„Za Putinem stoi cały aparat państwa”
Pisze pani, że w Rosji uległość wobec władzy jest obowiązkiem. Dlaczego rosyjska władza zawsze skupia się wokół jednego człowieka?
Można powiedzieć, że na pierwszym planie jest jeden człowiek, ale za nim stoi cała grupa ludzi i instytucji dbających o to, by tej władzy nic nie zagroziło. Putin ma do dyspozycji służby specjalne, resorty siłowe, doradców i urzędników. Tak było również w czasach radzieckich i carskich. W Rosji od dawna istnieje tendencja do tworzenia figury przywódcy narodu, którego słowo staje się niemal świętością. Mechanizmy utrzymujące taki system pozostają jednak niewidoczne dla większości obywateli.
Kto stoi dziś za Putinem?
Przede wszystkim FSB. Putin jest byłym szefem tej służby i obecnie rosyjskie prawo zostało podporządkowane potrzebom aparatu bezpieczeństwa. Ograniczono swobody obywatelskie, zwiększono nadzór, a wszelkie ruchy opozycyjne są tłumione na bardzo wczesnym etapie.
Docierają do nas medialne spekulacje, że być może nadchodzi koniec Putina, bo otoczenie prezydenta Federacji Rosyjskiej jest niezadowolone z tego, co choćby dzieje się na froncie wojennym.
Otoczenie rzeczywiście bywa niezadowolone, co doprowadza do tak kuriozalnych absurdów, jak na przykład zakaz, który został wprowadzony całkiem niedawno, bo 21 maja. W skrócie to jest zakaz mówienia o zakazach, ponieważ Kreml zauważył, że troszeczkę poparcie Jednej Rosji spadło. Zabroniono więc dziennikarzom pisać o tym, że władza czegoś zakazuje, bo odnotowano, że takie publikacje wpływają na zmniejszenie poparcia. Władza zakazała mówić o tym, że wprowadza zakazy, bo to powoduje, że obywatelom się ta władza mniej podoba. Takich przykładów można bardzo wiele podać.
Moskwa i głubinka
Czy obowiązek lojalności wobec władzy jest równie silny w Moskwie, jak i na prowincji?
Głubinka, czyli rosyjska prowincja, jest skrajnie zaniedbana. W wielu miejscach nadal brakuje kanalizacji, a ludzie korzystają ze studni. Zdarzają się miejscowości, gdzie prąd jest dostępny tylko przez część doby. Mimo to właśnie tam poparcie dla Putina bywa najwyższe.
Moskwa wygląda zupełnie inaczej. Prawie połowa mieszkańców ma wyższe wykształcenie, zarobki są nieporównywalnie wyższe, a to właśnie w dużych miastach rodzą się środowiska opozycyjne.
Skąd więc poparcie dla władzy na prowincji?
Duże znaczenie ma religia. Władza Putina jest sakralizowana. Jeśli duchowni przekonują, że prezydent działa zgodnie z wolą Boga, wielu wiernych przyjmuje to bez zastrzeżeń, nawet jeśli sami żyją w bardzo trudnych warunkach.
Deauville – świat rosyjskich elit
Z jednej strony mamy biedną prowincję, z drugiej – Deauville pod Moskwą.
To wyjątkowe miejsce, o którym w Polsce mówi się stosunkowo niewiele. Pod Moskwą powstało luksusowe osiedle dla oligarchów i przedstawicieli elit władzy. Są tam ogromne rezydencje, prywatne jezioro, a nawet specjalne pomieszczenia do przechowywania cennych kolekcji.
W Rosji nierówności majątkowe są ogromne. Pięćset najbogatszych osób posiada więcej majątku niż 99,8 proc. najbiedniejszych mieszkańców kraju.
Czy zwykłych Rosjan to nie oburza?
Przeciętny Rosjanin nigdy Deauville nie widział, bo co najwyżej mógł się odbić od płotu. Natomiast widział z pewnością zdjęcia, które w internecie krążą. W Deauville też się znajduje taka willa, rotunda nad jeziorem, gdzie się odbywają wesela, bankiety, najważniejsze imprezy, putinowskiej elity. I te zdjęcia przeciętny Rosjanin pewnie oglądał, no ale pogodził się z faktem, że to jest świat bogaczy, do którego on nie należy i nie będzie należeć.
„Zagraniczny agent” za krytykę Kremla
Łatwo trafić na listę zagranicznych agentów?
Bardzo łatwo. W praktyce wystarczy publicznie skrytykować działania władz. W rejestrze znajdują się dziennikarze, organizacje pozarządowe, niezależne media i osoby prywatne. Trafił tam między innymi Dmitrij Muratow, laureat Pokojowej Nagrody Nobla i były redaktor naczelny „Nowej Gaziety”.
Roskomnadzor i wojna o informację
Jaką rolę odgrywa Roskomnadzor?
To instytucja przypominająca ministerstwo prawdy z dystopijnej powieści. Kontroluje media, internet i komunikację elektroniczną. Blokuje strony, serwisy, materiały prasowe i media społecznościowe, które nie odpowiadają Kremlowi.
W 2023 roku zablokowano ponad 700 tysięcy materiałów internetowych. Roskomnadzor ogranicza również działanie VPN-ów i odpowiada za okresowe wyłączenia lub spowolnienia internetu.
A Wikipedia?
Kreml postanowił stworzyć własny odpowiednik – RuWiki. Artykuły neutralne zostały skopiowane, ale treści dotyczące historii, wojny czy wolności słowa napisano od nowa zgodnie z oficjalną narracją państwa. Dodatkowo działa tam sztuczna inteligencja odpowiadająca użytkownikom na pytania.
Rosja jako „Trzeci Rzym”
Jaką rolę odgrywa w tym wszystkim rosyjski mit Trzeciego Rzymu?
Ogromną. Rosja przedstawia siebie jako obrońcę prawdziwych wartości i moralności. W tej narracji Moskwa ma chronić świat przed zepsutym Zachodem. To bardzo stara koncepcja, wywodząca się jeszcze ze średniowiecza, ale dziś znów jest intensywnie wykorzystywana.
Rosyjski Kościół prawosławny pozostaje jednym z filarów putinowskiego systemu. Patriarcha Cyryl regularnie wspiera działania Kremla, a Cerkiew angażuje się również w działania związane z wojną.
Autokracja czy neototalitaryzm?
Jak nazwałaby pani obecny system polityczny Rosji?
To jedno z najtrudniejszych pytań. Mówi się o autokracji, systemie hybrydowym czy nawet neototalitaryzmie. Każde z tych określeń można uzasadnić.
Mamy wybory, ale ich wynik jest przewidywalny. Istnieją partie polityczne, lecz realne znaczenie ma tylko jedna. Z drugiej strony widzimy kult jednostki, cenzurę, likwidację opozycji i rozbudowany aparat kontroli.
Jednego możemy być pewni: Rosja nie funkcjonuje tak, jak opisuje to jej konstytucja. Z pewnością nie jest demokracją.
Da się zrozumieć Rosję?
W pełni – chyba nie. To państwo niezwykle złożone, zamieszkane przez ponad sto dziewięćdziesiąt narodowości. Można jednak dostrzec pewne mechanizmy i prawidłowości, które nim rządzą. I właśnie o nich próbuję opowiedzieć w swojej książce.