- Sadkiewicz zgadza się z tezą Todda, że rosyjska armia okazała się lepiej przygotowana niż zakładano
- Klęska zachodu według Todda polega na tym, ze mimo pomocy Zachodu ukraińska armia nie zdołała odeprzeć naporu Rosji. Nie zadziałały też sankcje
- Todd jednocześnie nie uważa Rosji za państwo zdolne do imperialnego rozrostu przez niską dzietność. Z tym problemem zmaga się też Zachód, dlatego po zakończeniu wojny autor przewiduje okres pokoju
- Autor w swojej analizie nie skupia się na wypowiedziach polityków i przekazach medialnych, ale na długofalowych procesach społecznych
„Klęska Zachodu” Emmanuela Todda przedstawia francuską, niejednoznaczną perspektywę na wojnę w Ukrainie i kondycję świata zachodniego. Jak podkreśla Jan Sadkiewicz, Todd nie jest typowym przedstawicielem francuskich elit – to intelektualista samodzielny, trudny do jednoznacznego zaszufladkowania.
Jego stosunek do Stanów Zjednoczonych i Rosji rzeczywiście jest, zwłaszcza z polskiego punktu widzenia, za mało proamerykański i za bardzo prorosyjski. Ja jednak zawsze wolę skupić się na tych argumentach, tezach, które prezentuje autor niż doszukiwaniu się w jego postawie przejawu jakichś podświadomych tendencji czy poglądów.
Autor książki przekonuje, że Rosja lepiej przygotowała się do wojny, niż sądził Zachód.
Zdaniem Todda klęska Zachodu jest już widoczna gołym okiem, przynajmniej dla niego. Ona się objawia najbardziej bezpośrednio tym, że uzbrojona przez Zachód armia ukraińska nie była w stanie przeważyć szali zwycięstwa na polu bitwy, a Rosja nie padła pod naporem sankcji.
- mówi Sadkiewicz.
Zasadnicza okazała się postawa państw globalnego Południa – Chin, Indii, Turcji czy Arabii Saudyjskiej – które nie przyłączyły się do zachodniej polityki sankcyjnej.
Zdaniem Todda, to właśnie w tym obszarze doszło do strategicznego niepowodzenia Zachodu.
Strategia powalenia Rosji przy pomocy sankcji wymagała współpracy reszty świata. I tu Zachód spotkało największe rozczarowanie – podkreślał Sadkiewicz.
Todd sugeruje, że Rosja nie jest dziś państwem zdolnym do szerokiej ekspansji imperialnej. Jako demograf, bierze pod uwagę niski wskaźnik dzietności i słabość demograficzną, które mają ograniczać potencjał długofalowej agresji. Jednocześnie wskazuje, że obecna wojna mogła być dla Rosji „okienkiem możliwości” wynikającym z aktualnej struktury demograficznej.
Ta mobilizacja w Rosji za jakiś czas byłaby trudniejsza. i to jeden z czynników, które sprawiły, że wojna wybuchła właśnie teraz.
Autor "Klęski Zachodu" analizuje również sytuację Europy, twierdząc, że problemem jest nie tylko utrata samodzielności politycznej, ale także osłabienie niezależnego myślenia strategicznego. Krytykuje protekcjonalne podejście Zachodu do Europy Środkowej, choć jednocześnie stawia tezy o historycznej słabości klas średnich w tym regionie.
„Klęska Zachodu” to – w opinii Sadkiewicza – książka niewygodna, zmuszająca do dyskusji, ale też próbująca spojrzeć na wojnę w Ukrainie w szerszym kontekście.
Autor nie skupia się na tym, czym media nas najbardziej dzisiaj bombardują. Co jakiś polityk powiedział wczoraj, jacy politycy się spotkali dzisiaj. On robi dwa kroki wstecz i patrzy przede wszystkim na procesy długofalowe, na przemiany społeczne, genezę warstw rządzących w danych państwach w danym momencie i na tej podstawie stara się formułować swoje wnioski.
- tłumaczy Sadkiewicz.