Ilu mamy obecnie sędziów Trybunału Konstytucyjnego?
To również dla mnie pozostaje zagadką. Również chciałbym się tego dowiedzieć.
Jak rozumiem po tym, co wczoraj pisał Sławomir Mentzen, Konfederacja na tym sporze o sędziów Trybunału Konstytucyjnego próbuje trochę usiąść okrakiem. Zacytuję Sławomira Mentzena: „Prezydent Karol Nawrocki powinien przyjąć ślubowanie od sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych przez Sejm. Koalicja natomiast nie powinna robić cyrku ze ślubowaniem w Sejmie”. Czy zdanie „prezydent powinien” oznacza, że prezydent nie ma tu nic do gadania, a zdanie „koalicja nie powinna” oznacza, że ślubowanie jest nieważne?
Oczywiście jesteśmy zdania, że prezydent powinien przyjąć ślubowanie. Obliguje go do tego ustawa, która mówi jasno, że ślubowanie składa się wobec prezydenta. Ja to czytam, że to jest w obecności prezydenta. Oczywiście różne są zdania. Język polski nie należy do najłatwiejszych języków na świecie. Natomiast oczywiście Karol Nawrocki winien był przyjąć to ślubowanie od sędziów wybranych przez Sejm. Tak stanowi prawo. Nie byłoby tego wczorajszego cyrku, tej hucpy, gdyby prezydent Karol Nawrocki przyjął to ślubowanie. Być może zakończyłby tym samym trwający już kilka lat spór o Trybunał Konstytucyjny. Być może nie pogłębilibyśmy chaosu, który w tym momencie jest jeszcze większy.
Ale co teraz w takim razie? Czy ci sędziowie są sędziami, czy nie są sędziami? Prezydent przyjął tylko dwojga z sześciu.
Absolutnie nie można uznawać w tym momencie, że ci sędziowie, którzy wczoraj, nie wiadomo w jakim trybie - czy to w trybie spotkania z marszałkiem, czy to w trybie stanięcia sobie w sali kolumnowej w Sejmie - złożyli jakieś tam swoje ślubowanie, nie było tam prezydenta. No to absolutnie nie są w tym momencie sędziowie Trybunału Konstytucyjnego. Nie można tego tak traktować, że to są jacyś prawomocnie wybrani sędziowie. Ustawa określa jasno: wobec prezydenta.
Ale sam prezes Trybunału Konstytucyjnego, Bogdan Święczkowski, pogratulował im wyboru na stanowiska sędziów Trybunału.
Wie pan, gdybym się z panem umówił i powiedział, że zostałem właśnie królem Japonii, to może też by mi pan pogratulował.
No ale, jak mówię, prezes Trybunału Konstytucyjnego gratulował im wyboru na stanowiska sędziów Trybunału.
Ja pana bardziej szanuję od prezesa Trybunału Konstytucyjnego i pana zdanie cenię.
Sławomir Mentzen w tym samym wpisie oświadczył, że PO i PiS na potrzeby partyjnej nawalanki rozwalają kolejne instytucje naszego państwa. „Mam dosyć jednych i drugich. Nie mogę się doczekać dnia, aż wyborcy was w końcu pogonią”. I tak dalej, i tak dalej. Chciałem zapytać o to PO i PiS, bo przecież tutaj akurat tą bardziej aktywną stroną nie jest PiS ani PO, tylko prezydent i to prezydent, który, wydawało się, jest zaprzyjaźniony z pana partią.
Zdecydowanie tak. Prezydent dotychczas dał się poznać jako ten twardziel w polskiej polityce, który potrafi się przeciwstawić złym przepisom, który potrafi - pomimo tego, że zarzuca mu się, że najwięcej wet składa - potrafi stanąć na wysokości zadania. Tutaj ja czuję się zawiedziony postawą prezydenta. Liczyliśmy, że stanie ponad podziałami, że być może zakończy ten chaos w polskim systemie sprawiedliwości. Natomiast nie stało się tak.
Jako Konfederacja postulujemy w tej określonej sytuacji reset konstytucyjny. Tylko że widzimy, że ani PiS, ani PO nie chcą tego resetu. Im jest na rękę to, że mogą się nawalać, że mogą w tym momencie prowadzić tę swoją wojenkę. To ich napędza, to sprawia, że te obie partie żyją. My chcemy stać tutaj pośrodku, nie chcemy wchodzić w tę wojenkę między nimi. Chcielibyśmy ją zakończyć, chcielibyśmy, żeby Polacy mieli pewność, że to państwo jest poważne, że to państwo jest stałe, że nie zawiedzie ich w chwili, kiedy dojdzie do procesu sądowego - ich prywatnego. Że jeżeli ten proces się odbędzie, to za pięć lat ktoś nie powie: „ale to był neo-sędzia, więc twój wyrok jest nieważny”. Albo jeżeli ktoś się rozwiedzie, to za trzy lata ktoś przyjdzie i powie: „twój rozwód jest nieważny, jednak masz tę żonę”. No to jest brak powagi państwa. Liczyliśmy, że prezydent zerknie na te wszystkie elementy i po prostu przyjmie tych sędziów. Być może to byłoby jakieś preludium do zakończenia tego kryzysu. Niestety nie było. Ten kryzys będzie dalej trwał, dopóki nie zrobimy resetu i nie wywalimy PiS-u i PO na śmietnik historii politycznej.
Pan mówił o prezydencie Karolu Nawrockim jako o twardzielu i słusznie wetującym różne ustawy. Rozumiem, że to dotyczy między innymi tej ustawy, dwukrotnie zawetowanej, o kontroli kryptowalut, prawda?
Zdecydowanie tak. Prezydent Nawrocki dał się przekonać do tego - chyba sam też miał przekonanie - że tę ustawę trzeba zawetować. Ta ustawa była zła. To była w gruncie rzeczy implementacja dyrektywy MiCA, tylko plus masa dodatkowych przepisów, które nie były nam do niczego potrzebne. Jako Konfederacja wiemy, że należy tę dyrektywę MiCA implementować, że trzeba ją wdrożyć. Natomiast złożyliśmy taki projekt ustawy „MiCA plus zero”, czyli absolutne minimum wymagane przez Unię Europejską.
Nic tutaj nie zmienia faktu, że największa polska giełda kryptowalut - Zonda Krypto - jest de facto, wygląda na to, niewypłacalna w państwa ocenie?
Absolutnie nic nie zmienia faktu tego. Po pierwsze, tu jest kolejny element gry politycznej. Już usłyszeliśmy, że to Konfederacja razem z prezydentem Nawrockim doprowadziła do tego, że Zonda w tym momencie ma kłopoty. Po pierwsze, vacatio legis tej ustawy, która była procedowana w Sejmie i którą zawetował prezydent Nawrocki, określała, że ona wejdzie dopiero w życie po lipcu.
Sławomir Mentzen najpierw apelował do prezydenta o weto, potem dziękował prezydentowi za to weto, a wczoraj napisał — cytuję fragment: „Gdyby rząd Tuska nie był tak leniwy i przyjął ustawę zgodnie z terminem do końca 2024, okres przejściowy skończyłby się w czerwcu 2025 roku. Nie mówiąc już o tym, że w 2024 prezydent Duda by pewnie jej nie podpisał”. No to państwo się zdecydują na coś, jakąś tutaj postawę.
Tak jak powiedziałem, ta ustawa była zła, ponieważ była przerośnięta biurokracją, dodatkowymi przepisami, które narzucił polski ustawodawca. Natomiast my proponujemy dyrektywę MiCA plus zero, czyli niedokładanie dodatkowych przepisów. I taką ustawę rząd mógł przyjąć już dawno. Natomiast jest jeszcze druga bardzo ważna rzecz w sprawie Zondy Krypto. Otóż spółka Zonda jest zarejestrowana w Estonii. Absolutnie polskie prawodawstwo nie ma jurysdykcji nad spółkami zarejestrowanymi w Estonii. Nie mielibyśmy żadnego wpływu na to, co się stało z Zondą Krypto.
Rozumiem, że na państwa postawę wobec kryptowalut nie ma żadnego wpływu to, że fundacja pana Przemysława Wipplera „Dobry Rząd” od spółek kontrolowanych przez pana Kralla, który też kontroluje Zonda Krypto, dostała siedemdziesiąt tysięcy euro.
Trzeba przebadać wszystkie takie sytuacje, jak na przykład sytuację, w której od Zonda Krypto pieniądze dostaje również Jerzy Owsiak. Trzeba sprawdzić, czy to faktycznie też nie miało wpływu na weto tej ustawy. Ja nie wiem. Ja zadaję pytanie. Ale przede wszystkim mój sprzeciw budzi fakt, w jaki sposób premier posiadł informacje o takich przelewach. Tu nikt nie zadaje pytań, czy być może do swojej gry politycznej nie wykorzystał służb. Też należy zadać takie pytania. Bo ja mam przeświadczenie, że dowolna spółka, dowolny podmiot na polskiej scenie gospodarczej może przelewać pieniądze na dowolną fundację i nie widzę w tym nic nadzwyczajnego. Tak jak przelał to na fundację Jerzego Owsiaka, tak przelał prawdopodobnie - nie wiem, bo tego nie widziałem - na fundację, o której pan wspomniał.
Ile oszczędności Sławomir Mentzen trzyma w kryptowalutach?
Nie wiem, nie śledzę jego zeznań podatkowych.
Sprawdziłem wczoraj. To wychodzi jakieś osiem milionów. Ale zajmijmy się tym, czym od tygodni cały świat żyje. Przypomnijmy: w święta Donald Trump zagroził zniszczeniem irańskich mostów, elektrowni i całej irańskiej cywilizacji, jeśli Iran się nie podda. Po czym podpisał zaproponowane przez Iran porozumienie o zawieszeniu broni, w którym de facto jedynym ustępstwem Iranu jest odblokowanie Cieśniny Ormuz. Tyle że cieśnina wciąż jest zablokowana, a Iran zapowiada, że będzie jeszcze pobierać opłaty, kiedy już ją w końcu odblokuje. Czy dalej uważa pan, że polscy politycy powinni się uczyć od Donalda Trumpa?
Powinni się uczyć. Natomiast mogę przyznać, że podjąłem refleksję nad tym, co Donald Trump teraz wyprawia i nie mam najlepszej opinii. Również jestem zawiedziony Donaldem Trumpem. Widzę, że w tym momencie te wszystkie jego ruchy, te wypowiedzi, ta wojna na Twitterze nie pokazują go jako człowieka poczytalnego. Bo wypisywanie tu, powoływanie się raz na Boga, tu na Allaha…A tutaj opowiadanie, że za chwilę zniknie cywilizacja, to nie sprawia, że ten człowiek budzi zaufanie w tym momencie. Donald Trump ma kłopoty w swojej partii. Republikanie przecież go w tym momencie nawet w jakiś sposób dyskredytują. Są przebąkiwania o procedurze impeachmentu. W tym momencie dzieje się coś absolutnie złego. On absolutnie nie zyskał nic na tej wojnie. Żadne cele nie zostały spełnione. Zrobił tylko tyle, że zablokowana jest Cieśnina Ormuz i Polacy płacą więcej za paliwo
Wszyscy na świecie płacą więcej za paliwo. Teraz Donald Trump stawia ultimatum NATO, Europie, że ta ma wysłać wojska w okolice Cieśniny Ormuz. Powinniśmy się ugiąć?
Absolutnie. Polska nie powinna wysyłać żadnych wojsk w rejon Cieśniny Ormuz. Przede wszystkim problem jest taki, że Polska nie ma żadnej absolutnie floty morskiej, która by była w stanie dopłynąć do Zatoki Perskiej.
Ale gdybyśmy mieli dwa lotniskowce, to jeden ewentualnie można?
Jest taki polityk, który wpadł na taki szalony pomysł, Mariusz Błaszczak. Absolutnie nie wysyłamy żadnych wojsk. To nie jest nasza wojna.
Dlaczego Konfederacja popiera ruską wtykę w Unii Europejskiej, czyli rząd Orbana na Węgrzech, który na bieżąco relacjonuje do Moskwy to, co się dzieje na posiedzeniach Unii i NATO, tajnych, a jeszcze do tego wysyła na Kreml dokumenty z tych posiedzeń.
Nie wiem, na jakiej podstawie pan redaktor wysnuł wniosek, że Konfederacja popiera jakąś ruską wtykę czy Orbana.
23 marca w Budapeszcie było wielkie zgromadzenie eurosceptycznej grupy. Tam była finansowana przez Rosjan Le Pen, Salvini, który się fotografuje z Putinem, Babisz i Krzysztof Bosak. I ten Krzysztof Bosak mówił, że Europa potrzebuje silnych Węgier, potrzebuje dumnych Węgier, które mówią własnym głosem. Jawne poparcie Orbana przed wyborami.
Nie powinniśmy angażować się w węgierskie wybory. Trzeba współpracować z węgierskim rządem, niezależnie od tego, kto wygra w niedzielę. Zabawne są oskarżenia, które padają wobec prezydenta Nawrockiego czy wobec nas o to, że uczestniczyliśmy w Budapeszcie w konferencji CPAC. Ale to nie świadczy o popieraniu w tym obecnego premiera Węgier. Również premier Tusk był oficjalnie i poparł Petera Magyara i nagrywał z nim wspólne filmiki.
Na scenie razem z wszystkimi proputinowskimi politykami w Europie i z Viktorem Orbánem tuż przed wyborami.
Absolutnie stawianie tezy, że jesteśmy proputinowscy, że wspieramy Rosję i tak dalej, to jest błędna teza, absolutnie błędna.