Władysław Kosiniak-Kamysz w przemówieniu ocenił, że Polska jest w trudnej sytuacji nie tylko z powodu pandemii, ale i z powodu kryzysów w różnych dziedzinach życia. W ocenie prezesa PSL "ogromnym wyzwaniem jest naprawa i uzdrowienie państwa". PSL – jak mówił – ma swój program, ale aby "naprawa państwa" była możliwa, to konieczna jest współpraca opozycji i napisanie wspólnego programu.
Jak podkreślił Kosiniak-Kamysz, święto Trzech Króli jest dniem, który historycznie, cywilizacyjnie wyznacza miejsce narodu w chrześcijańskiej Europie. To też od kilkunastu lat dzień wolny od pracy i jest to – jak mówił szef ludowców – zasługa PSL.
Zdaniem lidera partii państwo i Kościół nie mogą być ze sobą połączone, bo – jak ocenił, powołując się na słowa papieża Franciszka – nie jest to dobry sojusz. "Państwa wyznaniowe źle kończą, powinny pozostać świeckie" – podkreślił prezes PSL. Równocześnie zaznaczył, że uszanowanie dla tradycji, wartości, wiary jest "jedną z podstawowych zasad demokratycznego państwa, opisanej w konstytucji, którą również ludowcy pisali".
Kosiniak-Kamysz zaapelował, aby dbać o "normalne relacje" rodzinne, społeczne. Przywołując myśli ks. Józefa Tischnera, podkreślił, żeby "dawać nadzieję w świecie walki, nienawiści, chamstwa, obłudy".
Oceniając, że państwo jest w złej kondycji, szef ludowców skrytykował działania rządu. W jego opinii programy pomocowe okazały się nieskuteczne.
Jeżeli pół miliona naszych rodaków zmarło w ubiegłym roku i to największa grupa zmarłych od czasów zakończenia II wojny światowej, a urodziło się niewiele ponad 300 tysięcy, przyrost naturalny jest na minusie prawie 200 tysięcy – to jest to miara tragedii społecznej, której jesteśmy świadkami
– ocenił i zaznaczył, że nie ma zgody PSL na "powolne wymieranie społeczeństwa Polski".
Kosiniak-Kamysz podkreślił też, że oczekuje od rządzących dobrego zarządzania służbą zdrowia. "20 miliardów zadłużenia, o kilkanaście miliardów wzrost zadłużenia w obszarze ochrony zdrowia podczas rządów tej władzy" – powiedział.
Mówił też m.in. o przedsiębiorcach i rolnikach. Według szefa ludowców, "jeśli nie docenia się ludzi mądrej, ciężkiej pracy, aktywnych, tylko się ich ograbia wprowadzając nieład, a robiąc większy bajzel w dużym już dość bałaganie" to państwo jest w "złym, tragicznym" stanie i "wymaga naprawy". Jak zauważył Kosiniak-Kamysz, w 2016 r. papież Franciszek powiedział na Błoniach w Krakowie, że nie można leżeć na kanapie, tylko trzeba działać.
Oczekuję, żądam, domagam się i będę walczył w naszym wspólnym imieniu o Polskę, która docenia ludzi pracujących, płacących tutaj podatki, a nie ich obciąża coraz bardziej. Praca jest wartością
– podkreślił Kosiniak-Kamysz.
Upomniał się o rolnika, który musi mierzyć się – jak mówił szef ludowców – "z ceną nawozu 4-5 razy wyższą niż przed rokiem, z brakiem rąk do pracy, z tym że jego wysiłek jest niedoceniany". Lider ugrupowania dodał, że zdrowa żywność jest "skarbem państwa i dumą polskiej wsi".
Wyraził też zaniepokojenie o przyszłość państwa, jeśli - jak mówił - "w szkole głównym wyznacznikiem będzie nie prawda, a ideologia". "Szkoła musi się zmienić (…). Mamy najniższy odsetek osób w Europie, które potrafią odnaleźć prawdę w internecie" – mówił zaznaczając, że podstawą wiedzy przekazywanej w szkole powinna być mądrość i nauka, a nie – jak określił – "propaganda".
Według prezesa PSL polepszenia wymagają stosunki międzynarodowe i trzeba zadbać o bezpieczeństwo na granicy.
Podczas wystąpienia Kosiniak-Kamysz mówił także o mediach i ocenił, że te publiczne "nie mają prawa" już się określać "publicznymi".