Pacjenci wybierają większe ośrodki
Jak podkreśla prof. Kowalska-Bobko, niskie wykorzystanie łóżek szpitalnych wynika przede wszystkim z zachowań pacjentów. Mieszkańcy coraz częściej wybierają leczenie w większych, bardziej wyspecjalizowanych placówkach, najczęściej w miastach wojewódzkich.
– W Polsce brakuje rzeczywistej referencyjności szpitali. Pacjent może wybrać praktycznie dowolną placówkę, także tę przeznaczoną do leczenia najbardziej skomplikowanych przypadków. W efekcie nawet prosta diagnostyka często wykonywana jest w dużych szpitalach, a nie w placówkach powiatowych – wyjaśnia ekspertka.
Tylko nieliczni wychodzą na plus
Z danych przywoływanych przez prof. Kowalską-Bobko wynika, że spośród 207 badanych szpitali powiatowych jedynie 19 zakończyło ubiegły rok z dodatnim wynikiem finansowym.
Zdaniem ekspertki kluczowe znaczenie ma jakość zarządzania. Szpitale, które potrafią dostosować swoją działalność do lokalnych potrzeb zdrowotnych lub znaleźć niszę niewypełnianą przez inne placówki, mają większe szanse na poprawę sytuacji finansowej. Część z nich decyduje się także na rozwój wybranych specjalizacji.
Ponad 80 procent oddziałów jest nierentownych
Największe problemy dotyczą oddziałów anestezjologicznych oraz ginekologiczno-położniczych. W przypadku położnictwa znaczenie mają przede wszystkim niekorzystne trendy demograficzne i malejąca liczba urodzeń.
Prof. Kowalska-Bobko zwraca jednak uwagę, że przy ocenie funkcjonowania oddziałów nie można kierować się wyłącznie kryterium rentowności.
– Trzeba brać pod uwagę potrzeby zdrowotne mieszkańców, sytuację demograficzną oraz odległość do najbliższego szpitala. Jeśli likwidacja oddziału oznaczałaby konieczność dojazdu kilkudziesięciu kilometrów do innej placówki, decyzja nie jest już tak oczywista – podkreśla.
Polityka utrudnia zmiany
Ekspertka nie ma wątpliwości, że utrzymywanie nierentownych oddziałów często wynika również z uwarunkowań politycznych. Szpitale powiatowe podlegają samorządom powiatowym, a decyzje o zamknięciu oddziałów czy całych placówek mogą wywoływać protesty mieszkańców i pracowników.
– Szpital to nie tylko miejsce leczenia, ale także jeden z największych pracodawców w regionie. Dla władz samorządowych są to bardzo trudne decyzje – zaznacza prof. Kowalska-Bobko.
Rosną koszty wynagrodzeń i zadłużenie
Szczególnym obciążeniem dla szpitali są koszty wynagrodzeń. Średnio pochłaniają one 48 procent budżetów placówek, ale zdarzają się szpitale, gdzie przekraczają nawet 90 procent wszystkich wydatków.
To przekłada się na rosnące zadłużenie. Jak wynika z danych przywołanych w rozmowie, wartość zobowiązań wymagalnych szpitali powiatowych sięga około 1,5 miliarda złotych, natomiast całkowite zadłużenie sektora wyniosło pod koniec 2025 roku około 9,5 miliarda złotych.
Konsolidacja budzi obawy
Jednym z rozważanych rozwiązań jest konsolidacja szpitali. Zwolennicy podkreślają, że pozwala ona skoncentrować świadczenia w placówkach dysponujących odpowiednim zapleczem i doświadczeniem, a także ograniczyć koszty.
Jednocześnie pojawiają się obawy o dostępność opieki zdrowotnej, szczególnie w mniejszych miejscowościach. Prof. Kowalska-Bobko uważa, że ewentualnym zmianom musi towarzyszyć zapewnienie mieszkańcom sprawnego transportu do placówek przejmujących świadczenia.
– Pacjent musi mieć pewność, że w razie potrzeby otrzyma pomoc, a samorząd zagwarantuje mu realny dostęp do leczenia – podsumowuje ekspertka.