Prezydent Krakowa nie podał przyczyny swojej decyzji w oficjalnej komunikacie i jak poinformowali jego najbliżsi współpracownicy, w środę Aleksander Miszalski nie będzie tej sprawy komentował.
Wiele wskazuje jednak na to, że powodem odwołania jest Strefa Czystego Transportu. Na etapie jej tworzenia, prac w radzie miasta, konsultacji społecznych oraz już po jej wprowadzeniu największa krytyka mieszkańców spadała właśnie na Łukasza Franka. Były już dyrektor Zarządu Transportu Publicznego był jednym z głównych twórców założeń SCT, ale również autorem wielu zmian w krakowskiej polityce transportowej. Przy każdej decyzji dotyczącej na przykład komunikacji miejskiej głównym winnym w oczach krakowian przeważnie był właśnie Łukasz Franek.
"Ponadto, po zapoznaniu się z wszystkimi głosami i zastrzeżeniami dotyczącymi zakresu i zasad wjazdu do Strefy Czystego Transportu postanowiłem przystąpić do prac nad ich korektą. Poleciłem przygotowanie w ciągu dwóch tygodni szczegółowego raportu. Zaproponuję rozwiązanie, które pozwoli dalej dbać o zdrowie mieszkańców i powietrze w Krakowie, ale także będzie wyjściem naprzeciw zgłoszonym uwagom" - napisał na Facebooku Miszalski.
Łukasz Franek w 2019 r. został szefem Zarządu Transportu Publicznego – jednostki Urzędu Miasta Krakowa. Odpowiadał za przygotowanie przepisów SCT. Przekonywał do racji zasad SCT, które budziły i cały czas budzą kontrowersje części kierowców i które Rada Miasta Krakowa przegłosowała mimo sprzeciwu gmin ościennych.
Sejmik małopolski w lipcu wyraził zaniepokojenie planowanym kształtem SCT. Z kolei w styczniu urząd marszałkowski podał, że do zarządu województwa nadal docierają głosy zdezorientowanych i zaniepokojonych mieszkańców w związku z obecnym kształtem SCT.
„Nasze stanowisko jest niezmienne: zapisy uchwały o krakowskiej SCT w obecnym kształcie stanowią wielki problem dla wielu mieszkańców Małopolski, są dyskryminacyjne i wprowadzają niepotrzebne podziały. Ponadto Małopolanie wskazują, że granice krakowskiej SCT nie są dostosowane do miejsc dostępności parkingów park and ride i punktów przesiadkowych w systemie komunikacji miejskiej” – informował w styczniu zarząd województwa małopolskiego.
Uchwałę o SCT radni miejscy przyjęli w czerwcu. Strefa zaczęła obowiązywać od 1 stycznia na większości powierzchni miasta – wewnątrz mniej więcej IV obwodnicy. Osoby, których samochody nie spełniają norm SCT, muszą płacić za wjazd do niej. W tym roku jest to 5 zł za dzień, 100 zł za miesiąc. W kolejnych latach kwoty te mają rosnąć, a w 2029 r. mają być zniesione i ma obowiązywać całkowity zakaz wjazdu starymi pojazdami. Mieszkańcy Krakowa, którzy mieli stare auto przed 26 czerwca, są zwolnieni z opłat, ale muszą zarejestrować pojazd w specjalnym systemie informatycznym.
Odkąd w Krakowie zaczęła obowiązywać SCT, dochodzi do aktów wandalizmu – niszczone lub kradzione są znaki drogowe informujące o strefie. Grupa przeciwników SCT Blade Runners SCT Kraków zorganizowana na Facebooku w ciągu ponad miesiąca zyskała 50 tys. obserwatorów.
Wprowadzenie SCT stało się także argumentem dla części przeciwników Miszalskiego, którzy zbierają podpisy pod wnioskiem ws. referendum dotyczącym odwołania go z urzędu prezydenta.
Do SCT w Krakowie bezpłatnie mogą wjechać samochody spełniające normy emisji spalin określone w uchwale rady miasta. W przypadku aut benzynowych i LPG jest to co najmniej Euro 4 lub produkcja w co najmniej 2005 r., a w przypadku diesli - co najmniej Euro 6 (auta osobowe i ciężarowe) lub produkcja nie wcześniej niż w 2014 r. (osobowe) lub 2012 r. (ciężarowe).
Władze Krakowa uzasadniły wprowadzenie strefy chęcią poprawy jakości powietrza, a dzięki temu – zdrowia mieszkańców. Powoływały się również na nowelizację ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych, zgodnie z którą miasta ponad 100-tysięczne z przekroczonym poziomem dwutlenku azotu w powietrzu są zobowiązane do wprowadzenia SCT. Przeciwnicy odpowiadają im m.in., że ustawa nie określa granic SCT i uważają, że ich postulaty do ograniczenia strefy do centrum miasta nie zostały uwzględnione w konsultacjach społecznych.