Radio Kraków
  • A
  • A
  • A
share

Wybory 2015. Debata w Nowym Sączu

W Nowym Sączu w debacie z udziałem publiczności spotkali się liderzy ośmiu list do Sejmu.

Fot. Damian Radziak

Wybory parlamentarne 2015. Debata w Nowym Sączu

Kolejne debaty jedynek już wkrótce: podobne starcia Radio Kraków organizuje także w Tarnowie, Oświęcimiu i Krakowie. 

Nowosądecką debatę Radio Kraków organizuje z "Gazetą Krakowską". 

Monika Kowalczyk ("Gazeta Krakowska") pyta kandydatów: Czy Polska powinna przyjąć uchodźców? Gdzie takie miejsce mogłoby znaleźć się na Sądecczyźnie?

Monika Kowalczyk (Gazeta Krakowska): Jak Polska powinna postąpić wobec uchodźców? Czy powinniśmy ich przyjąć? Jeśli tak, to gdzie państwo widzą takie miejsce na Sądecczyźnie?

 

Piotr Naimski (Prawo i Sprawiedliwość): Problem uchodźców należy oddzielić od problemu imigrantów. Uchodźców, którzy będą się kwalifikowali do uzyskaniu azylu, powinniśmy przyjąć. O tym, czy kwalifikują się ci ludzie do uzyskania azylu, decydują państwa graniczne Unii Europejskiej i tak według prawa europejskiego powinno być. Nie powinnyśmy ulegać presji Komisji Europejskiej, władz Unii Europejskiej, jeśli chodzi o ilość przyjmowanych uchodźców, ale także imigrantów. Powinniśmy przeznaczyć fundusz polski, ale także UE na wspomaganie ludzi poszkodowanych wojną głównie w Syrii, w miejscu, gdzie mieszkają, bądź blisko miejsc, gdzie mieszkają, w obozach przejściowych, w Turcji i w innych krajach ościennych.

Miejsce dla uchodźców może się znaleźć w różnych rejonach Polski, ale ważne jest, by ci ludzie, uzyskawszy azyl, pracowali. To nie jest kwestia tylko opieki charytatywnej, należy im umożliwić w miarę normalne życie.

 

Andrzej Gut-Mostowy (Platforma Obywatelska):  Zasadniczą różnicą jest to, czy to jest uchodźca czy imigrant polityczny. W moim przekonaniu nasze korzenie chrześcijańskie nas do tego obligują, aby w stosunku do osób, które są represjonowane w swoim kraju, mieć otwarte drzwi i otwarte serca. Natomiast my mamy całkowicie inną sytuację, jeśli chodzi tylko i wyłącznie o imigrację ekonomiczną. Polacy wiele razy też emigrowali za pieniędzmi do różnych części świata, ale trzeba podejść do tego tematu absolutnie w inny sposób.

W moim przekonaniu przyjęcie uchodźców to obowiązek państwa. Nie powinno się zrzucać na samorządy pewnych elementów polityki państwowej.

Jeżeli państwo znajdzie miejsce na Podhalu dla uchodźców, to można ich tam przyjąć, ale nie powinna być to szkoła, bo ta lokalizacja wzbudziła ogromne emocje. Są ośrodki wojskowe, służb mundurowych, gdzie można by było takie miejsce znaleźć.

 

Kazimierz Fałowski (Partia Korwin):  W kwestii imigrantów jest tak, że oni przyjeżdżają po zasiłki do Europy, głównie do Niemiec, Finlandii, Austrii. Problem polega na tym, że Unia Europejska, Angela Merkel, bo to ona głównie decyduje, chce zmusić Polskę do tego, żeby przyjęła część tych imigrantów. Chce skumulować te osoby w Polsce w obozach, które będą otoczone drutami, które będą pilnowane przez strażników. To będą obozy koncentracyjne, w których będą przebywać tysiące ludzi. Nie możemy sobie na to pozwolić, bo to grozi konfliktami. Druga sprawa jest taka, że ci ludzie chcą jechać do Niemiec, nie chcą być w Polsce, nie można ich do tego zmuszać.

W Nowym Sączu mówi się o przyjęciu 800 osób, które miałyby zamieszkać w budynkach po Straży Granicznej, to jest nieporozumienie. Jeżeli mamy zorganizować obóz przejściowy dla złapanych imigrantów, to wystarczy niewielkie pomieszczenie, a nie na 800 osób.

 

Dorota Budacz (Partia Razem): Naszym moralnym obowiązkiem, etycznym, religijnym i tym związanym z umowami międzynarodowymi, jest przyjąć uchodźców. Nie wiem, jak państwo chcą odróżniać uchodźców politycznych od ekonomicznych z kraju, w którym gospodarka została rujnowana przez wojnę. Jesteśmy przekonani, że można przyjąć lepsze strategie integracji uchodźców lub imigrantów w społeczeństwie. Na pewno nie można ich gettyzować, skupiać w jednym miejscu. Przypomnę, że liczba uchodźców, na którą się zgodziliśmy, podzielona liczbę gmin w Polsce daje 3 osoby na gminę – to nie jest dużo, nawet jeśli sprowadzą rodziny.

Nie chodzi o znalezienie jednego miejsca, gdzie zgromadzimy kilka tysięcy osób, bo dojdzie do niepokojów społecznych, do zamykania się tej społeczności na Polaków i Polaków na tę społeczność. Najlepszym sposobem jest harmonijne rozmieszczenie uchodźców na terenie Polski.

 

Joanna Leja (Zjednoczona Lewica): Nie mamy żadnego prawa odmówić tym ludziom schronienia, jeżeli chodzi o życie ludzkie. Jeżeli chodzi o migracje ekonomiczną, to mówimy zdecydowanie nie, bo Polska nie jest na to przygotowana.

Społeczeństwo na Sądecczyźnie jest na tyle otwarte, że udzieliłoby schronienia uchodźcom, ale jest tutaj wiele aspektów, które trzeba byłoby rozważyć.

 

Elżbieta Borowska (Kukiz'15): My nawet nie jesteśmy w stanie załatwić kwestii Romów na Ziemi Sądeckiej, nie jesteśmy w stanie ich zintegrować, a co dopiero mamy radzić sobie z uchodźcami. W tej chwili należy bronić granic UE, tak jak to robi premier Węgier Orban, a nie wpuszczać tutaj tych ludzi.

Mówimy o moralnym obowiązku, a gdzie jest moralny obowiązek wobec Kresowiaków? Kresowiacy do wszystkich komitetów wyborczych zwrócili się z pytaniem, co będzie w ich sprawie. Nikt im do tej pory nie odpowiedział. To są osoby, którym należy pomagać.

Nie jesteśmy w stanie przyjąć uchodźców, nie jesteśmy w stanie ich zweryfikować, musimy bronić granic UE.

 

Tomasz Gabryś (.Nowoczesna): Należy przyjąć uchodźców, tylko w Polsce nie ma wypracowanego systemu, w jaki sposób powinniśmy ich przyjąć i jak się nimi zająć. Nie ma określonych warunków, jakie należy im postawić, a każdy, kto chce tutaj zostać, powinien pewne warunki spełnić. Jeżeli uchodźca chce się integrować, kształcić się tutaj, pracować, to należy mu pomóc zintegrować się z naszym społeczeństwem. Jeżeli chodzi o Sądecczyznę i Podhale, to ludzie dobrej woli powinni wyjść z inicjatywą przyjmowania tych uchodźców.

Historia naszego państwa pokazuje, że przez ostanie 120 lat Polacy musieli wyjeżdżać za granice i tam pracować dla danego państwa. Jeżeli uchodźcy będą chcieli tutaj pracować, to zyska na tym budżet państwa, więc dlaczego mamy ich nie przyjmować?

 

Sławomir Wrona (Radio Kraków) pyta kandydatów: Gdzie w Polsce dzisiaj pieniądze są właściwie niewykorzystywane? Gdzie można szukać wsparcia dla budżetu? Dorota Budacz (partia Razem) pyta Piotra Naimskiego (PiS): "Jeżeli zajmie się pan sektorem energetyki, jaki jest pana ratunek dla górnictwa? A jak w tym kontekście ma wyglądać sprawa zanieczyszczenia powietrza w naszym regionie?" Kazimierz Fałowski (partia KORWiN) pyta Piotra Naimskiego (PiS): "Czy w Polsce powinna powstać elektrownia atomowa? Co w takim razie ze złożami gazu łupkowego?" Bronisław Dutka (PSL) pyta Andrzeja Guta-Mostowego (PO): "Kiedy powstanie Zakopianka do Zakopanego?" Joanna Leja (Zjednoczona Lewica) pyta Bronisława Dutkę (PSL): "Sądecczyzna sadami stoi. Jaki PSL ma plan, by lepiej żyło się na Sądecczyźnie?"

Sławomir Wrona: Partie polityczne próbują w czasie kampanii zaskarbić sobie sympatię wyborców, obiecując konkretne wsparcie finansowe. Jak spełnić te obietnice? Gdzie w Polsce dzisiaj są ukryte pieniądze, niewłaściwe wykorzystywane lub niedostrzegane i na co je wykorzystać?

 

Andrzej Gut-Mostowy (PO): Nie powinniśmy myśleć, gdzie pozyskać pieniądze, ale jakie mechanizmy stworzyć w państwie, by ten rozwój szedł szybciej, czyli nie ryba tylko wędka. Najlepszym panaceum na rozwój gospodarki jest turystyka. Mówię to jako szef sejmowej komisji turystyki. Badania w krajach zachodnich pokazują, że turystyka będzie się szybko rozwijała w ciągu najbliższych lat. Ten sezon zakończył się nawet 22% wzrostem liczby turystów przyjeżdżających także na Podhale i Sądecczyznę. Rozwijająca się turystyka oznacza wzrost budżetu państwa i nowe miejsca pracy.

 

Dorota Budacz (Partia Razem): Zeszłotygodniowe doniesienia medialne wskazują na to, że 46 mld zł rocznie wycieka z polskiego budżetu, bo duże międzynarodowe korporacje nie płacą w Polsce podatków. Dlatego pierwszym podstawowym celem, który chlelibyśmy zrealizować, to uszczelnienie polskiego systemu podatkowego i wprowadzenie klauzuli o unikaniu opodatkowania, żeby te firmy, które zarabiają w Polsce pieniądze, dokładały się do budżetu.

Zastrzyku dla gospodarki upatrujemy też we wprowadzenie podatku od kwot powyżej 500 tys. zł dochodu rocznie. Tak, by skłonić przedsiębiorców do inwestowania pieniędzy w gospodarkę.

Chcielibyśmy przeznaczyć pozyskane w ten sposób pieniądze na infrastrukturę publiczną i usługi publiczne. Zależy nam też na podniesieniu płacy minimalnej.

 

Kazimierz Fałowski (Partia Korwin):  Trzeba zredukować budżetówkę, ograniczyć administrację, obniżyć podatki. Jest coś takiego jak Krzywa Laffera – im wyższe podatki, tym mniejsze wpływy do budżetu. Jeżeli zmniejszamy podatki, zaczyna się coś dziać na rynku, wszyscy zaczynają pracować, tworzyć miejsca pracy. Stwórzmy raj podatkowy, niech firmy przyjeżdżają zza granicy, będą płacić mniejszy podatek dochodowy, ale będą płacić podatek VAT, będą zatrudniać naszych ludzi, to są niewyobrażalne korzyści.

Docelowo potrzebna jest likwidacja podatku dochodowego, stopniowo, bo nie można ludzi karać za pracę, gdyż to skończy się fatalnie.

 

Bronisław Dutka (Polskie Stronnictwo Ludowe):  Na pewno nie należy robić tego w ten sposób, że się kontroluje firmy, które mają pieniądze i próbuje się z nich zedrzeć, co się da. Szukanie pieniędzy do budżetu polega na rozwoju gospodarczym i zwiększeniu konsumpcji, gdyż największym podatkiem jest podatek VAT. Jeżeli zwiększymy konsumpcję, to będziemy mieć większe wpływy do budżetu. Ważne jest rozwijanie dziedzin gospodarki związanych z produkcją – to daje szanse na zwiększenie wpływów do budżetu. Metodą na to, żeby te działalności rozwijać, są uproszczenia w prowadzeniu działalności gospodarczej. Jedną z barier, która trzyma rozwój przedsiębiorczości, są wysokie koszty pracy, tkwiące w podatkach pośrednich czyli w ZUS-ie itp.

 

Bożena Leja Zjednoczona Lewica: Trzeba pomóc małym firmom rodzinnym, bo to one tworzą trzon gospodarki. Dotacje są jedną z form pomocy, ale ważne są też zwolnienia ze składek ZUS, co pozwoli utrzymać się początkującym firmom na rynku. Natomiast jeżeli chodzi o konsumpcję, to jeżeli będziemy mieć więcej pieniędzy w budżecie, to ta konsumpcja będzie większa i wtedy automatycznie rozwiną się inne branże.

 

Elżbieta Borowska Kikiz'15: Przede wszystkim musimy uszczelnić system VAT-u, skończyć z drenażem państwa i przestać pozwalać wyprowadzać pieniądze wypracowane przez Polaków za granicę. Trzeba też skończyć z idiotycznymi pomysłami PO, jak ładowanie 300 mln zł w elektrownię atomową, która nie powstała i nie powstanie, jak zapowiedziała premier Ewa Kopacz. Co można zrobić z pozyskanymi w ten sposób pieniędzmi? Należy walczyć z deficytem budżetowym. W tej chwili każde dziecko w Polsce rodzi się z długiem w wysokości 82 tys. zł.

 

Tomasz Gabryś (.Nowoczesna):  Koncesje, pozwolenia - to blokuje przedsiębiorczość w Polsce. Należy wrócić do jasnego prawa, do ustawy Wilczka. To jest 55 artykułów, które w doskonały sposób ruszyły polski rynek od 88 roku. Do każdego artykułu tej ustawy dopisano setki stron, co blokuje przedsiębiorczość. Jestem też za obniżeniem podatku - PIT, CIT i VAT powinny być na poziomie 16%.

 

Piotr Naimski (PiS):  Po pierwsze trzeba uszczelnić system podatkowy, bo wydajność zbierania podatków w Polsce jest horrendalnie niska. Pieniądze przeciekają nam do szarej strefy i za granicę. Po drugie trzeba opodatkować tych, którzy niesłusznie nie płacą podatków lub płacą za niskie podatki. Dotyczy to supermarketów, sklepów wielkopowierzchniowych, banków. Podatek od transakcji finansowych jest do wprowadzenia. Jeżeli uszczelnimy obecny system podatkowy, to znajdziemy pieniądze, a powinno się je przeznaczyć na powstrzymanie, czy zawrócenie trendu demograficznego w Polsce. Trzeba wesprzeć rodziny, które chcą mieć więcej dzieci - to jest inwestycja, to nie jest dotacja. Ważne są też pożyczki na założenie własnej firmy. Pożyczki, nie rozdawnictwo. Pożyczki mogą być ewentualnie umarzane, pod warunkiem, że przedsiębiorstwo utrzyma się na rynku.

Elżbieta Borowska (Kukiz' 15) pyta Andrzeja Guta-Mostowego (PO) - Dlaczego posłowie PO mówią jedno, a robią drugie?

W rundzie pytań wzajemnych uczestnicy debaty mogli zadać po jednym pytaniu dowolnie wybranemu kontrkandydatowi.

Jako pierwsza swoje pytanie skierowane do posła Piotr Naimskiego (PiS) zadała Dorota Budacz (KW Partia Razem): Załóżmy, że zająłby się pan sektorem energetyki w przyszłym rządzie. Jaka byłaby pana strategia na najbliższe cztery lata, jeśli chodzi o poradzenie sobie z problemem górnictwa? Jak by je pan ratował albo nie. Interesuje mnie także strategia dla mojego regionu, w którym jak wiemy zanieczyszczenie powietrza spalinami jest bardzo wysokie, jedno z najwyższych w Europie.

 

Piotr Naimski: Problem górnictwa to jest jeden z pierwszych problemów, w którym zmierzyć będzie się musiał każdy nowy rząd. Górnictwo węgla kamiennego w Polsce musi być utrzymane. Polski węgiel ma być surowcem dla polskiej energetyki. To górnictwo musi być doinwestowane, musi być zrestrukturyzowane i musi być powiązane funkcjonalnie z energetyką. Będziemy budowali nowe elektrownie oparte na węglu i będziemy wiązali je z kopalniami, czyli tymi, którzy dostarczają dla nich surowiec. To wszystko razem musi być zbilansowane i będziemy do tego dążyli, by w ciągu, jak pani powiedziała, czterech lat kadencji uzyskać równowagę w tym sektorze górniczo-energetycznym. Jeżeli chodzi o zanieczyszczenie powietrza, jesteśmy za tym, żeby jak najściślej wykonywać te wszystkie czynności, przyjmować te mechanizmy, które sprzyjają oczyszczeniu atmosfery, sprzyjają środowisku. To jest oczywiście do zrobienia, to jest zresztą w zgodzie z polityką unijną. Tutaj jesteśmy akurat w tym sektorze zgodni z unijną polityką. Mniej pyłów, mniej zanieczyszczeń, mniej siarki, mniej azotu w powietrzu.

Tomasz Gabryś (Nowoczesna) pyta Piotra Naimskiego (PiS): "Jak pana wypowiedź dotycząca górnictwa ma się do podpisania przez prezydenta Andrzej Dudę ustawy antysmogowej?" Piotr Naimski (PiS) pyta Andrzeja Guta-Mostowego (PO): "Czy należy odzyskać kolejkę do Kasprowego, a jeśli tak - w jaki sposób?

Kazimierz Fałowski (KW Korwin) również swoje pytanie skierował do Piotr Naimskiego (PiS): Mówi pan o bezpieczeństwie energetycznym, przed chwilą słyszeliśmy tutaj, że trzysta milionów zmarnowano na kolejne prace związane z elektrownią atomową w Polsce. Nie sądzi pan, że jednak ta elektrownia powinna powstać? Czy rząd PiS zamierza się zająć tą sprawą. Oczywiście w bardziej konkretny sposób niż platforma? I druga sprawa, co dalej z gazem łupkowym? Bo w tej chwili sytuacja wygląda tak, że ludzie są zdezorientowani. Jedni mówią, że jest. Inni mówią, że nie ma. Inni, że wzięli to Rosjanie a jeszcze inni, że Amerykanie itd.

 

Piotr Naimski: - Jeżeli chodzi o budowę elektrowni atomowej w Polsce, uważamy, że w Polsce konieczne jest zróżnicowanie źródeł i sposobów produkowania energii elektrycznej. W tym mieści się elektrownia atomowa. Będziemy prowadzili w tej sprawie konsultacje, będziemy ten program przedstawiali. Plan ewentualnie do zaakceptowania przez Polaków, to jest plan budowy elektrowni, która miałaby trzy tysiące megawatów. To jest poniżej, czy około dziesięciu procent zapotrzebowania. Ta elektrownia powstałaby za mniej więcej dwanaście, czternaście lat dlatego właśnie, że Platforma Obywatelska straciła osiem lat na wdrożenie tego projektu. I straciła, jak tutaj mówiliśmy, bezzasadnie trzysta milionów złotych. To jest oczywiście karygodne. Jeżeli chodzi o gaz łupkowy, w Polsce są łupki, są skały łupkowe i jest w tych łupkach gaz. Jest to wszystko jednak na trzech tysiącach metrów głębokości, czyli trzy razy głębiej niż w Stanach Zjednoczonych. Te technologie, które zostały zastosowane w Ameryce z powodzeniem, nie dają się przenieść bezpośrednio do Polski. Muszą być dopracowane i trzeba nad tym pracować, trzeba w to inwestować. Polskie firmy powinny to robić, będziemy to robili.

Andrzej Gut-Mostowy pyta Bronisława Dutkę (PSL): "Kiedy powstanie Sądeczanka?"

Kolejne pytanie zadawał Bronisław Dutka (PSL) i skierował je do Andrzeja Gut-Mostowego, kandydata Platformy Obywatelskiej.

 

Bronisław Dutka: Może będzie to zaskoczenie, ale chciałbym zapytać posła Gut-Mostowego, kiedy będzie Zakopianka do Zakopanego?

Andrzej Gut-Mostowy: Zakopianka już jest do Zakopanego. Rozumiem, że pan pytał, kiedy będzie dwupasmówka lub autostrada do Zakopanego. W moim przekonaniu to nie jest konieczne. Przypominam, że obecnie jest procedowany odcinek zakopianki z Lubnia do Rabki. Trwają właśnie przetargi i do Rabki droga o parametrach drogi ekspresowej, dwujezdniowa z tunelem będzie zrealizowana w ciągu następnych kilku lat. To już jest pewne. Należałoby jeszcze taki sam odcinek drogi poprowadzić do Nowego Targu. Natomiast opracowanie, które stworzył marszałek województwa Małopolskiego kilka lat temu, mówi o rozproszonym ruchu na Podhalu i mówi, że na Podhalu w kierunku gór powinny prowadzić rozproszone ciągi komunikacyjne także z większą skutecznością kolei czyli szynobusów. W moim przekonaniu to opracowanie jest aktualne i dlatego do Zakopanego nie musi być Zakopianka dwujezdniowa. Wystarczy, jeżeli droga o parametrach ekspresowych skończy się w Nowym Targu, co miejmy nadzieję nastąpi, jeżeli wszyscy pomożemy, w ciągu następnej kadencji.

Monika Kowalczyk ("Gazeta Krakowska") pyta kandydatów: "Czy Polaków stać na ustawę antysmogową?"

Następne pytanie zadała Joanna Leja (Zjednoczona Lewica). Było ono skierowane do Bronisława Dutki (PSL): Wiadomo, że Sądecczyzna sadami stoi. Jaki PSL ma plan, żeby tutaj nam żyło się lepiej? Dużo mówi się o małych przydomowych przetwórniach. Czy PSL ma tutaj jakiś plan? Jak i kiedy chciałby nam tutaj ten plan przedstawić?

 

Bronisław Dutka: Bardzo trafne pytanie, ponieważ pewnie nie było okazji powiedzieć tutaj nic o rolnictwie. Polskie Stronnictwo Ludowe przede wszystkim zabiega o otwarcie sprzedaży bezpośredniej. Wzorujemy się na państwach zachodnich, na przykład na Austrii, gdzie pięćdziesiąt dwa procent zaopatrzenia w żywność jest w sprzedaży bezpośredniej czyli u producentów, u rolników. Dopiero pozostałe ilości produktów żywnościowych ludzie kupują w marketach czy sklepach czyli u pośredników. Do tego chcemy dążyć, do tego zmierza ustawa o sprzedaży bezpośredniej. Ale również działania województwa małopolskiego są skierowane na produkcje tak zwanej żywności naturalnej, czyli danie szansy na to, aby mieszkaniec Małopolski mógł kupować żywność naturalną. Nie mówimy jeszcze o żywności ekologicznej. Mamy rzeczywiście w województwie dwa tysiące gospodarstw ekologicznych i staramy się to upowszechniać. Możliwość sprzedaży bezpośredniej i rozluźnienie przetwórstwa na małą skalę powoduje, że ta sprzedaż stale rośnie i będzie rosła w najbliższym czasie.

Kolejne pytanie, którego adresatem był Andrzej Gut-Mostowy, zadała Elżbieta Borowska (KW Kukiz'15): Pana ród w 1997 roku przed papieżem składał przysięgę, że będzie pan strzegł ślubów jasnogórskich kardynała Wyszyńskiego, w tym ochrony życia poczętego. Dwunastego września tego roku nie głosował pan za obywatelskim projektem zaostrzającym przepisy aborcyjne. Rok wcześniej, także dwunasty września, jest pan przeciw ustawie „stop pedofilii”. Dwudziestego siódmego września dwa tysiące trzeciego roku nie głosuje pan przeciw aborcji, gdzie proponowany był zapis przeciwko aborcji eugenicznej. Dziesiątego października dwa tysiące dwunastego roku, w pierwszym czytaniu poparł pan zakaz aborcji ale po medialnej wrzawie znowu się pan wstrzymał od głosu w drugim czytaniu. Dlaczego posłowie PO mówią jedno a robią drugie?

 

Andrzej Gut-Mostowy: - To nie jest prawda. W naszym klubie panuje wolność światopoglądowa, czyli w sprawach światopoglądowych możemy głosować wedle uznania. Są ludzie, którzy głosują bardziej liberalnie i są posłowie, którzy bardziej konserwatywnie. Pragnę przypomnieć, że w niektórych głosowaniach akurat ja głosowałem bardzo konserwatywnie. Chciałbym przypomnieć, że w głosowaniu nad in vitro byłem jednym z pięciu posłów PO, którzy głosowali przeciwko przyjęciu tej ustawy. Moje stanowisko było podyktowane głębokimi przemyśleniami. Natomiast uważam, że nie jest zasadne, aby każde z tych głosowań, które pani wymieniła, dogłębnie analizował, bo każdy z tych przypadków był zróżnicowany. W moim przekonaniu jestem zaliczany do grona konserwatystów w PO i takim pozostanę.

Tomasz Gabryś z KW Nowoczesna Ryszarda Petru zadał pytanie Piotrowi Naimskiemu z PiS: Przysłuchując się pańskiej wypowiedzi dotyczącej kopalni, zauważyłem w niej niespójność. Z jednej strony mówi pan o maksymalnym rozwijaniu górnictwa a z drugiej strony zapowiada pan mniej gazów, mniej pyłów, mniej siarki. Jak pan dobrze wie, dzisiaj pan prezydent podpisał ustawę antysmogową. Jak się ma pana wypowiedź, żeby rozwijać górnictwo, do tego, że polskie miasta się duszą? A co energia odnawialną? Przecież to jest gałąź gospodarki, która będzie generować ogromne przychody do budżetu państwa.

 

Piotr Naimski: Polska zasługuje na to, żeby być suwerenna energetycznie. Mamy polski węgiel i tego węgla powinniśmy używać do produkcji energii elektrycznej w naszym kraju. Musi być zbilansowana ilość wydobywanego węgla i zużywanego w polskich elektrowniach i do tego będziemy oczywiście dążyli. Nowoczesne elektrownie to są elektrownie, które obniżają radykalnie ilość emisji szkodliwych dla zdrowia. Będziemy przy tym trwali dlatego, że Polska bez energetycznej suwerenności to jest Polska, która nie będzie suwerenne w ogóle. A jeżeli chodzi o odnawialne źródła energii, to jesteśmy za, ale nie za budową farm wiatrowych i fotowoltaicznych, które są źródłem wycieku pieniędzy od obywateli. W Niemczech dotuje się tego typu przedsięwzięcia i to dotuje się w ten sposób, że w ciągu najbliższych dwudziestu lat obywatele Niemiec dopłacą pięćset miliardów złotych do tego biznesu. Polaków na to nie stać, nie pójdziemy tą drogą, chociaż na przykład energetykę prosumencką odnawialna będziemy wspierali.

Kolejnym zadającym pytanie był Piotr Naimski (PiS) i skierował je do Andrzeja Gut-Mostowego (PO): Platforma Obywatelska sprzedała kolejkę na Kasprowy Wierch. Czy pan jest zdania, że dla narodu polskiego należy tę kolejkę odzyskać? A jeżeli tak, to w jaki sposób pan by to zrobił?

 

Andrzej Gut-Mostowy: - Przede wszystkim muszę sprostować, bo w pytaniu jest nieprawda. Skarb państwa sprzedał kolejkę firmie PKL, ale z udziałem samorządów. Samorządy przystąpiły do procesu prywatyzacji nieprzymuszone przez nikogo. Samorządy są reprezentantami mieszkańców Podhala i te samorządy, pomimo że mają nieduży procent kapitałowy, zagwarantowały sobie w umowie wpływ na najistotniejsze składniki majątku. Samorządy mają zagwarantowane w spółce, że nie wolno sprzedawać „Kasprowego” bez odpowiednich zapisów w statucie tejże firmy. Dlatego, jeżeli nawet udział kapitałowy jest bardzo niski, to samorządy po to przystąpiły do prywatyzacji. Bo jakaż mogła być inna motywacja? Przecież samorządy nie prowadzą biznesu narciarskiego. Samorządy nie są od tego, żeby prowadzić wyciągi. Samorządy wstąpiły do spółki po to, żeby w imieniu górali pilnować „Kasprowego”.

Jako ostatni w tej rundzie swoje pytanie zadał Andrzej Gut-Mostowy (PO) Było ono skierowane do Bronisława Dutki (PSL): Chcę się odwdzięczyć mojemu koledze i także zapytać o komunikację. Kiedy będzie Sądeczanka do Nowego Sącza? W najbliższym czasie, czy troszeczkę później?

 

Bronisław Dutka: Jeżeli Polskie Stronnictwo Ludowe będzie rządziło ministerstwem infrastruktury, to zapewniam, że w tej kadencji Sądeczanka będzie przynajmniej zbudowana w takim stopniu, że nikt jej nie będzie mógł zatrzymać. Moje spóźnienie jest dowodem na to (B. Dutka dotarł na miejsce debaty po pierwszej rundzie pytań – red.), że ta Sądeczanka jest bardzo potrzebna, ponieważ z Krakowa do Brzeska jechałem pół godziny a z Brzeska do Nowego Sącza prawie godzinę. Rzeczywiście Sądeczanka to najpilniejsza droga dla Nowego Sącza. Oczywiście wspiera ją droga numer dwadzieścia osiem, ale rozwiązaniem na przyszłość byłaby kolej. Budowa kolei będzie miała szansę tylko wtedy, kiedy połączy się tą trasę z liniami na Bałkany albo gdzieś w kierunku południowej Europy. Unia Europejska na pewno nie da nam pieniędzy na kolej tylko do Nowego Sącza. By tę kolej zbudować, trzeba zabiegać naprawdę o szerokie poparcie międzynarodowe dla linii z Krakowa na południe. A Sądeczanka to tylko jeden warunek, ministerstwo infrastruktury w rękach PSL.

Ostatnie, dodatkowe pytanie w debacie zadała Monika Kowalczyk z Gazety Krakowskiej: Jak państwo zapewne wiecie, prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę antysmogową. Ona daje samorządom możliwość wprowadzenia zakazu palenia węglem. Czy stać Polaków na taka ustawę?

 

Kazimierz Fałowski (KW Korwin): Nie stać nas na taką ustawę. Nie do końca się z tym zgadzam. Lobby gazowe tutaj głównie naciskało, żeby Polacy przeszli na gaz, który jest zdecydowanie droższy. Mam taki przykład z Nowego Sącza, gdzie kiedyś, w latach 90. w rynku, jak spadł śnieg zimą, to był zaraz czarny, bo wszystkie kominy dymiły. W tej chwili tego nie ma. Węglem się mało opala. Gorzej jest ze spalaniem śmieci, bo rzeczywiście coś takiego występuje. Natomiast uważam, że głównym zanieczyszczeniem w Nowym Sączu i nie tylko, w ogóle w naszych miastach, jest komunikacja, samochody. Ostatnio dowiedzieliśmy się co wyrabia Volkswagen. Jadąc za voklswagenem, zawsze zakręcam szybę. To jest podstawowa zasada. Wyłączam wentylację i zakręcam szybę. Kiedyś, w latach 90. na parkingu w Polsce był jeden samochód, teraz mamy ich siedemdziesiąt. Siedemdziesięciokrotnie zwiększyła się w Polsce liczba samochodów.

 

Bronisław Dutka (PSL): To, co jest dobre w tej ustawie, to na pewno to, że oddaje sprawę w ręce samorządów. Ja sądzę, że samorządy są rozsądne i że samorządy nie będą korzystały z tej ustawy pochopnie. Uważam, że Polaków dzisiaj nie stać na to, żeby zakazać im palenia węglem, ale nie można pozostawić smogu bez rozwiązania. W miasta centralne ciepłownictwo byłoby dużo skuteczniejszym rozwiązaniem niż zakaz palenia węglem.

 

Joanna Leja (Zjednoczona Lewica): Ja oczywiście uważam, że zakaz palenia węglem na naszych terenach się nie sprawdzi. Pochodzę z Nowego Targu i u nas jeszcze dochodzi spalanie odpadu pokuśnierskiego, który nam całkowicie zatruwa powietrze. Trudno się oddycha momentami i śnieg mamy w kolorze różnym, w zależności od tego, co tam kuśnierze nam spalą. Trzeba udrożnić dostęp gospodarstw domowych do gazu i myślę, że sporo by nam to ułatwiło.

 

Elżbieta Borowska (Kukiz'15): Ja również uważam, że Polaków nie stać na tę ustawę i w pierwszej kolejności należałoby się zastanowić, jak pomóc Polakom przejść na te lepsze technologicznie piece a dopiero później stosować jakieś nakazy czy zakazy. To nie jest kwestia wprowadzenia jakiejś ustawy i żeby potem Polacy sami sobie z tym radzili, tylko chodzi o to, jak usprawnić proces przechodzenia na te piece, które nie wytwarzają takich ilości dwutlenku węgla.

 

Tomasz Gabryś (Nowoczesna Ryszarda Petru): Jeżeli słyszę słowo zakaz i nakaz, to rośnie we mnie ciśnienie. Polakom nie trzeba niczego zakazywać i nakazywać. Trzeba im ułatwiać. Przede wszystkim ułatwiać przechodzenie na nowoczesne źródła. Na nowoczesne piece, które będą choćby na pellet. Pomagać im uzyskiwać dostęp do wszelakich innych, możliwych środków produkcji choćby nawet ciepła. Chodzi mi na przykład o fotowoltaikę, która w naszym kraju raczkuje. Przynajmniej będziemy żyć w zdrowym państwie. Mój przedmówca powiedział, że tyle pieniędzy Niemcy wydają na takie inwestycje, ale oni inwestują w dobre, świeże powietrze. Jeśli będzie w powietrzu dużo wszelakich gazów, one będą nas zabijać. Będziemy więcej pieniędzy wydawać na zdrowie a mniej na to, żeby ludzi uwalniać od tego, co w naszych miastach, szczególnie w południowej Polsce, jest ogromnym zagrożeniem.

 

Piotr Naimski (PiS): Ja się zgadzam z poglądem, że ta ustawa wymaga dużej odpowiedzialności od samorządów. To jest forma delegacji odpowiedzialności z władzy centralnej na samorząd. Równocześnie jest tak, że powinniśmy wspierać, i to rzeczywiście jest program, który powinien być wdrażany w dużej skali, wspierać wysoko wydajne piece, które byłyby dostępne dla wszystkich obywateli, chcących ogrzewać węglem. W tej chwili są takie instalacje, które zużywają paliwo węglowe, nie dopuszczają do używania innych surowców do spalania, i które radykalnie obniżają emisję. Tu nie chodzi o emisję dwutlenku węgla tylko o emisję wszelkiego rodzaju innych zanieczyszczeń. O to trzeba dbać i o to trzeba zabiegać.

 

Andrzej Gut-Mostowy (PO): Ta ustawa to nie są zakazy ani nakazy. To jest tylko możliwość dla samorządów, żeby mogły decydować o swojej polityce a jest to najbardziej istotne w naszym regionie turystycznym. Gdy turysta widzi kłęby dymu, to następnym razem nie przyjedzie, bo wie, że to jest bardzo zanieczyszczone powietrze. Ta sama sprawa dotyczyła tak zwanej ustawy krajobrazowej. Ustawa tak ważna dla regionów turystycznych, która daje samorządom możliwość kreowania własnej polityki, własnej rzeczywistości, była także oprotestowywana przez różne środowiska polityczne. To jest nasza idea, aby samorządy miały możliwość decydowania o losie własnej ziemi i o tym aby wykorzystywać jak najlepiej region turystyczny dla swoich mieszkańców, aby turysta wyjechał zadowolony z krajobrazu ale także z czystego powietrza.

 

Dorota Budacz (Razem): My uważamy, że samorządów, szczególnie Krakowa i Nowego Sącza nie stać szczególnie na to, żeby nie wprowadzić zapisów tej ustawy w życie. Koszty zdrowotne, jakie ponosimy ze względu na zanieczyszczenie powietrza, są ogromne, wręcz katastrofalne. Ta ustawa jest wzorowana na ustawie wprowadzonej w latach pięćdziesiątych w Londynie po katastrofalnym smogu, który skończył się śmiercią wielu ludzi. Musimy raczej zapobiegać niż leczyć. Nie wiem, czy państwo wiedzą, że oddychanie krakowskim powietrzem jest równoznaczne z wypaleniem połowy paczki papierosów dziennie, również przez dzieci czy kobiety w ciąży. To jak przekłada się to na zdrowie, na zapadalność na astmę, na nowotwory, na choroby układu krążenia i oddychania, sprawia, że nie możemy zwlekać z ograniczeniem emisji i spalania węgla.

Tematy:
Wyślij opinię na temat artykułu

Najnowsze

  • 19:29

    RT @EwaSzkurlat: Andrzej Bochniak dziś po raz 1111 rozbuja Dzwon Zygmunt. W święto św. Wacława patrona katedry na #Wawel.u. Więcej już wkr…

  • 19:19

    Krakowski oddział IPN zaprasza w środę na dwa wydarzenia https://t.co/RtlsQrBJWg https://t.co/eQyHjX5xnD

  • 18:26

    Musimy się wreszcie uporać z jednym z najstraszniejszych miejsc w całej historii Krakowa - tak o przygotowywanym Mu… https://t.co/elfz05U7am

  • 18:22

    Długo wyczekiwana krakowska premiera, dwukrotnie przekładana z powodu pandemii, już 30 września 2021 roku. A słucha… https://t.co/VxjsNQgSpz

  • 18:05

    Sto lat temu kard. Sapieha koronował uroczyście obraz Matki Bożej Różańcowej czczony u krakowskich dominikanów. Dla… https://t.co/XbiEQb9AYq

  • 18:00

    RT @kluz_anna: Dzwon Zygmunt bił Jagiellonom, dziś bije nam. Reportaż o wielkim świadku naszej #historii już wkrótce w @RadioKrakow @EwaSzk…

  • 17:29

    Krakowska Grupa Improwizatorów IMPRO KRK obchodzi w tym roku 5. jubileusz. Słuchaj Koła Kultury, zaprasza… https://t.co/UAUD0jIhlk

  • 17:27

    RT @EwaSzkurlat: Dzwon Zygmunt biję w święto patrona katedry na #Wawel św. Wacława.Razem z @kluz_anna nagrywamy wibracje jego serca. #Krakó…

  • 17:05

    Czy wzrost wysokości mandatów to dobry kierunek? W Radiostradzie rozmawiamy o tym z ekspertami. Posłuchajcie Marka… https://t.co/bwxUu5Jzom

  • 16:55

    Łącznik A4 z tarnowskimi Mościcami. Symboliczne wbicie łopaty

  • 16:45

    Światowe prawykonanie na święto muzyki

  • 16:43

    Łącznik A4 z tarnowskimi Mościcami - symboliczna łopata już wbita

  • 16:40

    7. festiwal KultURO, czyli szansa na szybkie wykrycie chorób układu moczowego. Hasło tegorocznej edycji to: „Dla ta… https://t.co/9EA3A2EbCo

  • 16:30

    Scena Mistrzów - Artur Orzech zaprasza: koncert Ewy Błaszczyk „Pozwól mi spróbować jeszcze raz”

Kontakt

Sekretariat Zarządu

12 630 61 01

Wyślij wiadomość

Dodaj pliki

Wyślij opinię