Widok na Kraków. Fot. arch. M. Lasyk
Po pierwsze, miasto wdroży wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego i zwolni z opłat za wjazd do strefy osoby niezameldowane, ale płacące w mieście podatki oraz pacjentów dojeżdżających do wszystkich krakowskich placówek medycznych, nie tylko NFZ.
Druga część zmian to decyzje prezydenta. Pojawi się bezpłatna możliwość dojazdu do wszystkich parkingów typu Park&Ride oraz do placów targowych między innymi na Rybitwach czy przy ulicy Balickiej.
Z opłat będą zwolnieni również mieszkańcy Małopolski w najtrudniejszej sytuacji materialnej oraz krakowscy przedsiębiorcy i organizacje pożytku publicznego.
I jeszcze kwestia finansowa - obecne kwoty za wjazd do SCT starym samochodem nie wzrosną i zostaną utrzymane na tym samym poziomie aż do końca 2028 roku.
Przy wdrożeniu pierwszej wersji SCT popełniliśmy błędy, które nie powinny się nam były przydarzyć. Oczywiście działaliśmy pod presją czasu i mieliśmy z tyłu głowy fakt, że wdrożenie tych rozwiązań może znacznie poprawić jakość powietrza w Krakowie. Zlekceważyliśmy jednak niektóre sugestie i wątpliwości mieszkańców i dziś naprawiamy ten błąd
- napisał Aleksander Miszalski w mediach społecznościowych.
Radio Kraków ustaliło, że mimo zapowiedzi prezydenta Krakowa, wojewoda małopolski odwoła się od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który częściowo uchylił uchwałę o SCT.
Jak mówi wojewoda Krzysztof Klęczar - choć cieszy się, że prezydent Miszalski wycofuje się z tak restrykcyjnych zapisów, to nadal zmiany go nie zadowalają.
Wojewoda zaskarżył uchwałę do WSA, wskazując między innymi, że dyskryminuje ona mieszkańców Małopolski spoza Krakowa i powoływał się na konstytucyjny zapis wolności poruszania się.
Strefa Czystego Transportu obowiązuje w Krakowie od 1 stycznia 2026 roku i obejmuje większość obszaru miasta. Wprowadzenie regulacji wzbudziło duże kontrowersje wśród mieszkańców oraz samorządów z regionu.
Zgodnie z przyjętymi zasadami bezpłatnie do strefy mogą wjechać samochody spełniające określone normy emisji spalin. W przypadku aut benzynowych i LPG jest to co najmniej norma Euro 4 lub pojazdy wyprodukowane od 2005 roku, natomiast dla diesli – co najmniej Euro 6 albo produkcja od 2014 roku dla aut osobowych i od 2012 roku dla ciężarowych.
Kierowcy pojazdów niespełniających tych wymogów muszą płacić za wjazd do strefy. Opłata wynosi obecnie 2,5 zł za godzinę, 5 zł za dzień lub 100 zł za miesiąc. W kolejnych latach stawki będą rosły, a od 2029 roku planowany jest całkowity zakaz wjazdu najstarszych samochodów.
Zmiany w strefie zapowiedział Miszalski wkrótce po odwołaniu Łukasza Franka ze stanowiska dyrektora Zarządu Transportu Publicznego. Były szef ZTP był jednym z głównych twórców założeń Strefy Czystego Transportu i przez wielu mieszkańców był wskazywany jako osoba odpowiedzialna za jej kształt.
Do zapowiedzi prezydenta odniosły się także gminy zrzeszone w Stowarzyszeniu Metropolia Krakowska. Samorządowcy zaapelowali o wprowadzenie racjonalnych zmian w funkcjonowaniu strefy i zadeklarowali gotowość do dialogu.
Ich zdaniem nowe rozwiązania powinny łączyć poprawę jakości powietrza z akceptowalnymi zasadami dla mieszkańców całego obszaru metropolitalnego. Wójt gminy Zielonki Mirosław Golanko podkreślał, że Kraków i okoliczne gminy tworzą system naczyń połączonych, a tysiące osób codziennie dojeżdża do miasta do pracy, szkół i instytucji.
Wprowadzenie strefy czystego transportu jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów ostatnich miesięcy w Krakowie. Krytykowali ją zarówno mieszkańcy regionu, jak i samorządy z ościennych gmin. To także jeden z powodów inicjatywy referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta.
Władze Krakowa podkreślają jednak, że wprowadzenie SCT ma przede wszystkim poprawić jakość powietrza i zdrowie mieszkańców. Zwracają też uwagę, że zgodnie z ustawą o elektromobilności miasta powyżej 100 tysięcy mieszkańców, w których przekroczone są normy dwutlenku azotu, są zobowiązane do wprowadzenia takich stref.