- To było tylko sprawa z placem. Tutaj egzaminator zauważył, że osoba była zestresowana. Ja trochę się nie dziwię, bo zrobiła się niechcący osobą medialną. Mnie się wydaje, że ta osoba trochę bardziej się tym stresowała właśnie i niestety nie poradziła sobie na placu, natomiast za drugim razem już był spokój i ten wynik pozytywny. Zatem lepiej wyszło w części praktycznej, niż nawet średnia statystyczna wychodzi. To też pokazuje, że nie jest tak, że jeśli ktoś miał problemy z testami, będzie miał też problem z jazdą - tłumaczy Paweł Gurgul, dyrektor Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Tarnowie.
Jego zdaniem mężczyzna, dzięki tej swojej wieloletniej "przygodzie" egzaminacyjnej, będzie bardziej doceniał swój sukces, co przełoży się na bezpieczniejszą jazdę.
Wytrwałemu kursantowi życzymy szerokiej drogi!