Sprawa „Skóry” wzięła swoją nazwę od kryptonimu przyjętego przez śledczych. Dotyczyła morderstwa 23-letniej studentki Katarzyny Z. Fragmenty jej skóry i innych części ciała pod koniec lat 90. wyłowiono z Wisły. Śledztwo w sprawie uważanej za jedną z największych zagadek polskiej kryminalistyki prowadził Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie.
Śledztwo
23-letnia studentka religioznawstwa UJ zaginęła w listopadzie 1998 r. W styczniu 1999 r. z Wisły wyłowiono fragmenty ciała kobiety. Zwłoki zostały pozbawione skóry, jej fragmenty były fachowo odcięte i wypreparowane. Badania genetyczne wykazały, że są to szczątki Katarzyny Z. Śledztwo w tej sprawie zostało umorzone w 2000 r. z powodu niewykrycia sprawcy, ale policjanci z krakowskiego Archiwum X przez kilka kolejnych lat badali różne hipotezy. Prokuratura wróciła do sprawy w 2012 r., wykorzystując najnowsze zdobycze kryminalistyki.
Aby wyjaśnić, jak zginęła kobieta, śledczy m.in. nawiązali współpracę z portugalskim specjalistą medycyny sądowej, biegłym ONZ w zakresie śladów torturowania na ciele ludzkim, i przesłuchali w Austrii w charakterze świadka przedstawiciela FBI na Europę, który stworzył profil psychologiczny sprawcy. Sięgnięto także po niekonwencjonalne metody, przeprowadzając eksperyment procesowy z udziałem jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego. Jeszcze w 2016 r. płetwonurkowie szukali w Wiśle szczątków i fragmentów ubrania Katarzyny Z.
Zarzuty
Roberta J. zatrzymano w 2017 r. na krakowskim Kazimierzu. Nie przyznał się do winy. Jak podała PK, mężczyzna złożył obszerne wyjaśnienia, ale odmówił odpowiedzi na niektóre pytania. Sformułowany następnie akt oskarżenia w sprawie brutalnego zabójstwa miał cztery tomy i liczył ok. 800 stron. Materiał dowodowy opierał się m.in. na stworzeniu portretu psychologicznego i analizie poszlak. Na podstawie zeznań anonimowych świadków prokuratura ustaliła, że Robert J. i Katarzyna Z. znali się i że Katarzyna Z. przebywała w mieszkaniu mężczyzny.
Zdaniem prokuratury J. miał popełnić zbrodnię z powodu zaburzeń preferencji seksualnych o cechach sadystycznych i fetyszystycznych. Mężczyzna miał stosować przemoc, pozbawić ofiarę wolności, podawać określone związki chemiczne, m.in. leki przeciwpsychotyczne i przeciwlękowe. Śledczy twierdzili, że młodą kobietę więził, maltretował fizycznie i psychicznie, kopał, bił twardym narzędziem i używał noża, powodując u niej liczne złamania, a także rany kłute i szarpane, a później zwłoki rozkawałkował i wrzucił do rzeki.
Proces
Proces Roberta J. rozpoczął się przed Sądem Okręgowym w Krakowie w 2020 r. i toczył się z wyłączeniem jawności. Oskarżony na pierwszej rozprawie powtórzył, że nie przyznaje się do winy. Prokurator Piotr Krupiński oceniał, że zebrane w sprawie dowody są bardzo mocne. Innego zdania był obrońca oskarżonego, adw. Łukasz Chojniak, który argumentował, że wysnute przez prokuraturę wnioski są niewłaściwe, a bezpośredniego dowodu na winę jego klienta nie ma.
We wrześniu 2022 r. sąd okręgowy pod przewodnictwem sędzi Beaty Marczewskiej, po rozpoznaniu sprawy na 85 terminach rozpraw, uznał, że Robert J. brutalnie zabił młodą kobietę i zbezcześcił jej zwłoki, a następnie wyrzucił jej szczątki do rzeki.
Pełnomocnik matki zamordowanej przyznał wówczas, że wyrok był bardzo oczekiwany przez rodzinę, która liczyła na zakończenie tej sprawy. Mec. Chojniak zapowiadał złożenie apelacji. W rozmowie z dziennikarzami komentował, że decyzja sądu pierwszej instancji oznacza tylko tyle, że „wyrok uniewinniający w tej sprawie odsuwa się w czasie”.
Przez kolejny rok trwało sporządzanie pisemnego uzasadnienia wyroku, liczącego ostatecznie ponad 800 stron. W listopadzie 2023 r. do sądu wpłynęły apelacje obrony i prokuratury. Obrońca podnosił szereg zarzutów dotyczących sposobu przeprowadzenia postępowania przez sąd pierwszej instancji oraz odnoszących się do opinii biegłych, wnosząc o uniewinnienie. Apelacja prokuratora dotyczyła uzupełnienia kwalifikacji czynu i kosztów postępowania.
Proces odwoławczy
Kiedy w 2024 r. sprawa pojawiła się na wokandzie Sądu Apelacyjnego w Krakowie, zdecydował on, że proces będzie jawny. Postanowił też przesłuchać dwóch kluczowych świadków – matkę i córkę, które zeznawały przed sądem okręgowym, i odtajnić treść ich zeznań. W stanowisku końcowym prokuratura podkreślała znaczenie tych zeznań, przede wszystkim wspomnień kobiety, która jako siedmiolatka miała widzieć oskarżonego w towarzystwie studentki Katarzyny Z. niedługo przed jej zaginięciem. Prok. Krupiński przekonywał, że zapamiętała ona szczegóły tego spotkania z powodu typowej dla dziecka ciekawości świata, a także dlatego, że tamtego dnia pierwszy raz widziała Roberta J. w towarzystwie dziewczyny. Przed sądem opisywała ona ubiór, budowę ciała, kolor i długość włosów studentki.
Obrona tym dwóm świadkom zarzuciła dopisywanie sobie tego, co ich zdaniem miało się wydarzyć, sugerowanie się przez córkę wspomnieniami matki oraz odtwarzanie jednej utrwalonej tezy. W mowie końcowej adwokat oskarżonego podważał także inne wskazane przez prokuraturę dowody, w tym opinię morfologiczną dotyczącą włosa znalezionego w mieszkaniu oskarżonego, który połączono z Katarzyną Z.
W październiku 2024 r. Sąd Apelacyjny w Krakowie pod przewodnictwem sędziego Marka Długosza uniewinnił Roberta J. W uzasadnieniu wyroku zastrzegł, że nie ma przekonania ani o winie, ani o niewinności Roberta J.
– Wyrok uniewinniający nie oznacza, że sąd jest absolutnie przekonany, że oskarżony nie popełnił tej zbrodni, którą mu zarzucono. Wyrok uniewinniający w tej sprawie zapadł, bo musiał taki zapaść wedle reguł prawa procesowego, ponieważ sąd nie jest również absolutnie przekonany, że oskarżonemu została wina udowodniona, że możemy w sposób absolutnie pewny przyjąć, że oskarżony dokonał zabójstwa pokrzywdzonej – powiedział sędzia.
Sędzia Wojciech Domański doprecyzował, że zdaniem składu orzekającego w drugiej instancji przeciw oskarżonemu nie można było wykorzystać m.in. badań z wariografu. Niewystarczającym dowodem dla udowodnienia winy J. był także włos znaleziony w łazience Roberta J., który jedna z biegłych połączyła z Katarzyną Z. Sąd nie uznał za „dowodowo wiarygodne” także zeznań kobiety, która jako dziecko miała widzieć oskarżonego w towarzystwie studentki niedługo przed jej zaginięciem. Jak wskazał w uzasadnieniu sędzia Domański, łańcuch poszlak wiążących się ze sobą i prowadzących do winy oskarżonego można uznać za zamknięty wyłącznie wtedy, gdy żadna z poszlak nie budzi wątpliwości i można wykluczyć jakiekolwiek inne wersje zdarzenia.
– Istnieją wątpliwości co do tego, czy włosy należały, czy nie należały do pokrzywdzonej, czy pokrzywdzona była w ogóle w mieszkaniu oskarżonego – powiedział.
Wniosek o zadośćuczynienie
We wrześniu 2025 r. mec. Chojniak w imieniu swojego klienta złożył w Sądzie Okręgowym w Krakowie wniosek o wypłatę 22 mln 697 tys. zł z tytułu niesłusznego aresztowania. Pismo wpłynęło we wrześniu 2025 r. do Sądu Okręgowego w Krakowie. Adwokat w rozmowie z PAP wskazywał, że chodzi o rekompensatę za krzywdy, jakich doznał jego klient, który był aresztowany przez siedem lat – od czasu zatrzymania w październiku 2017 r. do momentu uniewinnienia w październiku 2024 r. Robert J. przez długi czas był traktowany jako więzień niebezpieczny, bez prawa do kontaktu z rodziną, bez możliwości odpierania zarzutu, a jego zdrowie zostało w sposób nieodwracalny zrujnowane – argumentował.
Sprawa została przekazana do rozpoznania sądowi w Katowicach, bo wyrok uniewinniający wydał Sąd Apelacyjny w Krakowie, a stroną postępowania jest Skarb Państwa reprezentowany przez prezesa tego sądu.
W sierpniu 2025 r. do krakowskiego sądu apelacyjnego wpłynęła kasacja w sprawie Roberta J., złożona przez Prokuraturę Krajową. W ocenie prokuratury w toku postępowania odwoławczego doszło do licznych, rażących naruszeń prawa procesowego, które uzasadniają wniesienie nadzwyczajnego środka zaskarżenia. Kasacja obejmuje łącznie 23 zarzuty, w tym pięć odnoszących się do bezwzględnych przyczyn uchylenia orzeczenia. Jak poinformowano PAP w Sądzie Najwyższym, termin rozpoznania kasacji nie został jeszcze wyznaczony.