Linia ogień rozciągała się na blisko półtora kilometra między brzegiem Dunajca, a wałami przeciwpowodziowymi.
Ogromna łuna była widoczna z kilku kilometrów. Z żywiołem walczyło sześć zastępów straży pożarnej.
Akcję mocno utrudniał porywisty wiatr oraz grząski teren – strażacy nie mogli dojechać na miejsce ciężkimi wozami i musieli tłumić ogień ręcznie, pokonując duże odległości pieszo. Do akcji użyto także quady ratownicze.