Między naturą a ludzką zabawą
Polowania na ptaki nie mają żadnego uzasadnienia ekologicznego. Nie ograniczają nadmiernej populacji, nie „regulują” środowiska. To czysta rozrywka człowieka, który jako jedyny gatunek na świecie uczynił z zabijania formę relaksu.W praktyce oznacza to, że zabicie dorosłego osobnika skazuje na śmierć także pisklęta. Gołębie grzywacze karmią młode oboje – samiec i samica – a osierocone ptaki umierają powoli z głodu. To nie przypadek, to systemowe przyzwolenie na cierpienie, wtedy, gdy każde życie ma największe znaczenie dla ciągłości gatunku. W polskim prawie wciąż znajduje się przyzwolenie na praktyki, które profesor Urbaniak określa wprost jako podłość.
W tym przypadku nie chodzi o tradycję, ale o bezrefleksyjne okrucieństwo zalegalizowane przez system.Idea polowania na ptaki nie ma absolutnie żadnego sensu. To nie ma nic wspólnego z gospodarką łowiecką. To czysta rozrywka, jakkolwiek by okrutnie to nie brzmiało.
„Ptasie mleczko” naprawdę istnieje
W rozmowie pojawił się także zaskakujący wątek – metaforyczne i biologiczne „ptasie mleczko”. Okazuje się, że nazwa popularnego smakołyku ma swoje źródło w świecie przyrody. Gołębie grzywacze, podobnie jak pingwiny czy flamingi, karmią swoje młode specjalną mleczną wydzieliną produkowaną w wolu. Dopiero później podają im klasyczny pokarm roślinny.
Czy ptaki potrafią ostrzegać się przed myśliwymi?
Wiadomo, że w świecie zwierząt istnieje międzygatunkowa komunikacja ostrzegawcza – alarmujące sygnały potrafią być odczytywane przez różne gatunki. Jednak, jak wyjaśniał Urbaniak, ewolucja nie dała ptakom wystarczająco dużo czasu, by wykształciły system ostrzegania związany stricte z działalnością myśliwych.