Śląsk przyjechał do Krakowa po kompromitującej porażce w ćwierćfinale Pucharu Polski z drugoligowym KKS Kalisz 0:3. Wrocławianie tym razem byli od początku zmobilizowani i szybko objęli prowadzenie, po koszmarnym błędzie Virgila Ghity. Rumun we własnym polu karnym podał do Łukasza Bejgera, który strzałem z kąta pokonał Karola Niemczyckiego.
Goście mogli podwyższyć prowadzenie w 35. minucie. Wyszli z kontrą czterech na dwóch, ale Hiszpan Erik Exposito, zamiast rozegrać akcję, zdecydował się na strzał z 16 metrów i posłał piłkę nad poprzeczką.
Od początku drugiej połowy do zdecydowanych ataków ruszyła Cracovia i w 54. minucie doprowadziła do wyrównania. Gruzin Otar Kakabadze strzelił z ostrego kąta, ale piłkę - niemal na linii bramkowej - sięgnął jeszcze Mateusz Bochnak i skierował do siatki. To był pierwszy gol w ekstraklasie pozyskanego w styczniu z Chrobrego Głogów pomocnika.
Z upływem czasu warunki do gry stawały się coraz gorsze z powodu śnieżycy. Mimo to emocji nie brakowało.
W 77. minucie gospodarze mogli objąć prowadzenie. Po strzale głową Czecha Davida Jablonsky'ego piłka odbiła się od słupka. W odpowiedzi kontratak wyprowadził Dannis Jastrzembski, lecz jego podanie do Patryka Szwedzika w ostatniej chwili przeciął wślizgiem Michał Rakoczy.
Potem Rafał Leszczyński okazał się lepszy w sytuacji sam na sam z Finem Benjaminem Kallmanem. Za moment w podobnej sytuacji górą był Niemczycki, który powstrzymał Jastrzembskiego.