Mamuty spod Kopca Kościuszki
Historia "Pieśni Mamutów" zaczyna się od odkrycia, o którym wciąż wie zaskakująco niewielu Krakowian. Na stanowisku archeologicznym Kraków Spadzista, w latach 60. XX wieku, natrafiono na szczątki ponad 120 mamutów włochatych. To jedno z największych takich znalezisk na świecie – większe jest tylko jedno, w Meksyku.
Wciąż spotykam się z tym że kiedy mówię, że w Krakowie są mamuty, to ludzie odpowiadają, że nie, nie było tutaj żadnych mamutów. Oczywiście, że były – mówi Maciej Trifonidis.
Zafascynowany krakowskim odkryciem, powołał do życia projekt Mamut Art & Science, łączący sztukę i naukę. Współpracuje z archeologami, paleontologami, muzeami i uczelniami, organizuje spotkania, festiwale i działania popularyzujące wiedzę o prehistorycznych mieszkańcach tych terenów. Jego cel jest prosty, ale i ambitny, sprawić, by mamuty stały się częścią krakowskiej wyobraźni, tak samo jak smok wawelski.
"Pieśni Mamutów" są najbardziej osobistą odsłoną tego projektu. To także symboliczny powrót Macieja Trifonidisa do intensywnej działalności muzycznej po latach skupienia na animacji kultury. Kompozycje, które stworzył, układają się w coś na kształt filmowej ścieżki dźwiękowej do filmu, który jeszcze nie powstał, ale już istnieje w wyobraźni. Nie są to klasyczne pieśni chóralne ani próba odtwarzania głosu mamutów. To muzyka ilustracyjna, nastrojowa, oparta m.in. na fortepianie – instrumencie, po który artysta sięga tu szczególnie odważnie. Projekt ma charakter otwarty - będzie się rozwijał, zmieniał składy, formy i konteksty. Podczas styczniowego koncertu wystąpi międzypokoleniowy kwintet, w którym udział wezmą także córki artysty. Ważną rolę odegra jednak publiczność.