Na stokach w całej Polsce można zobaczyć kilkuletnie dzieci, które dopiero uczą się jazdy pługiem, potocznie nazywanym przez najmłodszych "pizzą". To technika typowo szkoleniowa – narty ustawione w kształt litery V pomagają wyhamować i oswoić się ze sprzętem. Problem zaczyna się wtedy, gdy ten styl pojawia się na trasach oznaczonych jako czerwone i czarne, czyli najbardziej wymagających, stromych i przeznaczonych dla bardzo dobrze jeżdżących narciarzy. Dziecko, które dopiero uczy się kontroli nad nartami, nie ma jeszcze ani odpowiednich kompetencji fizycznych, ani psychicznych, by poradzić sobie w takich warunkach. Scenariusz jest łatwy do przewidzenia. Doświadczony narciarz zjeżdża dynamicznie czarną trasą, za zakrętem nagle pojawia się kilkuletnie dziecko sunące powoli pługiem. To realne zagrożenie wypadkiem. Dlaczego dorośli decydują się na takie ryzyko? Czasem to chęć połączenia własnej przyjemności z nauką dziecka – rodzic chce szusować na trudnych trasach i jednocześnie mieć poczucie, że wspólnie spędza czas. Niektórzy rodzice oddają dzieci do szkółek narciarskich i sami korzystają z trudniejszych stoków. To rozwiązanie bezpieczne i rozsądne. Problem pojawia się wtedy, gdy ambicja dorosłego wyprzedza możliwości dziecka.
Rozumiem, że czarny czy czerwony szklak jest trudny. Zakładam, że rozumiem i pomimo tego biorę tam dziecko. Przecież nikt z tego czasu nie skorzysta, ponieważ rodzic musi pilnować dziecka – mówi Katarzyna Wnęk-Joniec.
Pewne rzeczy wydarzają się za wcześnie na możliwości danego dziecka i to nie dotyczy wyłącznie nart. Jego rozwój zarówno fizyczny, jak i psychiczny, przebiega etapami. Siedmiolatek, który nie potrafi złapać małej piłki, nie ma jeszcze pełnej integracji ruchowej. Wymaganie od niego zjazdu stromą, oblodzoną trasą to stawianie zadania ponad aktualne kompetencje. W sporcie zimowym ważne są podstawy, łagodne trasy, powtarzalność ruchów, budowanie poczucia sprawczości. Dziecko, które uczy się w bezpiecznych warunkach, uśmiecha się, bo doświadcza sukcesu.
Zachęcanie dzieci do ruchu jest potrzebne. Sport buduje zdrowie i odporność psychiczną, ale wyzwanie musi być dopasowane do etapu rozwoju. Czarne trasy istnieją nie bez powodu, są oznaczone jako przeznaczone dla zaawansowanych narciarzy. Respektowanie tych zasad to nie przesada, lecz element kultury bezpieczeństwa. Dziecko nie potrzebuje spektakularnych wyzwań, by się rozwijać. Potrzebuje poczucia bezpieczeństwa, małych kroków i dorosłego, który potrafi odróżnić własne ambicje od realnych możliwości swojego syna czy córki.