Radni w tych kwestiach są podzieleni. "Wolałbym, żeby nie podnosić opłat w strefie płatnego parkowania. Zwłaszcza w tym okresie. Jak sytuacja gospodarcza w Polsce i w Europie się ustatkuje, wtedy będzie można rozmawiać, czy rozszerzać strefę na niedzielę, czy nie" - mówi radny Michał Drewnicki z klubu Prawa i Sprawiedliwości.
- Być może zgodzimy się na podwyżkę o złotówkę w każdej podstrefie. Będziemy o tym dyskutować pod kątem sfinansowania z tych pieniędzy komunikacji miejskiej. Strefa w niedzielę będzie jednak kolejnym gwoździem do trumny krakowskich restauratorów - podkreśla z kolei Dominik Jaśkowiec z Platformy Obywatelskiej.
Projekt zakłada również rozszerzenie strefy płatnego parkowania o dzielnice Zwierzyniec i część Dąbia.
Na styczeń przesunięto także dyskusję o podwyżkach cen biletów krakowskiej komunikacji miejskiej. To już drugi raz, gdy punkt spada z porządku obrad.
Bilet miesięczny miałby zdrożeć z 80 do 119 złotych. Radny Łukasz Maślona z Krakowa dla Mieszkańców domagał się urealnienia budżetu na komunikację miejską, bo jak tłumaczył, brakuje na nią blisko 300 milionów złotych. "Sam prezydent przyznaje, że podwyżka 50% cen biletów miesięcznych to raptem 50 milionów dla budżetu spodziewanych wpływów. Taka podwyżka spowoduje, że część mieszkańców zrezygnuje z komunikacji miejskiej. Nie będzie ich stać lub stwierdzą, że będą jeździć samochodem" - mówi.
- Ja uważam, że powinniśmy zostawić bilety na poziomie 80 złotych dla mieszkańców Krakowa, którzy płacą tutaj podatki. Wydaje się, że tę dyskusję powinniśmy na spokojnie przeprowadzić w styczniu, razem z szerokimi konsultacjami społęcznymi - twierdzi Rafał Komarewicz, polityk Polski 2050 i przewodniczący Rady Miasta Krakowa z klubu prezydenckiego Przyjazny Kraków.
Podwyżki nie dotyczyłyby cen biletów jednorazowych. Bilet 60-minutowy lub jednoprzejazdowy kosztuje obecnie 6 złotych.