Inicjatywa powstała spontanicznie i opiera się na wolontariacie. Jej twórcy liczą jednak, że projekt uda się rozwinąć dzięki prowadzonej zbiórce pieniędzy.
- Chcemy dać uchodźcom możliwość zarobku, terapii przez sztukę, ale też realizowania talentów. Byłam zdumiona, że osoby, które nie miały do czynienia ze sztuką, są sprawne manualnie, kreatywne i sprawne plastycznie. Wpadliśmy więc na pomysł, że warto robić coś pięknego. Coś, co można sprzedawać, żeby ci ludzie zaczęli zarabiać. To dumni, pracowici i twórczy ludzie - tłumaczą pomysłodawcy projektu: Dawid Listos i Małgorzata Ryniewicz.
- Mieszkamy w hotelu, gdzie wszyscy Ukraińcy. Oczywiście rozmawiamy tylko o wojnie. Jednak gdy przychodzimy do Centrum Kultury, myślimy tylko o pracy, żeby zrobić te wyroby. Nie myślimy o wojnie. Dziękuję ludziom, którzy nam pomagają - podkreślają uchodźcy z Ukrainy.
Niektórzy uczestnicy projektu przyznają, że od dawna marzyli o nauce garncarstwa. "Już dawno chciałam tego spróbować. Jak mieszkałam w Ukrainie, to myślałam o tym, żeby się zapisać na warsztaty. Teraz jestem tutaj, usłyszałam o tym i jestem bardzo zadowolona" - mówiła jedna z Ukrainek.
Uczestnicy warsztatów zaśpiewali reporterce Radia Kraków Krystynie Pasek znaną ukraińską piosenkę, a swoją kulturą podzielą się też przy tworzeniu ceramicznych naczyń. Już wiadomo, że na kubkach czy talerzach pojawią się np. popularne na Ukrainie klimaty huculskie.