-
Ukraina stała się jednym z najsilniejszych militarnie państw regionu i znacząco przyspieszyła technologicznie.
-
Wojna uwidoczniła różnice między dynamicznym sektorem prywatnym a słabością struktur państwowych oraz problem korupcji.
-
Jedność narodowa jest deklarowana, ale podziały Wschód–Zachód nadal istnieją i mogą być wykorzystywane przez Rosję.
-
Społeczeństwo jest zmęczone, lecz nie akceptuje scenariusza wasalizacji Ukrainy.
-
Bez zmiany stanowiska Rosji wojna może przejść w długotrwałą, „tlącą się” fazę.
- A
- A
- A
Zmęczeni, ale nieugięci. Nastroje społeczne w Ukrainie po czterech latach wojny
Cztery lata po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny Ukraina nie jest już państwem peryferyjnym ani militarnie słabym. Stała się jednym z najsilniejszych państw regionu pod względem doświadczenia bojowego, przyspieszyła technologicznie i cyfrowo, a jednocześnie wciąż zmaga się z problemami strukturalnymi, korupcją i zmęczeniem społeczeństwa. "Wiara w zwycięstwo jest silna i wyraźnie deklarowana. Jednocześnie poziom zmęczenia społeczeństwa jest duży – im bliżej wschodniego frontu, tym większy" - mówił w Radiu Kraków Ziemowit Szczerek, pisarz, dziennikarz, tłumacz.Cztery lata po wybuchu pełnoskalowej wojny – w jakim miejscu znajduje się dziś Ukraina?
- W bardzo ciekawym i zaskakującym. Jeszcze pięć lat temu mało kto przypuszczał, że Ukraina – kraj, który nie był postrzegany jako potęga militarna – stanie się jednym z najsilniejszych państw regionu, a nawet jednym z najsilniejszych w Europie pod względem doświadczenia bojowego. Jej armia przez te lata ogromnie się wzmocniła.
Wojna przyspieszyła także rozwój technologiczny. Powstaje wiele przedsiębiorstw, nie tylko związanych z przemysłem zbrojeniowym. Informatyzacja kraju jest imponująca – w niektórych aspektach Ukraina wyprzedza nawet część państw Europy Zachodniej, jak choćby Niemcy. To zupełnie inny poziom cyfryzacji.
Z drugiej strony to wciąż państwo w czasie wojny. Część spraw strukturalnych jest zaniedbywana. Widać to w przestrzeni publicznej. Są miejsca, gdzie przeprowadzono reformy – i tam sytuacja wygląda znacznie lepiej. Przykładem mogą być programy budowy dróg realizowane jeszcze za późnego Poroszenki i w początkowym okresie prezydentury Zełenskiego. Te drogi wciąż istnieją i znacząco poprawiły infrastrukturę. Ale tam, gdzie reform nie przeprowadzono, krajobraz nadal bywa przygnębiający – momentami wygląda to wręcz jak postapokalipsa.
Sfera prywatnych usług jest za to bardzo dobrze rozwinięta. Sieć restauracji, prywatnych inicjatyw i usług funkcjonuje na wysokim poziomie. To, co państwowe, jest w znacznie gorszym stanie. Do tego dochodzi problem korupcji, który budzi duży społeczny sprzeciw.
Wojsko cieszy się bardzo wysokim poziomem zaufania społecznego, ale są sytuacje, w których wojskowi bywają postrzegani jako stojący ponad prawem. To napięcia typowe dla kraju znajdującego się w stanie wojny.
Wszyscy płacą daninę krwi
A jak wojna wpłynęła na tożsamość Ukraińców? Czy rzeczywiście naród się zjednoczył?
- Wielu tak twierdzi. Jurij Andruchowycz mówi wręcz, że rosyjskie wpływy zostały całkowicie zniwelowane, a naród ukraiński zjednoczył się w jeden organizm. Wydaje mi się, że podziały między Zachodem a Wschodem nadal istnieją. Na Zachodzie rosyjskiego praktycznie się nie słyszy – to region bardzo mocno ukraiński. Na Wschodzie bywa różnie. W miejscach wyzwolonych spod rosyjskiej okupacji, na przykład na północ od Kijowa czy w okolicach Buczy, ludzie, którzy wcześniej mówili po rosyjsku, przeszli na język ukraiński. Na południu nie zawsze jest to tak wyraźne.
Rosja z pewnością będzie próbowała grać na dawnych animozjach między Wschodem a Zachodem, ponieważ to może prowadzić do rozbijania Ukrainy od środka. Tym bardziej że Wschód został przez tę wojnę doświadczony znacznie bardziej – tam toczą się walki, tam miasta są niszczone. Zachodnie miasta w dużej mierze stoją.
Ukraińcy podkreślają, że wszyscy płacą daninę krwi – zarówno mieszkańcy zachodnich, jak i wschodnich regionów walczą i giną na froncie. Jednak stosunkowo łatwo będzie sączyć narrację, że to Zachód wybierał polityków, którzy doprowadzili do Majdanu i wyraźnego odcięcia się od Rosji. Majdan przyniósł wiele pozytywnych zmian – w tym instytucje antykorupcyjne, które wykonują dużą pracę – ale można próbować przedstawiać go jako przyczynę pełnoskalowej inwazji. Na razie temat tych podziałów jest w Ukrainie tabu. Gdy się go porusza, reakcje bywają nerwowe. To jednak kwestia, z którą kraj będzie musiał się zmierzyć.
Wojna może się tlić
Jakie są dziś nastroje społeczne? Czy dominuje wiara w zwycięstwo lub przynajmniej w sprawiedliwy pokój?
- Wiara jest silna i wyraźnie deklarowana. Jednocześnie poziom zmęczenia społeczeństwa jest duży – im bliżej wschodniego frontu, tym większy.
Nikt nie chce porozumienia, które oznaczałoby wasalizację Ukrainy. Ta wojna toczy się właśnie po to, by tego uniknąć. Trudno jednak ocenić, na ile realna jest wiara w to, że Ukraina doczeka momentu, gdy Rosja gospodarczo się załamie i przestanie być w stanie prowadzić wojnę.
To społeczeństwo w stanie mobilizacji. Ludzie kontrolują swoje wypowiedzi i pilnują się nawzajem. Mimo bardzo pozytywnego stosunku do wojska i jasnego przekonania, że przyszłość powinna być bez Rosji, Ukraińcy zaciskają zęby i wytrzymują. Na ile prywatnie modlą się o szybki koniec wojny – tego nikt nie powie. To naród, który nie chce być postrzegany jako podatny na manipulację czy zastraszenie.
Jak może wyglądać Ukraina za rok lub dwa?
- Mam wrażenie, że wojna może się tlić. Siły obu stron są mocno nadwyrężone, ale Rosja nie rezygnuje ze swoich żądań – a są to warunki, których Ukraina nie może i nie powinna przyjąć. Nie można dopuścić do sytuacji, w której Rosja decyduje o tym, jakie siły zbrojne może mieć Ukraina albo jakie decyzje polityczne wolno jej podejmować. To oznaczałoby faktyczne przejęcie kontroli nad państwem.
Z perspektywy Polski przejęcie przez Rosję kontroli nad wzmocnioną militarnie Ukrainą byłoby bardzo niebezpieczne. Oznaczałoby to nie tylko silną Rosję, ale również podporządkowaną jej Ukrainę – w pewnym sensie podobną do Białorusi.
Jeżeli Rosja nie złagodzi swoich żądań, konflikt może przejść w jeszcze bardziej stacjonarną i przewlekłą fazę. Bez zmiany stanowiska Kremla trudno dziś dostrzec realną perspektywę zakończenia wojny.
Komentarze (0)
Najnowsze
-
19:01
Gest solidarności w Krakowie: Tłumy na Skwerze Wolnej Ukrainy
-
18:14
Remonty jako samowola budowlana. Spór o dziewięć dróg w Kalwarii Zebrzydowskiej
-
17:15
Zmęczeni, ale nieugięci. Nastroje społeczne w Ukrainie po czterech latach wojny
-
15:52
Nowa elektrownia Stalowa wyprodukuje dla Tarnowa czyste i tańsze ciepło. I jest bezobsługowa
-
15:35
Nie żyje mężczyzna przygnieciony przez stertę drewna w Grzechyni
-
15:29
Nie będzie referendum w Bochni. Zabrakło wymaganej liczby głosów
-
15:11
Krakowska SCT nie narusza Konstytucji. Sąd opublikował uzasadnienie wyroku
-
15:09
"Życie jest ponad śmiercią i w Ukrainie walczymy, by zachować tożsamość, kulturę i bycie sobą"
-
15:07
Czy Polacy wciąż dają łapówki?
-
14:27
Forum Kobiet Świadomych - świadomość daje MOC!
-
14:22
Problemy z pamięcią czy tylko przemęczenie? "Mózg uwielbia uczyć się nowych rzeczy"
-
14:20
Zaostrza się spór o wynagrodzenia w Kolejach Małopolskich. Środa będzie kluczowa
-
14:19
Krajowy Fundusz Szkoleniowy z nowymi wytycznymi a ten rok
-
23:00
Agata Klimczak-Kołakowska / V Festiwal im. Romana Kołakowskiego