Elita wśród lekarzy, ale nie najwyższe płace w Europie
Jak podkreślała ekspertka, mowa o stosunkowo niewielkiej grupie lekarzy.
Lekarze, którzy opiekują się nami, to jest ich 140 tysięcy w Polsce, a my mówimy tutaj o 625 zakontraktowanych medykach, którzy zarabiają tak wysokie kwoty
– zaznaczyła dr Bielińska-Dusza.
Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji szacuje, że po uwzględnieniu wszystkich miejsc zatrudnienia dochody przekraczające 100 tys. zł miesięcznie może osiągać nawet od 5 do 10 proc. lekarzy. Skala zjawiska jest jednak trudna do dokładnego oszacowania, ponieważ instytucje publiczne nie mają możliwości śledzenia zarobków medyków we wszystkich placówkach jednocześnie.
Ekspertka zwróciła uwagę, że choć wynagrodzenia lekarzy w Polsce są wysokie na tle przeciętnej krajowej, nie odbiegają znacząco od poziomu notowanego w wielu krajach europejskich.
Jeśli popatrzymy na kraje, które mają podobny wskaźnik, czyli poniżej dwóch, to są na przykład Węgry, Czechy, Grecja, Łotwa, Litwa czy Norwegia
– wyjaśniła. Dodała jednak, że w państwach takich jak Holandia, Austria, Luksemburg, Kanada czy Stany Zjednoczone lekarze zarabiają relatywnie znacznie więcej w stosunku do średniego wynagrodzenia w gospodarce.
Wysokie zarobki to często efekt pracy w kilku miejscach
Zdaniem dr Bielińskiej-Duszy wysokie wynagrodzenia lekarzy specjalistów należy rozpatrywać w kontekście specyfiki ich zatrudnienia. Aż 73 proc. specjalistów pracuje na kontraktach, a nie na etatach.
Takie wynagrodzenia, które mają wysokie, okupione są ciężką pracą na wielu dyżurach, na wielu godzinach spędzonych z pacjentami. To nie jest wynagrodzenie z jednego etatu
– podkreśliła ekspertka.
Jak zaznaczyła, lekarze często pracują równolegle w kilku placówkach, pełnią nocne i weekendowe dyżury oraz pozostają pod telefonem. Jednocześnie wykonują zawód obciążony ogromną odpowiedzialnością.
– Ta praca, którą oni wykonują, dotyczy zdrowia i życia człowieka – przypomniała.
Ekspertka zwróciła również uwagę na sytuację młodych lekarzy. Stażyści po studiach zarabiają obecnie 7772 zł brutto, a od lipca ich wynagrodzenie ma wzrosnąć do 8458 zł brutto.
To są osoby, które uczą się dodatkowo jeszcze kilka lat po studiach. Ta kwota absolutnie nie jest ani wygórowana
– oceniła.
Skąd wzrost wynagrodzeń i czy potrzebne są limity?
Zdaniem dr Bielińskiej-Duszy wzrost płac lekarzy w ostatnich latach wynika zarówno z otwarcia europejskiego rynku pracy, jak i z obowiązujących przepisów.
Pracownicy mogą wyjechać i wykonywać swój zawód w krajach takich jak Niemcy czy Francja. Natomiast wzrost wynagrodzeń związany jest też z ustawą o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego w podmiotach leczniczych
– wyjaśniła.
W rozmowie pojawił się także temat ewentualnego ograniczania zarobków lekarzy w publicznych placówkach. Ekspertka przyznała, że takie rozwiązanie mogłoby mieć uzasadnienie finansowe, ale jednocześnie niesie poważne ryzyko.
Jeśli lekarzy, pielęgniarek i ratowników jest zbyt mało, to siła negocjacyjna ich będzie rosła. Jeśli mamy niedobór personelu medycznego, to ta sytuacja będzie się pogłębiać
– mówiła.
Jej zdaniem odgórne limity płac mogłyby utrudnić szpitalom pozyskiwanie specjalistów, a nawet prowadzić do zamykania oddziałów. Jednocześnie wskazała, że problem wymaga szerszej reformy systemu.
Jeśli tego nie powiążemy z realną wyceną świadczeń, analizą profilu szpitala, systemem planowania kadr i przejrzystym systemem finansowania, to są pozorne ruchy, które nie rozwiążą nam problemu długofalowo
– podsumowała dr Edyta Bielińska-Dusza.