Jest to związane ze sporem sądowym o kamienicę przy ulicy Jagiellońskiej w centrum miasta, który toczy się pomiędzy Ludomirem Handzlem, a jej starszym mieszkańcem. 71-letni Wojciech Butscher uważa, że samorządowiec za wszelką cenę chce mu odebrać rodzinny dom.
Sprawa ma swój początek w 2010 roku, kiedy Ludomir Handzel zakupił udziały w kamienicy od kuzynki Wojciecha Butschera. Początkowo kobieta chciała je sprzedać krewnemu, ale nagle zmieniła zdanie. Później rozpoczęła się sądowa batalia o przejęcie pozostałych udziałów w budynku.
Przed wygranymi wyborami na prezydenta miasta, Ludomir Handzel zbył posiadane udziały, ale mimo tego nadal procesuje się z 71 latkiem. Wojciech Butscher uważa, że jego rodzinny dom przeszkadza w realizacji inwestycji planowanej przez prywatnego inwestora na sąsiedniej działce. Stąd taka walka o kamienicę.
Ten dom graniczy z dużą planowaną inwestycją przy Alei Wolności w skali, której w ogóle nigdy w Sączu nie było, taki wieżowiec, dochodzą do mnie pogłoski, że podobno tu ma być parking przy działce i tak dalej, a pan Handzel ma związek z panem, który jest inwestorem, tak że to są też powiązania biznesowe
- mówi Wojciech Butscher.
W sprawę może też być zamieszany radca prawny, który przez kilka lat reprezentował seniora w sądzie. Butscher twierdzi, że mężczyzna przestał pracować na jego korzyść w momencie, gdy objął stanowisko w miejskiej spółce Sandecja, nadzorowanej przez prezydenta Nowego Sącza. Zdaniem Butschera przez to, "zamieszanie", stracił on szansę na odzyskanie rodzinnej kamienicy przez zasiedzenie.
To niepokojące informacje. W niniejszej sprawie istnieje podejrzenie zatem konfliktu pomiędzy interesem publicznym a interesem prywatnym pana prezydenta Ludomira Handzla. Jesteśmy wstrząśnięci informacjami, które przekazał nam pan Wojciech Butscher, które mogą przypominać zjawiska znane dotychczas tylko z Warszawy, czy z Krakowa. Pamiętacie państwo wielkie sprawy czyścicieli kamienic i te wszystkie z tym związane kontrowersje
– mówi poseł PiS Arkadiusz Mularczyk. Poseł wspólnie z innymi sądeckimi parlamentarzystami złożył wniosek do Prokuratury Krajowej o objęcie tej sprawy nadzorem.
Sprawie przyglądają się również radni PiS i domagają się wyjaśnień ze strony miejskich spółek: Sandecji, w której został zatrudniony były pełnomocnik Butschera, a także od Sądeckiej Agencji Rozwoju Regionalnego, ponieważ kobieta, która zakupiła udziały w kamienicy od prezydenta Ludomira Handzla, dzierżawi lokal od spółki. Radni w oświadczeniach majtkowych prezydenta Nowego Sącza zauważyli, że do tej pory kobieta nie zapłaciła mu za te udziały.
To budzi wątpliwości
– mówi radna Teresa Cabała.
Prezydent Ludomir Handzel wydał w tej sprawie oświadczenie, które rozesłał do lokalnych mediów. W piśmie podkreśla, że sprzedał udziały w kamienicy w 2017 roku i tu cytat „nie posiadam żadnego interesu prawnego czy ekonomicznego w rozstrzygnięciu sprawy sądowej, jak również nie interesuję się jej przebiegiem”. Ludomir Handzel wyjaśnia również, że w sądzie nadal figuruje, jako strona postępowania, ponieważ na zmianę na nowego właściciela nie zgodził się Wojciech Butscher.
To nieprawda. Zgłosiłem w sądzie, że chcę się z panią porozumieć, sąd ją zobowiązał do tego, żeby pojawiła się na kolejnej rozprawie. Ona się tam nie pojawiła, a pełnomocnik pana Handzla stwierdził, że pan Handzel nie wyraża zgody, żeby ona ze mną zawarła ugodę
– mówi butscher.
Zdaniem posła Mularczyka, jeśli prezydent Ludomir Handzel nie ma w całej sprawie interesu, powinien po prostu wycofać swój pozew z sądu dot. przejęcia udziałów w kamienicy. Nie zrobił tego jednak od pięciu lat.