Studia medyczne trwają 6 lat, potem jest 13-miesięczny staż, następnie około 5-letnia rezydentura, często w systemie wolontaryjnym, na którą nie tak łatwo się dostać. Do tego dochodzą dyżury w szpitalu, przychodni, nocnej pomocy – wszystko za około 2 tysiące złotych. Szli na medycynę, by pomagać innym, dziś sami potrzebują pomocy.
O młodych lekarzach rozmawiamy w programie "Przed hejnałem". Nasi goście:
Monika Rybicka – rezydentka chorób wewnętrznych, członek komisji ds. młodych lekarzy Okręgowej Izby Lekarskiej,
Paweł Iwaszczuk – lekarz rezydent w trakcie specjalizacji z kardiologii, członek Zarządu Porozumienia Rezydentów.

Goście programu
Komentarze słuchaczy Radia Kraków:
Mam bardzo bliskie relacje z wieloma lekarzami, pracując w szpitalu, ich zarobki sięgają 30000 pln a mimo to i tak narzekają, że nie mają za co żyć etc etc - Niedobrze się robi ich słuchając. Nie to mnie jednak oburza, mimo że pracująca równie ciężko salowa otrzymuje 1200 pln.
Oburza mnie to, że ich wiedza i umiejętności są poraąająco niskie, ledwie 1 na 10 z nich ma pojęcie o tym co robi i to jest przerażające.
Wielu pacjentow drży na myśl że to lekarz A będzie ich operował etc etc, ale po niebotycznie zupełnie niezasłużone (często przespane) pensje biegąa jak na skrzydłach.Jestem za tym,żeby lekarz zarabiał 30000,a niech ma,ale niech na nie zasługuje swoją wiedzą umiejętnościami i efektami pracy.
Pozdr serdecznie - Krzysztof
Zapraszam lekarzy na budowę,zobaczą, że można dorobić i zobaczą jak fajnie się żyje
Szanowna Pani Sylwio, Chciałbym zauważyć, że u nas nie tylko brakuje lekarzy, ale również kierowców autobusów miejskich (na autobusach jest zaproszenie do pracy), do pracy na poczcie listonoszy oraz obsługi klienta (plakaty na drzwiach na każdej poczcie), do sklepów, barów, restauracji wszędzie tam gdzie jest styczność z klientem.
Jaki jest tego powód? Ludzie są w dzisiejszych czasach wredni, a kierownictwo stawia na pierwszym miejscu klienta. Drugi powód to zarobki, bo nikt nie chce się użerać z klientami za marne pieniądze i dlatego każdy (większość) podchodzi to obowiązków olewająco. Jak powiedział Pani rozmówca - lekarz: on się boi, żeby pacjent nie podał go do sądu.I tak jest wszędzie.
Pozdrawiam Marcin