadzaniu SCT. Wiemy doskonale, że sam prezydent był zwolennikiem wprowadzenia strefy. Zapewne, widząc, że podpisów pod referendum jest już grubo ponad 40 000, stwierdził, że musi jakiś sygnał wysłać do wszystkich niezadowolonych
Odwołanie Łukasza Franka zadowoliło między innymi radnego Prawa i Sprawiedliwości Michała Ciechowskiego.
Jako opozycja, mówiliśmy od początku, że ta wersja uchwały o SCT jest nie do przyjęcia. Prezydent na gwałt będzie próbował zmienić strefę czystego przepisy, moim zdaniem będzie chciał zmniejszyć obszar objęty strefą. Natomiast to moim zdaniem już nie spowoduje zmiany decyzji o tym, że referendum i tak się odbędzie
Z kolei szef klubu Koalicji Obywatelskiej Grzegorz Stawowy sprawę skwitował jednym zdaniem:
Szkoda, że zajęło to aż dwa lata.
Andrzej Guła z Alarmu Smogowego, komentując dedycję prezydenta Krakowa, napisał w mediach społecznościowych: "Wiem, że nie o kompetencje dyrektora tu chodzi, ale o jego niepopularność wśród części kierowców, często tych spoza Krakowa. Ja uważam, że dyrektor zrobił dużo dla uspokojenia ruchu w mieście i zmniejszenia zanieczyszczeń transportowych, którymi oddychamy. Za co mu dziękuję. Jeżeli prezydent kieruje się groźbą referendum, to nie wróży to dobrze polityce transportowej miasta i walce o czyste powietrze".
Spór dotyczący uchwały o SCT
Łukasz Franek w 2019 r. został szefem Zarządu Transportu Publicznego – jednostki Urzędu Miasta Krakowa. Odpowiadał za przygotowanie przepisów SCT. Przekonywał do racji zasad SCT, które budziły i cały czas budzą kontrowersje części kierowców i które Rada Miasta Krakowa przegłosowała mimo sprzeciwu gmin ościennych.
Sejmik małopolski w lipcu wyraził zaniepokojenie planowanym kształtem SCT. Z kolei w styczniu urząd marszałkowski podał, że do zarządu województwa nadal docierają głosy zdezorientowanych i zaniepokojonych mieszkańców w związku z obecnym kształtem SCT.
„Nasze stanowisko jest niezmienne: zapisy uchwały o krakowskiej SCT w obecnym kształcie stanowią wielki problem dla wielu mieszkańców Małopolski, są dyskryminacyjne i wprowadzają niepotrzebne podziały. Ponadto Małopolanie wskazują, że granice krakowskiej SCT nie są dostosowane do miejsc dostępności parkingów park and ride i punktów przesiadkowych w systemie komunikacji miejskiej” – informował w styczniu zarząd województwa małopolskiego.
Uchwałę o SCT radni miejscy przyjęli w czerwcu. Strefa zaczęła obowiązywać od 1 stycznia na większości powierzchni miasta – wewnątrz mniej więcej IV obwodnicy. Osoby, których samochody nie spełniają norm SCT, muszą płacić za wjazd do niej. W tym roku jest to 5 zł za dzień, 100 zł za miesiąc. W kolejnych latach kwoty te mają rosnąć, a w 2029 r. mają być zniesione i ma obowiązywać całkowity zakaz wjazdu starymi pojazdami. Mieszkańcy Krakowa, którzy mieli stare auto przed 26 czerwca, są zwolnieni z opłat, ale muszą zarejestrować pojazd w specjalnym systemie informatycznym.
Odkąd w Krakowie zaczęła obowiązywać SCT, dochodzi do aktów wandalizmu – niszczone lub kradzione są znaki drogowe informujące o strefie. Grupa przeciwników SCT Blade Runners SCT Kraków zorganizowana na Facebooku w ciągu ponad miesiąca zyskała 50 tys. obserwatorów.
Wprowadzenie SCT stało się także argumentem dla części przeciwników Miszalskiego, którzy zbierają podpisy pod wnioskiem ws. referendum dotyczącym odwołania go z urzędu prezydenta.
Do SCT w Krakowie bezpłatnie mogą wjechać samochody spełniające normy emisji spalin określone w uchwale rady miasta. W przypadku aut benzynowych i LPG jest to co najmniej Euro 4 lub produkcja w co najmniej 2005 r., a w przypadku diesli - co najmniej Euro 6 (auta osobowe i ciężarowe) lub produkcja nie wcześniej niż w 2014 r. (osobowe) lub 2012 r. (ciężarowe).
Władze Krakowa uzasadniły wprowadzenie strefy chęcią poprawy jakości powietrza, a dzięki temu – zdrowia mieszkańców. Powoływały się również na nowelizację ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych, zgodnie z którą miasta ponad 100-tysięczne z przekroczonym poziomem dwutlenku azotu w powietrzu są zobowiązane do wprowadzenia SCT. Przeciwnicy odpowiadają im m.in., że ustawa nie określa granic SCT i uważają, że ich postulaty do ograniczenia strefy do centrum miasta nie zostały uwzględnione w konsultacjach społecznych.
Referendum w Krakowie nabiera tempa. Komentarz politologa
W rozmowie na antenie Radia Kraków dr Łukasz Stach z Uniwersytetu Jagiellońskiego komentował korekty w strefie czystego transportu i odwołanie dyrektora ZTP w kontekście inicjatywy referendalnej przeciwko prezydentowi Aleksandrowi Miszalskiemu.
– „Sprowadzenie kwestii referendum tylko do strefy czystego transportu jest zdecydowanym uproszczeniem”
– podkreślał politolog, wskazując, że SCT stała się raczej katalizatorem szerszego niezadowolenia mieszkańców.
Zwracał uwagę na szybkie tempo zbierania podpisów oraz na problem niespójnej komunikacji władz miasta. Jego zdaniem, jeśli do referendum dojdzie, obecna „koalicja byle nie Miszalski” może się rozpaść, a w Krakowie rozpocznie się otwarta walka o władzę.