Mężczyzny nie udało się zlokalizować dzięki danym z GPS w telefonie komórkowym, miał jednak specjalny nadajnik w zegarku, który wysyła sygnał do Stanów Zjednoczonych. Dzięki niemu ratownicy ustalili miejsce, w którym mężczyzna przebywał. Dotarli do niego dwaj ratownicy ze Starego Smokowca. Podali mu ciepłe płyny i zaczęli schodzić do doliny. Musieli użyć lin. Akcja zakończyła się o 4:30 nad ranem.
W czwartek wieczorem słowaccy ratownicy z GOPR-owcami pomogli też polskiej rodzinie w Pieninach. Na Dunajcu wywrócił się kajak z trzema osobami. Rodzice dopłynęli do brzegu po polskiej stronie, ich pięcioletni syn dotarł do brzegu po słowackiej stronie granicy. Nie był ranny, jedynie zmęczony i zmarznięty.
(Marek Mędela/ko)