Rosjanie to jedna z najbardziej utytułowanych drużyn siatkarskich w historii - w samym XXI wieku zdobyli pięć medali olimpijskich, sześć krążków ME, dwukrotnie stanęli na podium Pucharu Świata, wielokrotnie byli w "trójce" Ligi Światowej i wygrali dwie pierwsze edycje będącej jej następczynią Ligi Narodów. Jedynie w mistrzostwach świata przez ostatnie 21 lat tej reprezentacji się słabiej wiodło, czego efektem jest tylko jeden medal.

Podczas organizowanego w Polsce, Czechach, Estonii i Finlandii czempionatu Starego Kontynentu trener Tuomas Sammelvuo nie ma jednak do dyspozycji dwóch czołowych atakujących - Maksyma Michajłowa i Wiktora Poletajewa wykluczyły kwestie zdrowotne. Szczególnie daje znać o sobie nieobecność pierwszego z nich, który od dawna jest jednym z liderów. W związku z tym pierwszym atakującym został Jegor Kliuka, nominalny przyjmujący. Na tym jednak kłopoty zdrowotne "Sbornej" się nie skończyły, bo - jak podały media - przed spotkaniem 1/8 finału z Ukrainą kontuzji doznał zmiennik Kliuki Kiriłł Klec. W jego miejsce, w ramach transferu medycznego, powołano dodatkowo innego atakującego Maksyma Żygałowa, który w sezonie 2018/19 był zawodnikiem Cerrad Enei Czarnych Radom.

Obecnie 32-letni zawodnik występuje w rodzimej lidze, a występy w niej wybiera zdecydowana większość rosyjskich siatkarzy. W Superlidze swoich sił w przeszłości próbowało też kilku obecnych reprezentantów Polski - Wilfredo Leon, Fabian Drzyzga i Bartosz Kurek.

Biało-czerwoni awansowali teraz do "ósemki" ME z kompletem zwycięstw na koncie, a w 1/8 finału rozgromili Finów - w żadnym z trzech setów nie stracili więcej niż 16 punktów. Rosjanie z kolei zanotowali kilka wpadek w fazie grupowej, a w meczu o awans do ćwierćfinału mieli trochę kłopotów z Ukraińcami, których ostatecznie pokonali 3:1.

Pod wodzą Heynena Polacy sześciokrotnie mierzyli się ze "Sborną" i bilans jest remisowy. Ani razu jednak w tym czasie nie trafili na siebie w imprezie rangi mistrzowskiej. Ostatnio rywalizowali w czerwcu w pierwszej fazie LN i spotkanie zakończyło się wygraną mistrzów globu 3:1. Taki sam wynik padł w ostatniej aż do teraz konfrontacji tych ekip w ME, a był nią pojedynek o brąz sprzed 10 lat.

Ich wtorkowy mecz rozpocznie się o godz. 20.30. Trzy godziny wcześniej w Gdańsku o awans do półfinału powalczą broniący tytułu Serbowie i Holendrzy.