Mieszkająca obecnie w Berlinie Ewa Partum (ur. 1945) obchodzi 80. urodziny i 60-lecie twórczości. Jest jedną z najważniejszych artystek konceptualnych drugiej połowy XX wieku, uznawana za prekursorkę sztuki feministycznej i body artu w Polsce i Europie. Jej prace były pokazywane na wielu międzynarodowych wystawach, a jej instalacje i dokumentacje performansów znajdują się w kolekcjach takich instytucji jak MoMA czy Tate Modern. Partum nie tylko łamała tabu związane z cielesnością, seksualnością i kobiecością, ale także rozwijała język sztuki jako narzędzie emancypacji, krytyki społecznej i politycznej. Jej odwaga stała się manifestacją tego, jak sztuka może być formą działania politycznego, które nie tylko komentuje świat, lecz także go sprawczo przeobraża.
- A
- A
- A
„Ogłosiłam moje ciało dziełem sztuki”. Tak rodziła się sztuka feministyczna w Polsce
Niezłomne, uparte, twórcze, prekursorskie, świadome i wyprzedzające swój czas. Takie są artystki, które oglądać będziemy w tym roku w Muzeum Mocak, w roku podzielonym na trzy sezony. Na początek Ewa Partum: Contemplating Art, Contemplating Love (I sezon), od 25 lipca – Kiki Smith. Kondycja ludzka | Human Condition (II sezon), natomiast od 5 grudnia – Eleanor Antin. Retrospektywa | Retro- spective (III sezon). Jeszcze nigdy muzeum nie było tak aktywne na polu sztuki wkraczającej w dialog ze współczesnością poprzez interakcję ze światowymi twórczyniami. Z polską prekursorką sztuki feministycznej rozmawia Justyna Nowicka.Odnoszę wrażenie, że bardzo szybko stała się pani artystką świadomą twórczo, dojrzałą. Co miało na to wpływ?
Wychowałam się w domu bardzo nastawionym intelektualnie. Moja mama przed wojną studiowała rzeźbę na Akademii Sztuk Pięknych, jeszcze na Wybrzeżu Kościuszkowskim w Warszawie. Była tam jedyną kobietą wśród męskich kolegów. Marzeniem mojej mamy było to, aby wszystkie jej dzieci były artystami. Literatura, muzyka i sztuka zawsze były dla nas bardzo ważne.
Ja osobiście zawsze byłam osobą, która szczególnie zastanawiała się nad podejmowaniem decyzji. Kiedy miałam pięć lat, przyjaciele mojej mamy zapytali mnie, kim będę w przyszłości. Mój brat powiedział, że będzie wielkim poetą, jak Norwid, Słowacki czy Mickiewicz. Moja siostra chciała zostać wielką aktorką teatralną. Ja zastanowiłam się chwilę i powiedziałam: a ja będę zwyczajną kobietą. I chyba już wtedy podjęłam swoją feministyczną decyzję.
To prawda, chociaż była ona trochę przewrotna. Jak "zwyczajna kobieta" w sztuce robiła Pani rzeczy nadzwyczajne.
Kobiety zawsze stanowiły dla mnie ogromną wartość. Doceniałam ich rolę i sytuację w życiu codziennym, bo bez kobiet nie ma rzeczywistości. To właśnie jest mój feminizm.
W cyklu Samoidentyfikacja (1980) używa Pani swojego nagiego ciała w przestrzeni publicznej, stawiając pytania o wolność, tożsamość i obecność kobiet. Skąd wziął się ten pomysł i jakie były reakcje ludzi?
Pomysł Samoidentyfikacji był konsekwencją mojej idei tworzenia prac feministycznych. Jak wiemy, kobiety w muzeach są marginalizowane i to głównie artyści, mężczyźni są tam prezentowani, bardzo cenieni i reprezentowani.
Poprzez moją nagość chciałam stworzyć symbol sztuki feministycznej. Już w poprzednich działaniach doprowadziłam do tego, że mogłam używać swojego ciała jako rekwizytu w sztuce. Wcześniej było kilka performansów, jak „Zmiana na ciele” i inne. W 1979 roku ogłosiłam moje ciało dziełem sztuki. Wtedy mogłam je wykorzystywać w moich pracach, a jedną z nich była „Samoidentyfikacja”. Są to kolaże z moją sylwetką w rzeczywistości Warszawy z 1980 roku.
Konfrontuję się tam z kobietą z wózkiem, z milicjantką, z tłumem przechodzącym przez ulicę Marszałkowską na drugą stronę. Również z ówczesnym Urzędem Rady Państwa – stoję nago przed tym urzędem. Oczywiście takie prace budziły kontrowersje, szczególnie wśród cenzorów wystaw. Pani, która przyszła oceniać wystawę w Małej Galerii Fotograficznej, stwierdziła, że tę nagą sylwetkę należałoby pomalować na biało, żeby nie budziła takiej sensacji.
Powiedziałam wtedy, że to przecież galeria fotograficzna i bardzo często wystawia się tam nagie ciało, bo fotografowie robią akty w różnych pozycjach. Byłoby więc dziwne, gdybyśmy próbowali to tutaj zakamuflować. Ale po obejrzeniu prac pani cenzor powiedziała jednak, że ta wystawa nie powinna być otwarta. Wtedy kierowniczka galerii, zaprzyjaźniona ze mną Basia Graboń, powiedziała: „Wie pani, wysłaliśmy już zaproszenia. Jeśli nie otworzymy wystawy, przyjdą tłumy i będą chciały wiedzieć, co się stało. Dopiero będzie sensacja na całą Warszawę”.
Cenzorka odpowiedziała: „Może ma pani rację, ale ta praca przed Urzędem Rady Państwa nie może być pokazana”. Poprosiła, żeby ją zdjąć z wystawy i rzeczywiście została zdjęta. Oczywiście pani cenzor nie wiedziała, że na wernisażu też wystąpię bez ubrania i wygłoszę manifest „Samoidentyfikacji” o roli kobiety i o potrzebie szacunku dla niej. Bo w zasadzie ten respekt często jest tylko kamuflażem – kobiety w rzeczywistości nie są aż tak cenione i nie mają takiej pozycji jak mężczyźni.
Powiedziałam wtedy, że będę występować nago tak długo, dopóki sytuacja kobiet w społeczeństwie, w systemach muzealnych, na rynku sztuki i w innych sferach życia się nie zmieni i nie stanie się równie ważna jak rola mężczyzny.
Czy doświadczała Pani wtedy – jako performerka i osoba głosząca ideę swojej sztuki – czegoś, co dziś nazwalibyśmy hejtem, wyśmiewaniem albo krytyką? Społeczeństwo w czasach PRL było przecież dość pruderyjne. Dzisiaj mamy z kolei zwrot konserwatywny, więc jest to podobne zjawisko, tylko manifestuje się trochę inaczej.
Trudno powiedzieć, kiedy było gorzej. Ja nie miałam problemu z tym, jak byłam odczytywana. Moją rolą było tworzyć to, co zamierzałam. W „Samoidentyfikacji” starałam się absolutnie unikać jakiejkolwiek sytuacji, która mogłaby sugerować erotyzm. W tym sensie nie było takich komentarzy.
Oczywiście pojawiały się inne komentarze. Jeden z redaktorów radia postanowił zrobić sondę uliczną i zapytać kobiety, co o mnie sądzą. Chodził z mikrofonem po ulicy i pytał: „Jakie jest pani zdanie o tej wystawie, o tej artystce, która nago chodzi po ulicach Warszawy?”. Kobiety często reagowały bardzo krytycznie: „To jest nihilizm”, „To nie Afryka”, „O tej porze roku?”. „To jest po prostu nie do przyjęcia”. Czyli krytyka rzeczywiście się pojawiała, i to ze strony tych "zwyczajnych kobiet". One po prostu nie rozumiały, że w ten sposób walczę w ich sprawie.
A koledzy artyści? Wspierali Panią jakoś?
Wręcz przeciwnie! Twierdzili, że moja feministyczna działalność "nie ma sensu". Uważali się niepotrzebnie się tym zajmuję, że tracę czas na te akcje. Mam przecież w swoim dorobku wczesne, prekursorskie prace konceptualne - spokojnie mogłabym robić karierę, nie uprawiając sztuki feministycznej. Ale te opinie nigdy nie miały dla mnie znaczenia.
Komentarze (0)
Najnowsze
-
17:34
Nie powstanie krakowska komisja ds. wykorzystania seksualnego małoletnich w Kościele
-
17:16
Małopolskie drużyny w roli głównej RELACJA MINUTA PO MINUCIE
-
16:31
Mariusz Graniczka chce znów kierować XLIV LO. Mimo postępowania stanie do konkursu
-
16:18
Piotr Sosin zwycięzca licytacji WOŚP, jako współprowadzący Muzyczną Zmianę
-
16:06
Poważny wypadek w miejscowości Zabrzeż. Lądował śmigłowiec LPR
-
15:42
Liczyli na na duże zamówienia, ale decyzja prezydenta może wiele zmienić. Co z "potworem z Tarnowa"?
-
15:23
Uff, na basenie w Parku Wodnym w Tarnowie nie ma legionelli. Pływalnia już otwarta
-
15:18
Telefony w sprawie krokusów dzwonią bez przerwy. Na fioletowe dywany w Tatrach trzeba jeszcze poczekać
-
14:53
Miłość, fantazja czy obsesja? Serial "Vladimir"
-
14:21
Tydzień bez tramwajów na odcinku między Mistrzejowicami a rondem Piastowskim. Mieszkańcom zostają autobusy
-
14:03
Beata Malczewska o aktorstwie, które rodzi się z emocji
-
13:41
Wisła Kraków ukarana walkowerem za nierozegrany mecz 1. ligi piłkarskiej ze Śląskiem Wrocław. Komentarz prezesa Wisły
-
13:00
Tą samą drogą szli Żydzi z getta. W Krakowie odbędzie się Marsz Pamięci
-
12:59
„Nie dla S7”. Mieszkańcy protestowali w Krakowie, chcą mieć wpływ na projektowanie trasy
-
12:37
Podłęże–Piekiełko może zmienić sposób podróżowania
-
12:29
Zebrane podpisy, neon, "Oze-sroze" i wypalanie traw. Co Wyczynem, co Blamażem Tygodnia?
-
12:10
Weto prezydenta w sprawie SAFE. Politolodzy: spór dotyczy raczej „jak”, a nie „czy” wzmacniać armię
-
22:00
„Ogłosiłam moje ciało dziełem sztuki”. Tak rodziła się sztuka feministyczna w Polsce