- Było wiele nieuzupełnionych tematów, które zgodnie z prawem budowlanym nie były pełne. Dlatego wniosek został odrzucony. Inwestor ma 14 dni na złożenie zażalenia przez starostę do pana wojewody. To jego decyzja. Przy obu inwestorach my operujemy w granicach prawa. Wszystkie dokumenty muszą być kompletne. Nie były uzupełnione, więc oba wnioski zostały odrzucone - przyznaje w rozmowie z Radiem Kraków starosta tarnowski Jacek Hudyma.
Starosta przyznaje, że w obu przypadkach były brane także pod uwagę głosy sąsiadów, którzy gremialnie protestowali przeciwko takim inwestycjom. Natomiast, jak podkreśla starosta Hudyma, chodziło o merytoryczne argumenty, a nie tylko fakt samego protestu przeciwko budowie spopielarni zwłok.
- Ja zawsze powtarzałem, przy pierwszym inwestorze i przy drugim, że my operujemy zgodnie z prawem budowlanym. Wszystkie dokumenty muszą być kompletne. Ponieważ nie były satysfakcjonujące i nie zostały uzupełnione, oba wnioski zostały odrzucone - dodaje.
Przeciwko budowie spopielarni zwłok w Dębinie Zakrzowskiej protestuje także Rada Gminy w Wojniczu. Kiedy został złożony wiosek o pozwolenie na budowę dla pierwszej tego typu inwestycji, radni przystąpili nawet do zmiany zagospodarowania przestrzennego terenu, żeby zablokować taką budowę. Natomiast wniosek o budowę drugiej spopielarni, od innego inwestora, dotyczy terenu dosłownie po sąsiedzku, którego plan chcą zmienić radni z Wojnicza.
Sprawa wywołuje tak dużo kontrowersji, że w pierwszej procedurze brał nawet udział prokurator, który miał czuwać nad tym, że postępowanie administracyjne odbywało się zgodnie z przepisami i według procedur, A decyzja opierała się na merytorycznych argumentach, a nie etycznych czy emocjonalnych pobudkach.
"Spopielarnia jest potrzebna, ale nie u nas"
O potrzebie budowy spopielarni zwłok w Tarnowie lub okolicy głośno mówi m.in. dyrektorka Miejskiego Zarządu Cmentarzy Maria Wójcik, która przekonuje, że już 40% pochówków to pochówki urnowe. Żeby dokonać takiej kremacji, trzeba jechać do Krakowa, Mielca czy Rzeszowa, co znacznie podwyższa koszt takiej usługi pogrzebowej.
Tymczasem jedną z działek w Strefie Aktywności Gospodarczej przy ulicy Komunalnej, na obrzeżach miasta, kupił kolejny przedsiębiorca z branży pogrzebowej. Mieszkańcy osiedla Krzyż zebrali ponad tysiąc podpisów przeciwko takiej inwestycji. Jak podkreślali, zdają sobie sprawę, że jest taka potrzeba, ale nie chcą, żeby taka instalacja powstała na terenie ich osiedla, gdzie działają już dwie sortownie śmieci, wysypisko, a ma powstać także spalarnia śmieci.
Prezydent Jakub Kwaśny ucina jednak na razie dyskusje w tej sprawie. Jak przekonuje, nie wpłynął na razie wniosek o wydanie pozwolenia na budowę dla takiej spopielarni.