Dr Kamila Follprecht, zastępca dyrektora Archiwum Narodowego w Krakowie w rozmowie z Marzeną Florkowską
- A
- A
- A
Ekskluzywne kamienice budowane na wysypiskach śmieci. Jak mieszkamy w Krakowie?
Tak pachniał Kraków, a w niektórych miejscach wyglądał jak wysypisko śmieci. I to tuż za Plantami, których wówczas nie było, bo stały mury obronne. Kto kiedyś stał koło przejeżdżającej czy działającej śmieciarki, to troszeczkę tylko wie, o czym mówię. A jeżeli ktoś był w pobliżu pracującej szambiarki, a takie w Krakowie jeszcze funkcjonują, to proszę sobie to pomnożyć ten efekt.
Rzeczywiście lepiej zatkać nos przed wejściem do Krakowa?
Nie było koszy na śmieci, w domach nie było działającej kanalizacji i wody bieżącej, a te wszystkie rury odprowadzające, które my teraz mamy głęboko pod ziemią, były po prostu w ulicach, przykryte tylko tak, żeby można się było poruszać. Wiele śmieci i odpadów lądowało w rynsztokach i jak było ciepło, to po prostu gniły. Proszę sobie przypomnieć, że Rynek do pewnego momentu był placem handlowym, na którym sprzedawano warzywa, wszystko było dowożone przez konie. Niedaleko mieściły się zakłady rzeźnicze. Proszę sobie to wszystko wyimaginować, jak to mogło pachnieć.
Czy to wszystko w Stołecznym Królewskim Mieście Krakowie było możliwe?
Tak cały świat funkcjonował. Czy bardzo odbiegaliśmy od innych wielkich miast? To jest oczywiście dyskusyjne. Jak czytamy opisy podróżników, którzy na przykład pod koniec XVIII wieku byli w Krakowie, to narzekali, że nie ma oświetlenia, że jest brudno, że na ulicach leży śnieg i lód i trudno przejść, a w lecie śmierdzi.
Dzisiaj rozmawiamy o chędożeniu miasta. To jest cudne, zapomniane słowo. Chędożenie. Co znaczy?
Chędożenie, czyli sprzątanie, czyszczenie.
Od kiedy nowoczesne sprzątanie miasta się zaczęło?
MPO, Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania, to jest dopiero 1951 rok, czyli PRL.
Wcześniej, od 1906 roku, był Zakład Czyszczenia Miasta. Do pewnego momentu uważaliśmy, że początki funkcjonowania miejskiego czyszczenia to oczywiście początek Autonomii.
Czyli rok 1866.
Wówczas w Magistracie powstała komórka, która się miała tym zajmować. Ale byłam przekonana, że tę datę trzeba cofnąć. I owocem poszukiwać w Archiwum Narodowym w Krakowie (bo to jeszcze do tego muszą się zachować archiwalia, w których można to znaleźć) była taka oto wiadomość, że to podczas pierwszego pobytu Austriaków w Krakowie, czyli w 1796 roku, wojska austriackie po wkroczeniu w styczniu do Krakowa zgłaszały pretensje, że tu się nie da funkcjonować. Zaczęły się naciski na władze miasta, że trzeba coś z tym zrobić.
Gdzie te śmieci były wywożone, czyli gdzie znajdowało się ówczesne wysypisko śmieci?
Opodal, kawalątek dalej za murami miejskimi. Dziś to teren tuż za Plantami.
Nie wiem, czy mieszkańcy Krakowa będą tak bardzo szczęśliwi, jeśli sobie to uświadomią, że być może obecna ich kamienica albo dom stoi na dawnym wysypisku śmieci.
Wygląda na to, że otoczenie tuż zaraz za Plantami, za tą naszą pierwszą obwodnicą, to tak powstawało.
Pod koniec XVIII wieku coraz częściej zwracano uwagę na to, że to złe powietrze ludziom szkodzi.
Czyli nie tylko estetyka, nie tylko wygląd, ale i zdrowie.
Nie tylko estetyka, ale rozwój medycyny zwiększył świadomość, że jednak takie zgniłe powietrze szkodzi ludziom.
Jak te panie w tych pięknych, długich, atlasowych, drogich sukniach po tym mieście chodziły?
Chodziły, a potem służba miała zajęcie. Niektórzy mówili, że to te panie wzniecają kurz w lecie. Bo w porze ciepłej największym problemem chyba rzeczywiście był ten kurz, nawet przy sprzątaniu. Było zalecenie, że należy kropić ulicę, żeby to się nie niosło.
Odchodzimy od zapachów, ale wcale nie odchodzimy od ciemnego klimatu. Czy to prawda, że miasto sprzątał kat, albo miasto sprzątali aresztanci?
Ktoś musiał wykonywać te prace. Wynajmowano pewnie robotników, którym płacono podstawowe stawki, ale pewnym rozwiązaniem byli aresztanci, którzy za te mniejsze, drobniejsze przestępstwa byli przetrzymywani w areszcie w Ratuszu. Można ich było wykorzystywać. To był też sposób na utrzymanie tych aresztantów. Oni za to mieli coś płacone i jakoś ten system powiedzmy do końca XVIII wieku funkcjonował. Niemniej jednak po podliczeniu kosztów i wszystkich utrudnień na początku XIX wieku władze doszły do wniosku, że może lepiej będzie wydzierżawiać to całe sprzątanie za jakąś określoną kwotę. Niech się ktoś inny tym wszystkim martwi.
Komentarze (0)
Najnowsze
-
14:25
Radio Kraków z nagrodą w plebiscycie Słoneczniki 2026
-
14:23
Wyremontowany dach Teatru Słowackiego zachwyca. W planach platforma z widokiem na Kraków
-
14:19
Aleksandra Owca: domknijmy istniejącą sieć dróg rowerowych
-
13:57
Konkurs na dyrektora Teatru Słowackiego: marszałek tłumaczy decyzję o konkursie, ministra broni Głuchowskiego
-
12:40
Dron trafił w lokomotywę przy polskiej granicy. Jak precyzyjnie Rosjanie mogą sterować takimi maszynami?
-
11:23
Śmiertelny wypadek na torach w Kamionce Wielkiej. Ruch pociągów wstrzymany
-
11:20
Samotność, bezpieczeństwo i finanse. Czego najbardziej potrzebują seniorzy?
-
10:50
Pięstówka, dwa ognie, klasy
-
10:43
Religijność, duchowość i zdrowie w centrum międzynarodowej konferencji w Krakowie
-
10:32
almost monday: poniedziałek da się lubić
-
10:00
Problemy na zakopiance. Kolizja w Jaworniku, wcześniej wypadek w Krzyszkowicach
-
09:57
Tłoczno w Dolinie Kościeliskiej
-
09:49
Areszt dla 28-latka po ataku na kibica Wisły Kraków
-
09:44
Nowa pompa odwadnia centrum Bolesławia. Poziom wód podziemnych spada
-
18:30
Kobiety z Pasją. Pięć wspaniałych pań będzie reprezentować Małopolskę podczas ogólnopolskiego finału w Bydgoszczy
-
10:45
Kraków prof. Agnieszki Chłosty-Sikorskiej - Służba zdrowia - odc. 13 - Narutowicz – szpital nowoczesnego Krakowa
-
15:05
Białaczka, z którą można żyć