Postępowanie przeciwko Tomaszowi Ż., właścicielowi wypożyczalni nart, z której w lutym pod naporem wiatru zerwany został dach, zabijając trzy osoby, wciąż prowadzone jest przez Prokuraturę Okręgową w Krakowie.
Jej rzecznik prok. Janusz Hnatko przekazał PAP w środę, że w toku czynności zabezpieczone zostały elementy całości konstrukcji dachu, które następnie zostały przewiezione do Krakowa.
Celem takiego działania była, jak wyjaśnił, możliwość "dokonania ich szczegółowych oględzin w warunkach pozwalających na odwzorowanie zniszczonej konstrukcji". Zaznaczył również, że przewiezienie i przechowywanie dachu, ze względu na wielkość i wagę elementów, wymagały wykorzystania specjalistycznego sprzętu.
Po wykonaniu tych czynności wydana zostanie kompleksowa opinia biegłego z zakresu budownictwa. To m.in. na jej podstawie podjęte zostaną decyzje o ewentualnym rozszerzeniu lub doprecyzowaniu zarzutów wobec Tomasza Ż., lub o przedstawieniu innych zarzutów kolejnym osobom. Decyzja ta - jak wskazał Hnatko - może zapaść w czerwcu. Dotychczas Ż. usłyszał jeden zarzut: popełnienia samowoli budowlanej; przyznał się do winy.
Rzecznik prokuratury przypomniał, że prowadzone śledztwo skupia się na trzech wątkach. Pierwszy związany jest z samym zdarzeniem, którego skutkiem była śmierć trzech osób i obrażenia odniesione przez czwartą. Drugi z kolei dotyczy budowy, osadzenia oraz dotychczasowego użytkowania obiektu, a trzeci prawidłowości przebiegu akcji ratunkowej.
"Do chwili obecnej wykonano większość z zaplanowanych czynności, a w szczególności uzyskano szereg opinii, zabezpieczono dokumentacje i zapisy rozmów prowadzonych przez uczestników akcji ratunkowej, oraz przesłuchano wielu świadków" - wyjaśnił Hnatko.
Sprawa do krakowskiej prokuratury, na mocy decyzji Prokuratora Regionalnego w Krakowie, została przekazana z Prokuratury Rejonowej w Zakopanem.
Do tragicznego wypadku doszło w pierwszej połowie lutego na parkingu przy górnej stacji wyciągu narciarskiego Rusiń-Ski w Bukowinie Tatrzańskiej. Zerwany dach z wypożyczalni sprzętu narciarskiego spadł wprost na cztery osoby, które przyjechały na zimowy wypoczynek z Warszawy. Mimo reanimacji na miejscu zdarzenia, nie udało się uratować 52-latki i jej 15-letniej córki. Druga córka zmarłej kobiety, 21-latka w bardzo ciężkim stanie została przewieziona do szpitala w Nowym Targu, gdzie zmarła wieczorem tego samego dnia. Kolejny poszkodowany to 16-latek, który z urazami głowy i stłuczeniem barku trafił do szpitala w Zakopanem. Chłopak jest spokrewniony z ofiarami wypadku.
(PAP/jp)
Skontaktuj się z Radiem Kraków - czekamy na opinie naszych Słuchaczy
Pod każdym materiałem na naszej stronie dostępny jest przycisk, dzięki któremu możecie Państwo wysyłać maile z opiniami. Wszystkie będą skrupulatnie czytane i nie pozostaną bez reakcji.
Opinie można wysyłać też bezpośrednio na adres [email protected]
Zapraszamy również do kontaktu z nami poprzez SMS - 4080, telefonicznie (12 200 33 33 – antena,12 630 60 00 – recepcja), a także na nasz profil na Facebooku oraz Twitterze.
Zastrzegamy sobie prawo publikacji wybranych opinii.