Prezes Andrzej Skolmowski przypomina, że Grupa Azoty jest w restrukturyzacji i pozbywa się zbędnych nieruchomości czy udziałów w spółkach, które nie są związane z podstawową działalnością. Jak dodaje w rozmowie z Radiem Kraków, w trudnej sytuacji zadłużonej na ponad 10 miliardów spółki, kluczowe jest maksymalizowanie efektów sprzedaży udziałów w wodociągach.
- Nasze działanie nie jest skierowane przeciwko żadnemu z udziałowców Wodociągów. Natomiast nie możemy przejść obok faktu, że w tej chwili mamy lepszą propozycję niż miasta - mówi.
Skolmowski przekonuje, że sytuacja zmieniła się tak dynamicznie, jak w filmie. Lepsza propozycja wykupu akcji Wodociągów wpłynęła do Azotów w poniedziałek 12 stycznia, kilkadziesiąt godzin przed sesją tarnowskiej Rady Miasta, która decydowała o przeznaczeniu 19 milionów złotych na wykup akcji. Okazuje się jednak, że miasto przebili pozostali udziałowcy Wodociągów - Gmina Skrzyszów oraz Gmina Tarnów. Przynajmniej taką propozycję złożyli, bo nie wiadomo, skąd mieliby wziąć tak duże pieniądze.
Prezes Grupy Azoty podkreśla w rozmowie z Radiem Kraków, że przesłał powiadomienie do prezydenta Tarnowa.
- To wszystko działo się, kiedy rozpoczynała się nadzwyczajna sesja rady miejskiej. Spieszyliśmy się z analizą lepszej propozycji wykupu, żeby jak najszybciej powiadomić pana prezydenta oraz jego współpracowników - dodaje.
Prezydent Jakub Kwaśny przekonuje z kolei, że e-mail od Azotów odczytał już po zakończeniu nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej, podczas której większość radnych zagłosowała za wykupem akcji Wodociągów od Azotów. Kwaśny stanowczo zaznacza, że podczas sesji nie miał o tym świadomości.
Mało tego, zdaniem prezydenta Kwaśnego, nowa oferta Gminy Tarnów oraz Gminy Skrzyszów nie powinna być w ogóle brana pod uwagę. Jak przekonuje prezydent Tarnowa, miasto było już w procesie negocjacji z Azotami w sprawie odkupienia udziałów w Wodociągach. Innego zdania są jednak Azoty, które twierdzą, że oferta do miasta dotycząca odkupienia udziałów spółki w Wodociągach nie była wiążąca. Skolmowski dodaje także, że miasto popełniło błąd formalny.
Z taką interpretacją przepisów nie zgadza się prezydent Tarnowa Jakub Kwaśny. W poniedziałek prezydent organizuje konferencję prasową w tej sprawie. W najbliższym czasie ma także dojść do spotkania wszystkich udziałowców Tarnowskich Wodociągów.
Nikt nie chce dać za wgraną. A o co tu chodzi?
W tej chwili miasto Tarnów ma 47,5% udziałów w Tarnowskich Wodociągach. Gmina Tarnów ma 25%, Gmina Skrzyszów - 16%, a Grupa Azoty - 12,4%. Jeśli ostatecznie to Tarnów odkupi udziały Azotów, będzie miał 59,9%. To co prawda nie pozwoli na zmianę umowy spółki i powiększenie przedstawicieli miasta w Radzie Nadzorczej, w której magistrat nadal będzie miał 3 na 7 członków, ale zwykła większość pozwoli na większy wpływ na realizowane przez Wodociągi inwestycje. W części miasta nie ma jeszcze bowiem kanalizacji.
Z kolei gminy przekonują, że Tarnowskie Wodociągi w ostatnich latach wydały na inwestycje w mieście dużo więcej pieniędzy niż na ich terenie. Wójtowie podkreślają jednocześnie, że gdyby włączyć w majątek spółki wodociągi i kanalizacje, które wykonywali w ramach własnej inwestycji, to one miałyby większość w Wodociągach.
Nie wiadomo jednak, skąd wójtowie Gminy Tarnów oraz Skrzyszów mieliby wziąć tak duże pieniądze na wykupienie akcji od Azotów.
- Spółka wodociągowa z nazwy jest tarnowska. Jest jednak wspólnym przedsięwzięciem trzech samorządów. My oczywiście jesteśmy w środku tego cyklonu sporów, czasami burzliwych, ale jesteśmy podmiotem niesamorządowym. Natomiast to jest wspólne przedsięwzięciem trzech samorządów. Ja jestem przekonany, że dobra przyszłość przed spółką wodociągową będzie tylko wtedy, gdy te trzy samorządy dojdą do porozumienia i uzgodnienia takiego dobrego wieloletniego działania – przekonuje w rozmowie z Radiem Kraków prezes Grupy Azoty Andrzej Skolmowski.
Do tej pory było jednak trudno o takie porozumienie.