-
Zainteresowanie pilotażem jest duże, ale liczba uczestników w skali kraju nie uzasadnia nazywania go „największym sukcesem w Europie”.
-
Doświadczenia Francji pokazują, że skrócenie czasu pracy może przynieść negatywne skutki gospodarcze, jeśli nie towarzyszy mu wzrost efektywności.
-
Pilotaż obejmuje głównie administrację, co może pogorszyć jakość obsługi obywateli i wymusić dostosowanie się społeczeństwa do nowych godzin urzędowania.
-
Nowe technologie, a nie skracanie tygodnia pracy, powinny być sposobem na poprawę wydajności i równowagi między pracą a życiem prywatnym.
-
Biznes jest sceptyczny – przedsiębiorcy wolą elastyczne rozwiązania, np. dodatkowy urlop, niż narzucanie sztywnych ograniczeń czasu pracy.
- A
- A
- A
„Testujmy, ale z głową”. Skrócony tydzień pracy tylko dla wybranych branż?
Nowoczesność nie polega na tym, żeby pracować krócej, tylko mądrzej. A skrócony tydzień pracy — o ile w ogóle się uda — będzie testem naszej dojrzałości społecznej, niekoniecznie reformą rynku pracy. Między innymi o tym rozmawialiśmy w Radiu Kraków z Wojciechem Żurawskim, dziennikarzem portalu WNP.pl.Skrócony tydzień pracy – sukces czy tylko medialny efekt?
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ogłosiło, że do pilotażu skróconego tygodnia pracy zgłosiło się dwa tysiące firm, choć ostatecznie weźmie w nim udział 90. Zdaniem Wojciecha Żurawskiego z portalu WNP.pl, liczby te nie są jednak tak imponujące, jak się wydaje — w skali kraju to niewielki odsetek przedsiębiorstw. Żurawski przypomina, że podobne eksperymenty w Europie Zachodniej, m.in. we Francji, wprowadzono już dawno i ich efekty były mieszane:
Co to są dwa tysiące firm? (…) To oczywiście jest rzecz ciekawa i godna przetestowania, ale jeśli mówimy, że to największy sukces w Europie, to tak oczywiście nie jest, ponieważ skrócony czas pracy został wprowadzony co najmniej dziesięć lat temu we Francji.
Francuski model 35-godzinnego tygodnia pracy, wprowadzony na początku XXI wieku, doprowadził do wzrostu kosztów pracy i spadku konkurencyjności. Żurawski wskazuje, że konieczność wypłacania dodatków za nadgodziny oraz ograniczenie efektywności wykorzystania zasobów spowodowały problemy fiskalne państwa.
Wprowadziliśmy krótszy czas pracy po to, żeby dodatkowo płacić, co automatycznie zwiększyło koszty pracy, ograniczyło konkurencyjność. I dzisiaj Francja musi pożyczyć 310 miliardów euro, żeby sfinansować deficyt budżetowy
- przekonuje Żurawski.
Administracja testuje, obywatele się dostosują
Na liście uczestników pilotażu dominują jednostki samorządowe i publiczne. Zdaniem Żurawskiego to oznacza, że zmiany dotkną przede wszystkim obywateli, którzy będą musieli dopasować się do krótszych godzin pracy urzędów czy instytucji. Dziennikarz ostrzega, że jeśli skrócenie tygodnia pracy odbędzie się kosztem jakości usług publicznych, stracą na tym wszyscy.
Jeśli ci pracownicy uważają, że mogą pracować krócej, a generalnie odbędzie się to kosztem jakości obsługi obywateli, to mamy odpowiedź na pytanie, po co nam jest skrócony czas pracy
- mówi Żurawski.
Rozmówca sugeruje, że zamiast skracać tydzień pracy administracyjnie, lepiej inwestować w technologie poprawiające efektywność – cyfryzację, sztuczną inteligencję i automatyzację. Wskazuje przy tym, że Kraków może szczególnie ucierpieć na zmianach: w centrach usług zagrożonych jest około siedem tysięcy miejsc pracy z powodu automatyzacji i chatbotów zastępujących pracowników:
Testowanie – tak. Ale nie może być rozwiązań dotyczących generaliów. (…) Prostszym rozwiązaniem jest wygospodarowanie dodatkowego tygodnia wolnego w roku, co nie dezorganizuje firm.
Duże firmy, z którymi rozmawiał Żurawski, podchodzą sceptycznie do pomysłu. Ich zdaniem najpierw trzeba wypracować wzrost gospodarczy, by było co „dzielić” między pracowników. W przeciwnym razie skracanie czasu pracy bez zwiększenia produktywności uderzy w całą gospodarkę.
Komentarze (0)
Najnowsze
-
22:05
Po Brukseli jeżdżą polskie elektryczne dorożki bez koni. Czas na Kraków?
-
21:45
Rok Andrzeja Wajdy rozpoczęty. Uroczysta i wzruszająca gala w Krakowie
-
20:27
Inicjatorzy referendum w Krakowie kończą zbierać podpisy. Za kilka dni listy trafią do biura wyborczego
-
19:23
O kryzysach w życiu mężczyzn trzeba mówić głośno
-
19:19
Szymon Jadczak o aferze wokół meczu Wisły ze Śląskiem: "Bandyci rządzą polską piłką"
-
17:34
Trzecie z rzędu zwycięstwo Puszczy! Świetny mecz Żubrów
-
17:00
Wiosna w Krynicy-Zdroju: Słońce, spacery i pierwsze krokusy na deptaku
-
16:39
Wojewoda Małopolski o zmianach w Strefie Czystego Transportu: "To wciąż nie jest to, czego oczekiwałem"
-
16:30
W Krynicy-Zdrój nadal dobre warunki na stokach
-
16:25
Nagrody ks. Stanisława Musiała przyznane. "To dostrzeżenie nas, żyjących na prowincji, jest bardzo ważne"
-
16:20
Oddział chirurgiczny w Krynicy po remoncie
-
16:19
Podkrakowska szkoła stała się ofiarą własnego sukcesu. Co zdecydowało o jej ogromnej popularności?
-
16:06
Valeo pod lupą wicewojewody małopolskiego. Urząd sprawdza realizację porozumienia po strajku
-
15:37
Koniec z „urwaną drogą”. Za kilka dni pełne otwarcie trasy Chrzanów–Trzebinia
-
13:10
"Grok, powiedz czy to prawda”. Jak próbujemy weryfikować informacje?