Powieść historyczna o „małym rycerzu”, który walczy w obronie Rzeczypospolitej przed najazdami tureckimi wraca na scenę jako samodzielne dzieło teatralne po raz pierwszy od 1889 roku. Według reżyserów spektaklu, Stanisława Chludzińskiego i Bartosza Cwalińskiego, ta zapomniana część Trylogii jest jednocześnie najbardziej przejmująca. Historię opowiedzianą przez Sienkiewicza przepisali oni jednak na język współczesny, wydobywając z niej wątki, które ich zdaniem mogą okazać się dziś najbardziej aktualne.
Wychodzimy od Sienkiewicza, epoki, kostiumów, trochę sobie stroimy żarty z tej rzeczywistości, ale nie idziemy tylko w kawał, groteskę, staramy się też potraktować ją poważnie. Ta rzeczywistość przenosi nas później do współczesności zawartej w znaku. Pozostajemy w czasie i miejscu akcji powieści, ale w znaku opowiadamy o dzisiejszym świecie
– wyznał podczas próby przed premierą reżyser Stanisław Chludziński.
Zaznaczył, że spektakl staje w kontrze do „martyrologicznej narracji, bogoojczyźnianej walki i hurrapatriotyzmu”. - Nie róbmy z siebie symboli – to byśmy mogli powiedzieć młodym ludziom – przyznał twórca. W swojej interpretacji reżyserzy nie chcą negować ofiarności, ale jednocześnie w centrum spektaklu stawiają pytania o sens walki i poświęcenia.
– Pan Wołodyjowski w Nowej Hucie w 2026 roku, w naszej interpretacji, jest pierwszym, przez nas przynajmniej zarejestrowanym w literaturze, żołnierzem z faktycznym PTSD. Człowiekiem, który już nie chce walczyć, który wyzbywa się tego wszystkiego, co robił do tej pory, zamyka się w klasztorze i mówi: dość, już nie idę dalej, nie walczę. A mimo to ojczyzna wciąż się o niego upomina i on jest tym sytuacjom poddawany, mimo iż próbuje stawiać opór. Bo to jest o próbie stawiania oporu – powiedział Stanisław Chludziński.
W tle żołnierskiej opowieści pobrzmiewają kwestie uprzedzeń, radykalnych postaw i uproszczonych wizji świata.
– Chcieliśmy wyciągnąć te problemy, które mogą być dla widzów interesujące i mogą znajdować punkt odniesienia do teraz. Jednym z głównych tematów „Pana Wołodyjowskiego” jest polska ksenofobia – zauważył autor tekstu, scenariusza i reżyser Bartosz Cwaliński, wskazując na wątek dotyczący Tatara, Azji Mellechowicza. - Jest też zaskakujące, ile wprost rasistowskich rzeczy mówią dobrze odbierane przez nas postaci, jak pan Zagłoba - dodał.
Spektakl jest kierowany do młodych ludzi oraz widzów starszych, którzy mogą skonfrontować współczesne odczytanie tej powieści z klasycznymi filmowymi adaptacjami.
W obsadzie znaleźli się m.in. Piotr Franasowicz w roli tytułowej, Kajetan Wolniewicz i Piotr Piecha jako Zagłoba, Michalina Dworczaczek, Robert Ratuszny, Paweł Kumięga, Weronika Kowalska, Marta Bizoń, Antoni Włosowicz oraz Jan Nosal, który wciela się również w postać Henryka Sienkiewicza.
Premiera spektaklu pt. „Pan Włodyjowski” na podstawie powieści Henryka Sienkiewicza odbędzie się w sobotę w Teatralnym Instytucie Młodym Teatru Ludowego w Krakowie.