„Rozpoczynamy oficjalnie taki mój jubileuszowy, elegancki rok, który ma przypomnieć mi i może niektórym moim tak zwanym fanom, że już 30 lat stoję na tej scenie i śpiewam te moje piosenki, nie wzruszając się prądami i modami i aktualnymi trendami” – mówi Agnieszka Chrzanowska.
Debiut w Piwnicy pod Baranami. „To był moment magiczny”
Piwnica pod Baranami
Był 1996 rok. Sobota. Kabaret w Piwnicy pod Baranami. Chrzanowska przyjechała prosto z Salzburga, zmęczona podróżą, „w bardzo nieodpowiednim stroju do występów”.
„Jak myślę o tym 96 roku, kiedy stanęłam na scenie Piwnicy pod Baranami po raz pierwszy i zaśpiewałam piosenkę ‘Niebieski mąż’, to wydaje mi się, że to było dosłownie tydzień temu” – wspomina.
Jej wejście na scenę przez półtora roku blokował brak akompaniatora. Ostatecznie zdecydowało jedno zdanie nauczyciela: „Wpuśćże ją, Piotrze, ona jest świetna”.
„To był moment magiczny” – mówi Chrzanowska. – „Zaśpiewałam ‘Niebieskiego męża’ i kiedy schodziłam ze sceny, usłyszałam: ‘No nie, nie, musi pani być za tydzień’. I już nie było ważne, czy mam akompaniatora”.
„Cały świat płonie”. Piosenka, która okazała się prorocza
Cały świat płonie
Album „Cały świat płonie” przyniósł nominację do Fryderyków (w kategorii łączącej wówczas także Kabaret Starszych Panów).
„Nie dostałam Fryderyka, bo przegrałam z Kabaretem Starszych Panów. Kto może wygrać z Kabaretem Starszych Panów?” – komentuje z dystansem.
Tytułowa piosenka z tekstem Michała Zabłockiego zyskała popularność w stacjach radiowych i – jak przyznaje artystka – nabrała z czasem wymiaru niemal proroczego.
„Absolutnie nie sądziłam, że będzie grana, lubiana i wspominana. I cały czas aktualna. Właściwie proroczo Michał Zabłocki napisał o tym płonącym świecie”.
Grecja, emigracja i powrót. „Czułam, że zeszłam z mojej drogi”
W życiu artystki były też emigracyjne epizody – Grecja, Austria. W Grecji pracowała jako nauczycielka fortepianu.
„Cieszyłam się z bardzo wysokich zarobków, ale obawiałam się, że nie rozwijam się w ogóle” – przyznaje. – „Czułam, że zeszłam z głównej drogi mojej”.
Choć Grecja pozostała jej „drugą ojczyzną”, to właśnie Kraków i scena Piwnicy pod Baranami okazały się miejscem, gdzie mogła wykonywać swoje „niełatwe, dla niektórych niestrawialne, a dla innych bardzo pożądane piosenki”.
Ogień olimpijski i brązowy wawrzyn
Ogień olimpijski
Polski Komitet Olimpijski
W 2004 roku artystka wystąpiła w Atenach przy okazji igrzysk olimpijskich. Album „Ogień olimpijski”, napisany do wierszy Michała Zabłockiego, przyniósł jej Brązowy Wawrzyn w dziedzinie sztuki przyznany przez Polski Komitet Olimpijski.
„Nie biegałam, nie skakałam, nie pływałam, ale jednak… a wawrzyn jest” – mówi z uśmiechem.
„Albo współpracujemy, albo wybieramy inaczej”
W rozmowie powraca temat wartości – fair play, współpracy, szacunku.
„Albo współpracujemy, działamy wspólnie, mówimy pięknie, szanujemy drugą osobę, albo wybieramy inaczej” – podkreśla Mówca 1. – „Każdy musi robić malutki krok w tym kierunku. Ja piszę piosenki”.
To przesłanie wybrzmiewa także w późniejszych projektach, jak album „Bez udziału gwiazd” czy „Piosenki do mężczyzny”, gdzie artystka wzięła pełną odpowiedzialność za teksty.
Jubileusz i koncert w Piwnicy pod Baranami
30-lecie pracy artystycznej to nie tylko wspomnienia, ale i nowe plany. Po dekadzie przerwy Chrzanowska zapowiada kolejną płytę.
„Myślę, że w tym roku uda mi się wydać nareszcie kolejną” – zdradza.
Jubileuszowy rok otwiera koncert w Piwnicy pod Baranami – miejscu, od którego wszystko się zaczęło. Wieczór ma charakter nie tylko imieninowy, ale i charytatywny.
„Będziemy licytować między innymi płytę i rysunki, a także śpiewać pieśni pojednawcze” – zapowiada artystka.
Trzy dekady na scenie, dwie emigracje, nominacje do Fryderyków, olimpijski wawrzyn i wierność własnemu stylowi. A przede wszystkim – konsekwencja.
„Nie wzruszam się modami i trendami” – mówi Chrzanowska. I właśnie to zdaje się najtrafniejszym podsumowaniem jej jubileuszu.