Raw Air dla skoków jest tym, czym cykl Tour de Ski dla biegów narciarskich - ma być intensywnie, wyczerpująco i z cennymi nagrodami. Zwycięstwo w Raw Air, w przeciwieństwie do TdS, nie daje bonifikaty w klasyfikacji generalnej PŚ, ale finansowa korzyść jest nie do pogardzenia. Triumfator otrzyma bowiem 50 tysięcy euro.
W założeniu do klasyfikacji cyklu miało się liczyć aż 16 skoków. Po dwa w każdym konkursie, nawet drużynowym, oraz cztery z kwalifikacji, które nazywane są prologami. Tak było do 2020 roku, kiedy Raw Air przerwano po wybuchu pandemii. W kolejnym w ogóle się nie odbył, a w ubiegłym z różnych przyczyn został skrócony do dziewięciu skoków.
Teraz za to na zawodników czeka aż 18 prób. Organizatorzy zrezygnowali bowiem ze zmagań drużynowych na rzecz samych indywidualnych, aby z walki w klasyfikacji generalnej nie wykluczać zawodników ze słabszych reprezentacji.
To szósta edycja Raw Air. Pierwszą wygrał Austriak Stefan Kraft przed Kamilem Stochem i Niemcem Andreasem Wellingerem, drugą Stoch przed Norwegami Robertem Johanssonem i Andreasem Stjernenem, trzecią Japończyk Ryoyu Kobayashi przed Kraftem i Johanssonem. Trzy lata temu znów wygrał Stoch, drugi był Kobayashi, trzeci Norweg Marius Lindvik. Przed rokiem z drugiego triumfu cieszył się Kraft. Za nim uplasowali się Niemiec Karl Geiger i Kobayashi.
Do Norwegii trener Thomas Thurbichler zabrał skoczków, którzy rywalizowali w mistrzostwach świata w Planicy: Stocha, Dawida Kubackiego, Piotra Żyłę, Pawła Wąska i Aleksandra Zniszczoła. Dołączy do nich Jakub Wolny.
W klasyfikacji generalnej PŚ prowadzi Norweg Halvor Egner Granerud, który ma 293 punkty przewagi nad Kubackim.
W Pucharze Narodów prowadzi Austria, przed Norwegią i Polską.