W powszechnym wyobrażeniu to mięso miało być paliwem dla naszego mózgu. Od wieków powtarzamy sobie opowieść, że kiedy nasi przodkowie zaczęli jeść białko zwierzęce, ich mózgi rozrosły się, a oni sami zyskali przewagę nad światem. Tymczasem – jak tłumaczy prof. Urbaniak – rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona.Na rozwój zdolności poznawczych wpływa nie tylko rodzaj pokarmu, ale także sposób jego zdobywania, pora aktywności czy organizacja społeczna.
Im bardziej różnorodny pokarm jest pozyskiwany, tym trzeba mieć większe zdolności społeczne – czyli kooperację, komunikację i współpracę z innymi osobnikami, co już wymaga odpowiednich umiejętności poznawczych
Sprytni wszystkożercy
Na tej mapie ewolucyjnych strategii szczególne miejsce zajmują wszystkożercy – elastyczni, zdolni do wykorzystania niemal każdego dostępnego źródła energii. Kruki, dziki czy szympansy nie ograniczają się do jednej niszy. Potrafią wykazać się pamięcią, używać narzędzi, a nawet współpracować w grupie, co czyni je – z naszego ludzkiego punktu widzenia – wyjątkowo „inteligentnymi”.Ale czy to oznacza, że wszystkożercy są ewolucyjnymi zwycięzcami?
Niekoniecznie. – „Nie możemy operować sformułowaniem, że to wszystkożercy są wiodący poznawczo. Wszystkożerność daje przewagę, ale ewolucja nie jest linearna – czasem zawraca, czasem adaptacje zanikają, a każde zwierzę jest najlepiej przystosowane do swojego świata
Przykłady? Dzik, choć często postrzegany jako uciążliwy mieszkaniec miejskich osiedli, jest w rzeczywistości niezwykle inteligentnym ssakiem społecznym. Dzięki pamięci i zdolności do uczenia się potrafi przetrwać w środowisku, które dla wielu innych zwierząt byłoby śmiertelną pułapką. Podobnie kruki – jedne z najbardziej błyskotliwych ptaków – radzą sobie zarówno w lesie, jak i na miejskim śmietniku.Równocześnie jednak roślinożercy, jak antylopy, są mistrzami błyskawicznych reakcji i życia w stadzie. Mięsożercy – od lwów po koty domowe – to perfekcyjnie wyszkolone „automaty” do polowania, reagujące błyskawicznie na bodźce. Każda z tych grup ma więc swój własny rodzaj inteligencji, dopasowany do środowiska i trybu życia.
A my?
Ludzie, jako gatunek wszystkożerny, korzystają z tej samej elastyczności, co kruki czy dziki – ale wzmocnionej kulturą, językiem i zdolnością do przekazywania wiedzy między pokoleniami. Być może właśnie to sprawiło, że nie tylko przetrwaliśmy, ale też zdominowaliśmy planetę.Nie ma jednej, uniwersalnej „drabiny inteligencji”. Każdy gatunek jest najlepszy w swojej niszy, a ewolucja to nie liniowy marsz ku doskonałości, lecz kręta ścieżka, pełna zawrotów i ślepych uliczek.
Inteligencja w świecie zwierząt nie sprowadza się do wielkości mózgu ani prostego podziału na roślino-, mięso- i wszystkożerców. To raczej złożona sieć czynników: od strategii zdobywania jedzenia, przez pamięć, po życie społeczne. Wszystkożercy rzeczywiście zyskują przewagę dzięki elastyczności, ale w świecie przyrody nie ma „zwycięzców”. Każdy gatunek ma swoje własne sposoby radzenia sobie z wyzwaniami – i każdy na swój sposób jest mistrzem przystosowania.