Test hamowania i wzrok pasażerów
Bartek, student trzeciego roku, który mieszka na jednym z krakowskich osiedli, dobrze pamięta swój ostatni raz z dużymi zakupami w komunikacji miejskiej. Scenariusz był klasyczny: godzina 16:00, powrót z zajęć, szybkie zakupy w galerii po drodze i próba wejścia do tramwaju linii 50.
Kupiłem proszek do prania, ręczniki papierowe i zapas żelu pod prysznic. Wszedłem do tramwaju, a tam ścisk. Przy pierwszym gwałtownym hamowaniu poleciałem na ludzi razem z tymi siatkami. Czułem na sobie wzrok całego wagonu, jakbym robił im krzywdę tym, że wracam do domu
– opowiada.
To właśnie ten dyskomfort – połączenie braku samochodu, krakowskich korków i tłoku – stał się głównym motorem zmian. Dla wielu młodych ludzi wizja dźwigania chemii gospodarczej przez kilkaset metrów od przystanku do klatki jest wystarczającym powodem, by szukać innych rozwiązań.
Drogeria w telefonie
Rozwiązanie przyszło z najmniej oczekiwanej strony. Aplikacje takie jak Glovo czy Bolt Food, które przez lata służyły studentom głównie do zamawiania pizzy po imprezie, zaczęły pełnić funkcję domowego zaopatrzeniowca. Drogeria internetowa Super-Pharm rozwinęła współpracę z tymi platformami, a to otworzyło możliwość zamawiania nie tylko leków bez recepty, ale przede wszystkim ciężkich gabarytów: płynów do płukania, pieluch czy środków czystości.
Student między wykładami albo już w drodze do domu robi zakupy w telefonie. Kurier odbiera je ze sklepu stacjonarnego i wiezie pod wskazany adres. Cała operacja omija etap dźwigania, stania w kolejce do kasy i walki o miejsce w autobusie.
To nie jest kwestia lenistwa, tylko logistyki – tłumaczy Marta, która dzieli mieszkanie z dwiema koleżankami. – Szkoda mi godziny na wyprawę po rzeczy, które ktoś może mi przywieźć pod same drzwi, kiedy ja w tym czasie robię notatki albo po prostu odpoczywam.
Nowa ekonomia współdzielenia
W mieszkaniach studenckich coraz rzadziej każdy kupuje chemię dla siebie. Zamiast tego na lodówkach lądują listy wspólnych potrzeb.
Gdy kończy się płyn do naczyń, worki na śmieci i papier, robi się jedno duże zamówienie „na pokój” lub „na mieszkanie”. Na uwagę zasługują tutaj produkty marki własnej Super-Pharm, czyli Life. Koszt dzieli się na trzy lub cztery osoby, co sprowadza go do kwoty, która nie uszczupli portfelów studentów. Dodatkową opcją wartą uwagi jest subskrypcja Prime w aplikacji Glovo, dzięki której zyskujemy między innymi darmową dostawę.
W ten sposób krakowscy studenci, trochę z wygody, a trochę z konieczności, opracowali własny model logistyczny – kurier zastępuje bagażnik samochodu, którego większość z nich po prostu nie posiada.
Zmiana warty na przystankach
Wygląda na to, że widok studenta walczącego z gabarytami w komunikacji miejskiej przechodzi do historii. I choć krakowskie tramwaje pewnie nigdy nie będą puste, to przynajmniej będzie w nich odrobinę więcej miejsca – o te kilka zgrzewek papieru i baniaków z płynem, które teraz jeżdżą po mieście w plecakach kurierów. Dla pasażerów „pięćdziesiątki” to akurat bardzo dobra wiadomość.