Rysy nie mierzą dwóch tysięcy czterystu dziewięćdziesięciu dziewięciu metrów, a ponad dwa tysiące pięćset, a Pośrednia Sołtysia Kopa w cudzysłowie "urosła" aż o 34 metry. Takie są ustalenia kartografów, w tym Michała Siwickiego, którzy w swoich pomiarach posłużyli się technologią lidarową.
"Przeanalizowaliśmy wysokości kilku tysięcy wierzchołków, przełęczy, stawów. Zmieniliśmy kilkaset wartości. Czasami to były bardzo, bardzo duże zmiany, czasami bardzo małe. Natomiast graniczny wierzchołek Rysów to, nazwijmy to, produkt uboczny. Bardzo ciekawe są zmiany wysokości przełęczy" - mówi Siwicki.
"Wierzymy tym danym, w wielu miejscach dane zgadzają się z pomiarami sprzed kilkudziesięciu lat - jednak teraz mamy do dyspozycji nowoczesną technologię" - podkreśla kartograf i dodaje, że "nowe" wysokości Tatr wynikają także ze zmiany punktu odniesienia.
"Do tej pory wartości gór odnoszono do poziomu odniesienia morza w Kronsztadzie, tak jak to ustalono w czasach komunistycznych. Teraz Polska wraca do europejskiego poziomu odniesienia, a więc rzeczywiście wszystkie wartości w tej części Polski urosną o 16 centymetrów" - wyjaśnia Michał Siwicki
To rzecz, która nie podlega dyskusji - jednak jeśli chodzi o same wysokości tatrzańskich szczytów i przełęczy, w polemikę z kartografem wchodzi doktor inżynier Stanisław Szombara z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Naukowiec przypomina, że w zeszłym roku, z okazji stulecia uczelni, grupa badaczy wybrała się w Tatry, aby zmierzyć ich koronę.
"Wykonaliśmy pomiary dokładniejszą technologią. W przypadku Rysów możemy powiedzieć, że te nasze pomiary potwierdziły pomiary znane z przeszłości, że polski wierzchołek Rysów ma 2499 m n.p.m. i pomiar lidarowy tutaj jest mniej dokładny" - mówi.
Doktor Szombara podkreśla, że pomiary przeprowadzone technologią lidarową mogą mylić się aż o metr - a metoda geodetów z AGH zostawia margines błędu wielkości zaledwie decymetra, czyli dziesięciu centymetrów. Jak jednak przyznaje naukowiec, to wcale nie umniejsza osiągnięcia kartografów.
"Te pomiary laserowe z wykorzystaniem lotniczego skanowania laserowego, które wykorzystała ta firma, poprawią dokładności i są bliższe rzeczywistości niż jakaś wartość zapisana na mapie topograficznej znana z literatury" - mówi Szombara.
Martyna Masztalerz/łk