Hurkacz, który po problemach zdrowotnych odbudowuje ranking i obecnie jest w nim 55., najlepszy wynik w AO osiągnął w 2024 roku, kiedy zatrzymał się na ćwierćfinale. Z 80. na liście ATP i siedem lat młodszym Quinnem zmierzył się pierwszy raz.
W pierwszym secie inicjatywa początkowo należała do Hurkacza. W czwartym gemie miał dwa break pointy, ale ich nie wykorzystał. Będący pod presją Quinn zaliczył okres świetnej gry - zdobył 10 punktów z rzędu.
Nie tylko wyszedł więc z opresji, ale także przełamał Polaka i gładko wygrał jeszcze jednego gema; prowadził 4:2.
Hurkacz miał szanse na odrobienie straty w ósmym gemie, ale w nim zmarnował cztery break pointy. Kilka minut później Amerykanin zamknął pierwszą partię.
W drugiej potrzebny był tie-break, a Quinn znów błysnął w momencie, w którym potrzebował tego najbardziej. Od stanu 5-4 dla Hurkacza zdobył trzy punkty z rzędu i bardzo przybliżył się do zwycięstwa w meczu.
Hurkacz przy piłce setowej chybił o milimetry. Być może zirytowany jeszcze tą sytuacją, fatalnie zaczął trzecią partię. Z podaniem Quinna sobie nie radził, zdobywając w jego gemach serwisowych najwyżej pojedyncze punkty. Co gorsza podanie Polaka kompletnie przestało funkcjonować. W efekcie po kilkunastu minutach przegrywał 0:5. Później stać go było jeszcze tylko na honorowego gema.
Quinn w Melbourne pokazuje, że umie sobie radzić z zawodnikami mocno serwisującymi. W 1. rundzie pokonał również słynącego z dobrego podania, rozstawionego z numerem 23. Holendra Tallona Griekspoora 6:2, 6:3, 6:2.
Hurkacz na otwarcie wygrał z 45. na liście ATP Belgiem Zizou Bergsem 6:7 (6-8), 7:6 (8-6), 6:3, 6:3.