Zdjęcie ilustracyjne/ Fot. Pexels.
Czego dowiesz się z tej rozmowy:
- Projekt ustawy zakłada dopłaty do składek emerytalnych artystów osiągających stosunkowo niskie dochody.
- Dr Łaguna zwraca uwagę, że proponowane progi dochodowe mogą pozwolić na objęcie wsparciem osób zarabiających więcej niż część pracowników otrzymujących płacę minimalną.
- Jedną z największych kontrowersji budzi sposób definiowania artysty oraz planowany mechanizm przyznawania tego statusu.
- Zdaniem eksperta dyskusja o ustawie ma przede wszystkim charakter społeczny i polityczny, a nie wyłącznie prawny.
- Projekt przewiduje dopłaty do składek w ZUS, a nie bezpośrednie wypłaty pieniędzy dla artystów.
Posłuchaj rozmowy Rafała Nowaka-Bończy z dr. Łukaszem Łaguną.
System emerytalny opiera się na zasadzie: świadczenie zależy od składek
Dr Łukasz Łaguna przypomina, że podstawową zasadą polskiego systemu ubezpieczeń społecznych jest zależność między wysokością odprowadzonych składek a przyszłym świadczeniem emerytalnym. Choć istnieją grupy zawodowe objęte odrębnymi rozwiązaniami, system co do zasady opiera się na równości ubezpieczonych.
Łaguna tłumaczy, że niskie emerytury części artystów wynikają często z charakteru wykonywanej pracy oraz funkcjonowania na podstawie umów, które nie podlegają pełnemu oskładkowaniu - to chociażby umowy o dzieło, które od lat budzą wątpliwości w kontekście zabezpieczenia społecznego.
Zasadą jest bardzo prosta reguła: ile sobie wypracujemy podczas naszej aktywności zawodowej, tak proporcjonalnie otrzymamy świadczenie emerytalne. W przypadku artystów problemem są również luki w systemie, w tym sposób oskładkowania niektórych umów, na podstawie których wykonują swoją działalność. Przykładem jest umowa o dzieło, która pozostaje nieoskładkowana
- wyjaśnia gość Radia Kraków.
Projekt nie dotyczy najbogatszych gwiazd, lecz artystów o niższych dochodach
Celem projektu nie jest wspieranie najbardziej znanych i najlepiej zarabiających twórców. Ustawa ma objąć osoby osiągające relatywnie niskie dochody z działalności artystycznej - przypomina dr Łaguna. I zwraca uwagę, że właśnie sposób wyznaczenia progów dochodowych budzi największe kontrowersje - może dojść do sytuacji, w której wsparcie otrzymają osoby zarabiające więcej niż część pracowników otrzymujących minimalne wynagrodzenie:
Może zdarzyć się tak, że osoba zarabiająca najniższą krajową, pracująca normalnie jak każdy z nas, będzie dopłacać do świadczeń emerytalnych osób, które zarabiają więcej. Po prostu. To właśnie rodzi pytania o sprawiedliwość takiego rozwiązania i budzi społeczny opór wobec projektu.
Kto jest artystą i jaka definicja znajdzie się w ustawie? Dr Łaguna ocenia ją jako bardzo szeroką i pozostawiającą duże pole do interpretacji. Projekt zakłada powołanie specjalnego organu, który miałby przyznawać status artysty zawodowego. Zdaniem eksperta zarówno sposób działania tej instytucji, jak i sam proces kwalifikowania kandydatów mogą stać się źródłem sporów:
Pytanie, kto jest artystą, jest kluczowe. Artystą może być pisarz, muzyk, ale pojawiają się też inne profesje. Trudno stworzyć zamknięty katalog takich osób, ale całkowite otwarcie tego katalogu oznacza również stworzenie przestrzeni do nadużyć. To właśnie jeden z największych problemów tego projektu.
Zapisana w projekcie definicja działalności artystycznej operuje pojęciami bardzo ogólnymi. Ocena, czy ktoś spełnia kryteria, może zależeć od interpretacji konkretnych przepisów. "Ta definicja jest rajem dla prawnika, ponieważ możemy się do każdego słowa przyczepić i każde rozbierać na atomy. Co to znaczy wykonywać działalność w sposób stały? Codziennie? Raz w miesiącu? Ten projekt definicji jest na tyle otwarty i abstrakcyjny, że bardzo łatwo znaleźć argumentację zarówno za tym, że ktoś jest artystą, jak i za tym, że nim nie jest” - pyta Łaguna.
Społeczne priorytety
Dr Łaguna podkreśla, że dyskusja wokół projektu nie sprowadza się wyłącznie do kwestii prawnych. Jego zdaniem jest to przede wszystkim pytanie o to, jakie cele państwo powinno finansować ze środków publicznych.
W tym kontekście znaczenie mają zarówno koszty projektu, jak i odpowiedź na pytanie, czy społeczeństwo uznaje wsparcie dla artystów za jeden z priorytetów polityki publicznej.
Prawo jest odbiciem społeczeństwa. Jeżeli pojawia się tak silny opór społeczny, to oznacza, że społeczeństwo ma wobec tego projektu poważne wątpliwości. Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jako państwo i społeczeństwo chcemy przeznaczyć tak znaczące środki na ten cel i czy uznajemy go za dobro wspólne
uważa rozmówca.
Dr Łaguna nie odrzuca całkowicie idei pomocy dla artystów znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej. Wskazuje jednak, że obecne kryteria mogą być zbyt szerokie. Jego zdaniem ograniczenie wsparcia do osób osiągających niższe dochody mogłoby zmniejszyć część społecznych kontrowersji związanych z projektem:
Być może rozwiązaniem byłoby obniżenie progów uprawniających do wsparcia. Wtedy nie pojawiałby się argument, że osoby otrzymujące najniższe wynagrodzenia dopłacają do osób osiągających wyższe dochody. To właśnie ten element budzi dziś najwięcej emocji.
To nie będą pieniądze wypłacane artystom do ręki
Mechanizm nie zakłada bezpośredniego przekazywania pieniędzy artystom, lecz dopłaty do ich składek emerytalnych - przypomina ekspert. W praktyce środki trafiałyby na konta w ZUS i miałyby wpływać na wysokość przyszłych świadczeń:
To nie są kwoty przekazywane do kieszeni tych artystów. Te środki trafiają na ich konta składkowe w ZUS-ie. Oni fizycznie tych pieniędzy nie widzą w momencie wpłaty. Chodzi o ich przyszłe zabezpieczenie emerytalne.