Informacje o zarejestrowaniu komitetu referendalnego o odwołanie prezydenta i radnych Krakowa potwierdza reporterowi Radia Kraków dyrektorka Delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Krakowie Barbara Golanko. Wniosek został złożony we wtorek rano.
Organizatorzy akcji sami siebie określają "Grupą Obywateli", a inicjatywę nazwali "OdzyskajMy Kraków".
Zwracam się bezpośrednio do mieszkańców i proszę, by nie dali sobie wmówić, że to jakaś akcja polityczna. Prezydent Miszalski, niestety, nie rozumie zasad sprawowania tej funkcji ani godności urzędu, choć to kwestia formy. Forma na tym stanowisku jest bardzo ważna, ale – jak łatwo się domyśleć – nie jest to jedyny zarzut. Prezydent Miszalski nie sprawdził się w swoim całokształcie
– tłumaczy Radiu Kraków Jan Hoffman, jeden z inicjatorów akcji referendalnej.
Wśród zarzutów organizatorów potencjalnego referendum są między innymi zbyt opieszała walka z zadłużeniem Krakowa, brak przeprowadzenia zewnętrznego audytu w magistracie po objęciu urzędu i wprowadzanie kolejnych podwyżek - jak chociażby biletów na komunikację miejską, przy jednoczesnym braku poprawy funkcjonowania transportu.
Organizatorzy akcji referendalnej przekonują również, że działania prezydenta nie licują z powagą urzędu - a chodzi między innymi o komunikację z wyborcami, prowadzoną choćby poprzez filmiki zamieszczane w mediach społecznościowych. Swego czasu głośno było o Aleksandrze Miszalskim, który tańczył na dachu magistratu - co również podkreśla Hoffman.
"Nie da się kupić Krakowa". Prezydent odpowiada
Prezydent Aleksander Miszalski odpowiedział na zarzuty, które stawiają mu organizatorzy referendum. Przede wszystkim pyta o finansowanie i o to, kto stoi za działaniami, które widzi na ulicach Krakowa nie od dziś.
Nie da się kupić sobie Krakowa. [...] Słyszymy, że jest to inicjatywa oddolna - mieszkańców, obywateli. Ja sobie zadaję pytanie, skąd ci biedni obywatele mają setki tysięcy, a może miliony złotych na kampanię hejtu, nienawiści, którą obserwujemy przez ostatnie miesiące w Krakowie? Kto to finansuje? Jest co najmniej pięć tytułów różnego rodzaju gazetek, które niezbyt obiektywnie przedstawiają rzeczywistość, ale są w prawie każdej skrzynce na listy w Krakowie
– przekonuje Miszalski.
Hoffman odpowiada, że na obecnym etapie działania komitetu mają "charakter społeczny", a prace organizacyjne wykonali własnymi siłami. Dotychczasowe wydatki, łącznie z wynajmem lokalu referendalnego, mają oscylować wokół 2-2,5 tys. złotych.
Organizatorzy zapewniają, że finansowanie odbywa i będzie się odbywać zgodnie z obowiązującym prawem. Po zakończeniu wszystkich działań komitet zapowiada przygotowanie i opublikowanie szczegółowego sprawozdania, które będzie zawierało wszystkie wpływy i wydatki.
W zbiórkę podpisów włączyły się także struktury Ruchu Narodowego w Krakowie.
Co musi się stać, by referendum doszło do skutku?
Od momentu, gdy prezydent potwierdzi Delegaturze wpłynięcie wniosku, rozpocznie się oficjalna procedura referendalna. Organizatorzy będą mieli 60 dni na zebranie ustawowo wymaganej liczby podpisów mieszkańców, którzy są uprawnieni do głosowania - co najmniej 10 proc. krakowian posiadających czynne prawa wyborcze. W Krakowie oznacza to, że pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum odwoławczego musi podpisać się minimum około 60 tys. osób.
Po sprawdzeniu liczby i autentyczności podpisów komisarz wyborczy będzie mógł wydać postanowienie o przeprowadzeniu referendum. Będzie ono ważne, gdy do urn pójdzie przynajmniej 3/5 liczby wyborców, którzy głosowali w drugiej turze wyborów samorządowych w 2024 roku.