Do oszustw doszło w połowie stycznia, kiedy to Piotr N., razem z dwiema innymi osobami przyjechał do Krakowa, gdzie miał uczestniczyć w odbiorze pieniędzy. Środki przekazywać miały mu osoby przekonane, że współpracują z organami ścigania.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie Janusz Hnatko wyjaśnił, że rola N. polegała na bezpośrednim kontakcie i odebraniu od tych osób pieniędzy, a następnie przekazaniu ich swoim wspólnikom. Wskazywał, że N. po każdym wyjeździe miał otrzymywać wynagrodzenie, wypłacane przez organizatora akcji.
Wspólnicy pozostawali w kontakcie telefonicznym zarówno z pokrzywdzonymi, jak i z N. Mężczyzna był przez nich instruowany odnośnie tego, gdzie ma się udać i od kogo odebrać pieniądze. "Miał się też podawać się za policjanta, żeby uwiarygodnić wersję i wzbudzić zaufanie pokrzywdzonych" - podał prok. Hnatko.
Pozyskane w ten sposób pieniądze N. przekazywał wspólnikom. Rzecznik wyjaśnił, że "w tym samym czasie oszukiwani byli różni ludzie, żeby zwiększyć prawdopodobieństwo udanej akcji przestępczej".
W pierwszym oszustwie uczestniczyła m.in. kobieta, która zadzwoniła do poszkodowanego i - podając się za funkcjonariuszkę Centralnego Biura Śledczego Policji - dokonała fikcyjnej weryfikacji swojej tożsamości. Następnie do oszukiwanego zadzwonił podający się za prokuratora mężczyzna.
"Poinformował pokrzywdzonego, że jego pieniądze są zagrożone i znajdują się w kręgu zainteresowania hakerów. Pokrzywdzony pod wpływem rozmowy z oszustem zdecydował się na współpracę" - wskazał prok. Hnatko.
Zgodnie z przekazaną instrukcją pokrzywdzony udał się do placówki banku, gdzie wypłacił prawie 40 tys. zł. Następnie spotkał się z Piotrem N., któremu przekazał pieniądze. Później doszło jeszcze do dwóch kolejnych spotkań i przekazania w sumie kolejnych 60 tys. zł.
"Tego samego dnia oszuści po raz kolejny skontaktowali się z pokrzywdzonym i poinformowali go, że nie dostanie dzisiaj swoich pieniędzy" - tłumaczył prok. Hnatko. Jak wyjaśnił rzecznik, wówczas mężczyzna udał się na policję i złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.
Niemal w tym samym czasie doszło do kolejnego oszustwa, opartego o ten sam mechanizm. Do pokrzywdzonej zadzwoniła podająca się za funkcjonariuszkę CBŚP kobieta, a następnie domniemany prokurator. Doszło do wypłacenia 50 tys. zł i przekazania ich rzekomemu policjantowi, za którego podawał się z kolei Piotr N. Następnie pokrzywdzona przekazała mu kolejne 170 tys. zł, a także inne sumy.
Po wszystkim kobieta usłyszała od "prokuratora", że za pośrednictwem poczty internetowej otrzyma zaświadczenie. Nabrała jednak podejrzeń i złożyła zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na policji.
Oszuści nie zaprzestali jednak z nią kontaktu. Wykorzystując sytuację, policja zatrzymała N., który był przekonany, że i tym razem spotka się z kobietą i otrzyma od niej kolejne kilkaset tysięcy zł.
N., który, jak wskazał rzecznik prokuratury, oszukał dwie osoby i próbował oszukać jedną z nich po raz kolejny, przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu.
Do odrębnego postępowania wyłączone zostały materiały w sprawie innych, nieustalonych jeszcze sprawców tych oszustw. Za te czyny grozi kara do dziesięciu lat pozbawienia wolności.
(PAP/łk)
Skontaktuj się z Radiem Kraków - czekamy na opinie naszych Słuchaczy
Pod każdym materiałem na naszej stronie dostępny jest przycisk, dzięki któremu możecie Państwo wysyłać maile z opiniami. Wszystkie będą skrupulatnie czytane i nie pozostaną bez reakcji.
Opinie można wysyłać też bezpośrednio na adres [email protected]
Zapraszamy również do kontaktu z nami poprzez SMS - 4080, telefonicznie (12 200 33 33 – antena,12 630 60 00 – recepcja), a także na nasz profil na Facebooku oraz Twitterze.
Zastrzegamy sobie prawo publikacji wybranych opinii.