Mamy tu taki internetowy dreszczowiec. To zestawienie ma tyle wspólnego z rzetelną demografią, co porównanie zdjęcia z koncertu Sanah do fotki z koncertu Behemota. Taki przykład porównania kajaka do lotniskowca.
Autorzy tego posta pobawili się przede wszystkim w podróżników w czasie. Drugie zdjęcie, które ma nas przerażać wizją 2025 roku, zostało zrobione w roku 2017. Czyli oszustwo mamy już w samych datach. Skąd w takim razie taka drastyczna różnica w wyglądzie tych klas? To przecież muszą być jednak jakieś szkoły w Danii. Owszem, obie są z Danii, ale diabeł tkwi w statucie szkoły, a nie w kraju. Pierwsze zdjęcie to jest zwykła wiejska szkoła publiczna w Bergwen. Drugie zdjęcie to prywatna placówka w Kopenhadze. Tu jest pies pogrzebany, bo to szkoła profilowana, która od 1988 roku jest przeznaczona wyłącznie dla dzieci z rodzin muzułmańskich.
Zatem autor sensacji wziął zdjęcie ze szkoły mniejszościowej i zastawił ją z taką typową podstawówką, żeby wywołać szok. To jest tak, jakby wejść do klasy w szkole przy ambasadzie Japonii w Warszawie i krzyknąć - mój Boże, Polska znika, mieszkają tu sami Japończycy. Absurd.
Brzmi to trochę jak celowa manipulacja emocjami, ale czy za tymi obrazkami idą jakieś twarde dane? Przecież lęk przed zmianami demograficznymi w Europie jest realny. Czy Dania faktycznie zmienia się tak drastycznie, jak sugerują te posty?
Spójrzmy na fakty, bo one są najlepszym lekarstwem na strach. Według duńskiego urzędu statystycznego osoby pochodzące z krajów o większości muzułmańskiej to około 4% populacji Danii. Owszem, dzieci w tych rodzinach jest statystycznie więcej, ale wizja, w której typowa duńska klasa wygląda jak na tym fejku, to jest po prostu bajka, kiepski fotomontaż rzeczywistości.
W Danii wciąż jest łatwiej spotkać klocki Lego i rowerzystę niż klasę, w której nie ma ani jednego rodowitego Duńczyka. Nie dajmy się zwariować obrazkom, które mają nas po prostu wystraszyć.